Kiedy Koenigsegg Gemera został zaprezentowany w 2020 roku, świat motoryzacji oszalał na jego punkcie. Czteromiejscowy hipersamochód z 1700-konnym silnikiem hybrydowym, który miał łączyć kosmiczne osiągi z codzienną użytecznością, przez lata pozostawał tylko w sferze marzeń. Pierwsze egzemplarze trafiały do klientów dopiero w połowie 2026 roku – i jak widać, nie wszyscy są z tego powodu zadowoleni.

Jasnoczerwony Gemera w kolorze Johan Röd, z odsłoniętym matowym włóknem węglowym na felgach, dyfuzorze, pokrywie silnika i przednim splitterze, został dostarczony do szwajcarskiego dealera pod koniec czerwca, a do rąk szczęśliwego właściciela w Danii trafił zaledwie kilka dni temu. Niestety, pierwszy przejazd po Kopenhadze zakończył się wizytą wandala, który rozbił przednią szybę – i to na oczach luksusowego, pięciogwiazdkowego hotelu.

Zdjęcia opublikowane na Reddicie pokazują, że kierowca Gemery pozostawił samochód przed hotelem, by po powrocie zastać rozbitą szybę. Zniszczeniu uległa połowa przedniej szyby – ta po stronie kierowcy. Najprawdopodobniej ktoś rzucił w nią kamieniem lub uderzył młotem. Uszkodzone zostało również boczne lusterko. Dla przeciętnego auta to kosztowne, ale do ogarnięcia. Dla Gemery – to powrót do Szwecji, do siedziby Koenigsegg, bo żaden warsztat nie ma części zamiennych do tego hipersamochodu.

300 egzemplarzy, 3 miliony dolarów i 2 miliony euro podatku

Koenigsegg Gemera to nie jest zwykły samochód. Powstanie tylko 300 egzemplarzy, a cena podstawowa zaczyna się od 3 milionów dolarów – przed opcjami i podatkami. Egzemplarz, który trafił do Danii, jest wyjątkowo bogato wyposażony – oprócz charakterystycznego koloru Johan Röd, ma mnóstwo odsłoniętego włókna węglowego na zewnątrz.

Według doniesień Reddita, samochód od czasu dostawy jeździ po Danii na szwedzkich tablicach dealerskich. Oznacza to, że jego właściciel nie zapłacił jeszcze lokalnego podatku rejestracyjnego, który w Danii jest wyjątkowo wysoki. Dla nowych samochodów o wartości powyżej 237 400 koron duńskich (ok. 37 000 dolarów) obowiązuje 150-procentowy podatek. W przypadku Gemery o wartości kilku milionów dolarów oznacza to kwotę sięgającą ponad 2 milionów euro – czyli więcej niż cena większości supersamochodów.

I tu pojawia się kluczowe pytanie: czy wandal wiedział o tym, że właściciel unika lokalnego podatku, i postanowił wymierzyć sprawiedliwość na swój sposób? A może to po prostu akt bezmyślnej złośliwości? Tego nie wiemy. Jedno jest pewne – szkoda jest ogromna.

Naprawa tylko w Szwecji – koszmar logistyczny

Dla właściciela zwykłego auta rozbita szyba to wizyta w warsztacie i kilka dni oczekiwania na część. Dla posiadacza Gemery – to powrót do Szwecji. Koenigsegg produkuje tylko 300 egzemplarzy, każdy jest ręcznie składany w Ängelholm, a części zamienne nie są dostępne w powszechnej dystrybucji. Uszkodzona szyba oznacza, że samochód prawdopodobnie zostanie odesłany do fabryki, by przejść kompleksową naprawę. Koszty logistyki, czasu i samego elementu będą astronomiczne – nawet jak na standardy tego segmentu.

Co więcej, Gemera to nie tylko hipersamochód – to pierwszy czteromiejscowy model Koenigsegg. Jego konstrukcja opiera się na innowacyjnej jednostce napędowej TFG (Tiny Friendly Giant) o mocy 1700 KM, która łączy 2-litrowy silnik spalinowy z trzema silnikami elektrycznymi. Każda część jest unikalna, a naprawa wymaga dostępu do oryginalnych specyfikacji i narzędzi.

Duńskie prawo – najdroższa rejestracja w Europie

Dania od lat słynie z jednych z najwyższych podatków rejestracyjnych na świecie. System opiera się na wartości pojazdu i przewiduje 150-procentową stawkę dla aut powyżej określonego progu. W praktyce oznacza to, że samochód o wartości 3 milionów dolarów może kosztować w rejestracji dodatkowe 4,5 miliona dolarów, co czyni go praktycznie nieosiągalnym dla przeciętnego Duńczyka. To właśnie ten system sprawia, że luksusowe auta w Danii są rzadkością – a ich właściciele często uciekają się do wykorzystywania zagranicznych tablic.

Nie wiadomo, czy właściciel Gemery planował zarejestrować auto w Danii, czy tylko chciał się nim przejechać podczas wizyty w Kopenhadze. Ale fakt, że jeździł na szwedzkich tablicach dealerskich, mógł wzbudzić niechęć wśród lokalnych mieszkańców, którzy doskonale zdają sobie sprawę z wysokości podatków, jakie sami płacą.

Co dalej z Gemerą?

Na razie nie wiadomo, czy wandal zostanie zidentyfikowany, ani czy właściciel zgłosił sprawę policji. Wiadomo natomiast, że Gemera wróci do Szwecji – być może na wiele tygodni, by naprawić szkody. A cała sytuacja to smutny przypadek, który pokazuje, że nawet najdroższe auta nie są odporne na ludzką złośliwość. I choć nie wiadomo, co naprawdę stało za tym aktem wandalizmu, jedno jest pewne – to nie będzie ostatnia historia o tym, jak bogaci płacą za brak rozwagi.

Pierwszy dostarczony egzemplarz Koenigsegg Gemera, wyceniany na ponad 3 miliony dolarów, został zaatakowany przez wandala w centrum Kopenhagi. Jasnoczerwony hipersamochód, który jeszcze kilka dni temu był powodem do dumy, teraz wraca do Szwecji na naprawę. Wszystko wskazuje na to, że motywem mogła być kwestia nieopłaconego podatku rejestracyjnego – w Danii to 150% wartości auta. Niezależnie od powodów, to smutny komentarz do tego, jak szybko radość z posiadania unikalnego samochodu może zamienić się w koszmar. I przypomnienie, że nawet w świecie marzeń, codzienność potrafi zweryfikować plany w najbardziej bolesny sposób.

Share.