Sezon jesienno-zimowy oraz coraz częstsza praca w trybie home office sprawiają, że poszukiwanie alternatyw dla biegania na zewnątrz staje się koniecznością dla wielu z nas. Do naszej redakcji trafiła bieżnia elektryczna marki TODO (często występująca pod nazwą TOUSAINS), która na papierze obiecuje parametry solidnego sprzętu treningowego w cenie, która zazwyczaj kojarzona jest z urządzeniami najniższej klasy budżetowej. Producent deklaruje silnik o mocy 2.5 HP, manualny wznios oraz pełną integrację z popularnymi aplikacjami, co ma uczynić z tego kompaktowego urządzenia centrum domowej aktywności. Postanowiliśmy dokładnie sprawdzić, czy urządzenie, które można wsunąć pod łóżko, faktycznie jest w stanie zastąpić wizytę na siłowni i czy czytelny wyświetlacz to realne ułatwienie w walce o formę. Zapraszam na kolejny test z cyklu #kluczowa5
Już na samym początku testu spotkało nas małe zaskoczenie logistyczne. Bieżnia dociera do użytkownika w naprawdę sporym, solidnym kartonie
Gabaryty przesyłki mogą sugerować, że wniesienie jej będzie wyzwaniem, jednak uspokajam wszystkich mieszkających w blokach – kurier poradził sobie z dostarczeniem paczki bez najmniejszego problemu. Opakowanie jest na tyle dobrze zaprojektowane, że chroni sprzęt, a jednocześnie da się je manewrować po klatce schodowej. Podchodząc do tego testu, postanowiłem odrzucić marketingowe slogany i skupić się na technicznej „sekcji zwłok” urządzenia, analizując każdy aspekt: od kultury pracy silnika, przez ergonomię panelu sterowania z nowymi funkcjami, aż po realne koszty eksploatacji. Sprawdzimy, czy deklarowane parametry mają pokrycie w rzeczywistości oraz jak chińska inżynieria radzi sobie z europejskimi oczekiwaniami użytkowników.
Kultura pracy silnika i realny poziom hałasu
Sercem testowanego urządzenia jest silnik elektryczny prądu stałego o mocy szczytowej 2.5 HP. W warunkach domowego cardio jest to wartość w zupełności wystarczająca do osiągnięcia prędkości 12 km/h, co pozwala na przeprowadzenie solidnego treningu tlenowego, a nawet interwałowego. Podczas testów obciążeniowych z użytkownikiem o wadze 90 kg, jednostka napędowa wykazała się zaskakującą płynnością działania. Silnik nie wykazuje tendencji do „dławienia się” przy każdym stąpnięciu, co jest częstą bolączką tanich bieżni, gdzie pas potrafi się na ułamek sekundy zatrzymać pod ciężarem biegacza, wybijając z rytmu. Jednak najważniejszym parametrem dla mieszkańców bloków nie jest prędkość maksymalna, lecz głośność pracy urządzenia. Producent deklaruje poziom poniżej 55 dB, natomiast nasze pomiary przy spokojnym marszu (tryb Walking) wskazywały nawet okolice 45 dB. To imponujący wynik – sprzęt pracuje ciszej niż przeciętna lodówka czy normalna rozmowa domowników, co czyni go idealnym rozwiązaniem do małych mieszkań, gdzie hałas mógłby przeszkadzać sąsiadom lub śpiącej rodzinie. Silnik pracuje równo i stabilnie, zapewniając komfort akustyczny, jakiego spodziewalibyśmy się po droższych konstrukcjach.
System regulacji nachylenia i konstrukcja pasa
Bieżnia wyposażona jest w 5-warstwowy pas biegowy, który ma za zadanie tłumić drgania i chronić stawy użytkownika, co w praktyce sprawdza się dobrze – podłoże jest sztywne, ale sprężyste. Ciekawym, choć nieco surowym rozwiązaniem, jest system regulacji wzniosu (incline). W tym modelu nie znajdziemy automatycznego silnika unoszącego blat; zamiast tego mamy do czynienia z manualną regulacją o stałej wartości około 7%.
Mechanizm jest prosty: aby zmienić kąt nachylenia, należy zejść z urządzenia, podnieść jego przód i ręcznie przestawić metalowe blokady w nóżkach. Jest to rozwiązanie pancerne i bezawaryjne, ale mało wygodne podczas treningu interwałowego, gdyż uniemożliwia zmianę ustawień „w biegu”. Warto jednak zaznaczyć, że stałe nachylenie 7% drastycznie zwiększa wydatek energetyczny treningu. Marsz pod górę wymusza znacznie większą pracę mięśni pośladkowych i dwugłowych uda, co będzie dużym atutem dla osób nastawionych na szybkie spalanie kalorii. Traktujmy to jako funkcję „ustaw raz i zapomnij”, która zamienia spacer w wymagającą wspinaczkę.
Ergonomia kokpitu: Czytelny ekran, „Szybka Piątka” i pilot w zestawie
Wchodząc na bieżnię, od razu zauważamy panel sterowania, który w tym modelu został zaprojektowany z dużą dbałością o użyteczność.
Producent zastosował świetne rozwiązanie w postaci podświetlanych przycisków, co docenią fani wieczornych treningów przy zgaszonym świetle (np. podczas oglądania serialu). Nowością, która bardzo przypadła mi do gustu, jest dedykowany przycisk do szybkiego ustawienia prędkości 5 km/h. To idealna opcja na start lub szybki powrót do żwawego marszu – jedno kliknięcie i bieżnia ustawia się na optymalne tempo chodzenia. Alternatywą dla panelu jest dołączony do zestawu ergonomiczny pilot (baterie są w komplecie).
Z jego poziomu możemy wygodnie zwiększać i zmniejszać prędkość, pauzować bieg, a także wyłączać dźwięki bieżni. Warto jednak odnotować, że pilot nie posiada wspomnianego skrótu „5 km/h”, ale zarówno na nim jak i na głównym kokpicie znajdziemy przycisk Mode, który jest całkowicie martwy i nie wywołuje żadnej reakcji. Należy też wspomnieć o niuansie montażowym: górną podstawkę pod telefon/tablet musimy przykręcić samodzielnie.
Śrubki są dołączone do zestawu, więc warto uważać przy rozpakowywaniu, by ich nie wyrzucić z folią. Sama podstawka, choć stabilna, umieszczona jest dość nisko, co może wymuszać pochylanie głowy. Podobnie jak ekran, który został umieszczony na wysokości pasa biegowego. Mimo to jest to bardzo wyraźny wyświetlacz, który bez zbędnych „fajerwerków” prezentuje to, co najważniejsze: aktualną prędkość, pokonany dystans, spalone kalorie oraz czas trwania sesji. Cyfry są duże i kontrastowe, co pozwala na szybki odczyt parametrów nawet w trakcie intensywnego biegu, gdy wzrok „skacze”.
Waga, mobilność i logistyka domowa
Sprzęt po wypakowaniu i skręceniu podstawki robi wrażenie solidnego. Bieżnia waży około 25 kg. To masa, która z jednej strony zapewnia stabilność (urządzenie nie przesuwa się po podłodze podczas biegu), ale z drugiej może budzić obawy osób drobniejszych, jeśli chodzi o przesuwanie jej po mieszkaniu. Na szczęście inżynierowie pomyśleli o tym aspekcie. Pod spodem, w przedniej części podstawy, zamontowano kółka transportowe. Działa to na zasadzie dźwigni – wystarczy unieść lżejszy tył bieżni do góry, a cały ciężar przenosi się na kółka. Dzięki temu manewrowanie sprzętem po panelach czy płytkach jest banalnie proste i nie wymaga użycia dużej siły. Po skończonym treningu bieżnię można łatwo wsunąć pod łóżko lub postawić za szafą, co przy jej wymiarach (jest krótsza od deski do prasowania) czyni ją bardzo dyskretnym domownikiem.
Aplikacja Tousains i wirtualny świat Zwift
Współczesny sprzęt fitness to nie tylko mechanika, ale i oprogramowanie. Bieżnia TODO integruje się z dedykowaną aplikacją Tousains. Podczas testów napotkaliśmy problem z logowaniem, co zmusiło nas do kontaktu z centrum pomocy (helpcentre). Tutaj nastąpiło największe pozytywne zaskoczenie – support zareagował błyskawicznie, rozwiązując problem serwerowy w zaledwie kilka minut. Taki poziom obsługi klienta w segmencie budżetowym jest rzadkością.
Co więcej, moduł Bluetooth pozwala na parowanie urządzenia z gigantami rynku wirtualnego treningu, takimi jak Zwift czy Kinomap. Oznacza to, że na tej stosunkowo taniej bieżni możemy brać udział w wirtualnych zawodach i biegać po trasach na całym świecie, rywalizując z innymi użytkownikami w czasie rzeczywistym. To funkcja, która całkowicie zmienia motywację do regularnych ćwiczeń, przenosząc nudne „nabijanie kilometrów” w wymiar e-sportowej rywalizacji.
Eksploatacja, koszty i niezbędny serwis startowy
Kwestie praktyczne to także konserwacja i koszty użytkowania. Do zestawu dołączona jest buteleczka z olejem silikonowym o pojemności około 15-20 ml. Jest to ilość stanowczo zbyt mała na dłuższą metę, a jej aplikacja z małego dzióbka pod napięty pas jest niewygodna i brudząca.
Nasza rekomendacja jest jasna: warto od razu dokupić profesjonalny smar silikonowy w sprayu (koszt ok. 30-40 zł za 400 ml). Dzięki długiej rurce aplikacyjnej, smarowanie zajmuje kilka sekund i zapewnia idealny poślizg pasa, co jest kluczowe dla żywotności silnika. Jeśli chodzi o zużycie energii, godzina intensywnego treningu to koszt rzędu 60-70 groszy (ok. 0,55 kWh). Jest to wynik bardzo ekonomiczny, sprawiający, że eksploatacja bieżni jest niemal nieodczuwalna dla domowego budżetu.
Werdykt końcowy i bilans testu
Podsumowując tygodnie spędzone z bieżnią TODO 2.5 HP, trzeba uczciwie przyznać, że jest to sprzęt, który w swojej klasie cenowej pozytywnie zaskakuje tam, gdzie to najważniejsze – w kulturze pracy jednostki napędowej i otwartości na ekosystem aplikacji. To nie jest maszyna dla profesjonalnego maratończyka wymagającego automatycznych wzniosów i perfekcyjnej ergonomii rodem z klubu fitness, ale dla osoby szukającej solidnego „daily” do spalania kalorii w trybie home office sprawdzi się wyśmienicie. Cisza (45 dB), stabilność konstrukcji oraz czytelny kokpit z przydatnymi skrótami rekompensują drobne wpadki projektowe, takie jak nisko osadzony ekran czy konieczność ręcznej zmiany nachylenia. Jeśli zaakceptujemy pewne kompromisy ergonomiczne i wyposażymy się w zapas smaru, TODO odwdzięczy się bezawaryjną pracą.
Bieżnia TODO 2.5 HP
549 PLNZalety
- Cicha i kulturalna praca silnika (realne 45 dB przy marszu).
- Bezproblemowa współpraca z aplikacjami Zwift i Kinomap przez Bluetooth.
- Czytelny, podświetlany kokpit z dedykowanym przyciskiem "szybkie 5 km/h".
- Stabilna konstrukcja o wadze 25 kg z funkcjonalnym systemem kółek transportowych.
- Błyskawiczne i skuteczne wsparcie techniczne producenta w razie problemów.
Wady
- Uciążliwa, manualna regulacja kąta nachylenia wymagająca zejścia z urządzenia.
- "Martwy" przycisk Mode i brak skrótu 5 km/h na dołączonym pilocie.
- Symboliczna ilość oleju w zestawie startowym (wymaga dokupienia sprayu).