TEST | Światła Osram LEDriving FOG 2w1 LEDFOG101 BK 12 – upgrade mocno przydatny – opinie, recenzje

3

Porządnej jakości światła samochodowe to nie tylko kwestia urody, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Samochód widoczny z daleka, jak i dobrze oświetlona przed nim droga, pozwalają odpowiednio wcześnie zareagować na niespodziewane sytuacje, które mogą wyniknąć podczas jazdy. Dlatego tym razem postanowiłem przetestować Osram LEDriving Fog LEDFOG101 spełniające obie wymienione przeze mnie funkcje, będące zarówno światłami do jazdy dziennej jak i przeciwmgłowymi.

Moda na światła LED montowane na własną rękę przez właścicieli samochodów przybrała na sile, gdy na rynku zaczęły pojawiać się pojazdy z seryjnie montowanymi ledami do jazdy dziennej. Prym  wiodła marka Audi. To właśnie w 2003 topowe Audi A8 W12 otrzymało zespolone światła pozycyjne i dzienne w tej technologii. Wpływ na to miał również wprowadzony w 2007 roku obowiązek jazdy na światłach przez całą dobę. Wtedy to na masową skalę kierowcy do swoich pojazdów zaczęli montować światła diodowe.

Co w gruncie rzeczy nie było złym pomysłem, bo Ledy to nie tylko lepszy wygląd, ale i ekonomia. W porównaniu do świateł halogenowych to oszczędność energii na poziomie ok 150W i przekłada się na ok. 0,10l paliwa na 100km. Co za tym idzie, również ekologia związana z obniżeniem emisji CO2 do atmosfery, w dodatku światła LED mają dłuższą żywotność, więc ich wymiana odbywa się znacznie rzadziej. Tyle teorii, bo w praktyce większość świateł była tanimi „chińczykami”, które montowane „na siłę” wyglądały na przednim pasie pojazdu jak kwiatek do kożucha, w dodatku świeciły słabo a po krótkim czasie przestawały działać zupełnie.

I tu do gry wchodzą światła oferowane przez Osram LEDriving Fog LEDFOG101 wraz w biorcą, czyli Suzuki Swift Sport.  Para ta idealnie pokazuje, że zakup dodatkowych świateł do jazdy dziennej ma sens i to jaki. Swift, jak na samochód tej klasy, wyposażony jest całkiem nieźle. Posiada dobrej jakości lampy wyładowcze, jednak brakuje mu świateł do jazdy dziennej, co niestety sprawia, że nawet w słoneczny dzień konieczne jest korzystanie z drogich w naprawie ksenonów. Najprostszym i też najtańszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie tradycyjnych listew ledowych. W przypadku Swifta niestety, taka jest przynajmniej moja opinia, zaburzyłoby to harmonijny, usportowiony przód samochodu i znacznie pogorszyło jego estetykę.

Dlatego naturalnym rozwiązaniem wydaje się być wymiana świateł przeciwmgłowych na światła do jazdy dziennej, a dzięki technologii LEDriving FOG, nie ma konieczności rezygnacji z tych pierwszych. Cena takiego zestawu to ok. 888zł co nie jest małą kwotą, jednak zważywszy na to, że oszczędzamy paliwo a przede wszystkim zwiększamy żywotność ksenonów zakup ten wydaje się być racjonalnym wypadkiem.

Montaż

W cenie 888zł otrzymujemy parę reflektorów, moduł sterujący, okablowanie, trytytki, złącza zaciskowe a także śruby. Do poprawnego montażu potrzebujemy jedynie kilka śrubokrętów i kluczy, kombinerki i multimetr, czyli w zasadzie wszystko to co porządny mężczyzna powinien mieć w swoim garażu. Sam montaż w moim przypadku, niestety tylko w teorii jest prosty. W większości samochodów, co prawda wygląda to tak jak na poniższym filmie – instrukcji dostępnym na kanale producenta:

W przypadku Swifta Sport, problem zaczyna się już na samym początku przy zdejmowaniu obudowy  znajdującej się wokół reflektora, która przykręcona jest od wewnętrznej strony do zderzaka. Przez to najłatwiejszym i najszybszym sposobem jej zdjęcia jest demontaż całego zderzaka. Dalej już idzie jak po maśle. Wystarczy wykręcić stare reflektory, przykręcić nowe, pasujące idealnie do otworów montażowych, przeciągnąć kable, podłączyć do odpowiednich bezpieczników i akumulatora, a na końcu dokładnie zabezpieczyć. We wszystkim pomaga obrazkowa instrukcja obsługi. Całość zajęła około 2,5 godziny, przy czym spora część czasu przeznaczona – była na zabawę ze zderzakiem. Po zamontowaniu wystarczy jedynie odpowiednio wypoziomować lampy, sprawdzić poprawność połączenia i można wybrać się w drogę.

Co jednak, jeśli nasz samochód jest nietuzinkowy? I nie piszę tu o wyjątkowo niewygodnym montażu obudów reflektorów a o niestandardowych otworach montażowych.   Producent pomyślał i o tym oferując dodatkowo uchwyty do takich marek: Nissan, INFINITI, Toyota czy Volkswagen.  

Po odpowiednim podłączeniu przewodów (do bezpiecznika zapłonu) lampy DRL włączają się wraz z uruchomieniem silnika, czyli spełniają swoją najważniejszą funkcję. Odciążają kierowcę od pamiętania o włączeniu świateł mijania i pozwalają mu uniknąć mandatu, który na ten moment wynosi 100zł.  Z kolei praca świateł przeciwmgłowych nie zmienia się, uruchamiamy je odpowiednim przyciskiem, gdy włączone są co najmniej światła pozycyjne.

Jak świecą LEDriving

Pachołek ustawiony jest na 10 metrze przed  samochodem. Ledy OSRAM produkują światło o neutralnej barwie 6000K, czyli taką jaką możemy spotkać w większości ksenonów. Zauważalne jest to, że pole ich penetracji zaczyna się ok metr przed samochodem, z wyraźnie zaznaczonymi krawędziami. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku oświetlanej osoby stojącej 10, 20 i 30metrów od samochodu.

Na pierwszym zdjęciu widać zarys osoby stojącej w zasięgu snopa światła lamp przeciwmgłowych. Na kolejnych zdjęciach widać już jednak tylko założony na nogę odblask. Co pokazuje też jak ważne jest noszenie odblasków. Także i na tych zdjęciach widoczne jest to że snop zaczyna się dopiero kilka metrów od samochodu.

Dodatkowo dzięki technologii Led, światła przeciwmgłowe, znajdujące się pośrodku reflektora, nie oślepiają jadących z naprzeciwka, rzucając snop światła tam, gdzie jest on najbardziej potrzebny, czyli tuż nad ziemią.

Jak wyglądają LEDriving

Światła przeciwmgłowe są bardzo efektywne, wszystkie produkowane luksy padają na drogę, przez co patrząc na nie w dzień można ulec złudzeniu, że są zgaszone. W przeciwieństwie do nich światła do jazdy dziennej całą swoją jasność kumulują w sobie – i są widoczne nawet w słoneczny dzień.

Ich kształt przypomina światła do jazdy dziennej zastosowane choćby w testowanym Talismanie, i podobnie jak we francuzie tak i tu nie widać koralików diod a światło jest niemalże idealnie jednorodne dzięki technologii lightguide.

Według zapewnień producenta, zakupiony zestaw powinien nam starczyć na 5000 roboczogodzin. Zakładając średnioroczny przebieg na poziomie 15.000km i średnią prędkość ok. 30km/h można założyć, że pierwsze awarie będą nas czekać ok. 10lat po zakupie. Nie powinniśmy się również martwić o to, że po pewnym czasie reflektory zaparują czy dostanie się do nich kurz. Gwarancją tego jest norma IP67 wskazująca, że obudowa jest zarówno pyło- jak i wodoszczelna.

Czy warto?

Takie pytanie musi zadać sobie każdy stojący przed wydatkiem rzędu ok 888zł na lampy, bez których w sumie mógłby się obejść. Uważam, że warto i to zdecydowanie.  Przede wszystkim samochód zyskuje wizualnie. Kolejnym aspektem jest ekonomia – wspomniane wcześniej oszczędności na mandatach, a także na lampach wyładowczych. Komplet ksenonów, które odciążamy kupując Osram LEDriving jest zdecydowanie droższy, a same ksenony, choć są bardzo żywotne, już po 1500 godzinach pracy zużywają się na tyle, że jest to zauważalnie widoczne. Uważam, że ich moc lepiej pozostawić na godziny nocne. Z tą kwestią łączy się kolejna – bezpieczeństwo, bo nie tylko światła mijania będą mocniejsze, ale i w czasie mgły do oświetlenia drogi posłużą nam wydajniejsze LEDY.


Podsumowanie

Osram LEDriving Fog dają nam komfort, bezpieczeństwo i oszczędność. Komfort – gdyż nie musimy za każdym razem po uruchomieniu silnika pamiętać o włączeniu świateł mijania. Bezpieczeństwo – świecą bardzo wydajnie, a w dodatku barwa światła jest przyjemna dla oka. No i oszczędność – oszczędzamy nie tylko paliwo korzystając z ledów zamiast z tradycyjnych halogenów, ale w dodatku zmniejszamy zużycie ksenonów, a w skrajnym wypadku, co łączy się z komfortem, Osram LEDriving pozwalają nam uniknąć mandatu za jazdę bez świateł. Powyższe trzy kwestie sprawiają, że warto zastanowić się nad zakupem lamp marki Osram. Co prawda cena na poziomie 888zł może odrobinę odstraszać, jeśli jednak nie jest to dla nas problemem, to będą to dobrze wydane pieniądze.

Osram LEDriving FOG

888zł
Osram LEDriving FOG
8.6

Ocena końcowa

8.6 /10

Zalety

  • Elegancki wygląd
  • Wydajne światła dzienne / przeciwmgłowe
  • Neutralna barwa światła
  • Komfort użytkowania

Wady

  • Cena
  • Nie zawsze łatwy montaż
Share.

About Author

3 komentarze

  1. Pingback: Osram Night Breaker Laser - czy warto? | TEST — oAutach.pl

  2. Ocena końcowa

    9.10

    Cena niestety nie zachęca, ale ja już jeden mandat za brak świateł dostałem więc może warto się zainteresować 🙂

Leave A Reply

Wprowadź CAPTCHA - chcemy wiedzieć, że nie jesteś botem *