Chińska ekspansja na europejskim rynku motoryzacyjnym wchodzi w fazę, w której nie mówimy już wyłącznie o cenie i imporcie, ale o potężnych inwestycjach na miejscu. Chery nie ukrywa swoich ogromnych ambicji i systematycznie buduje struktury, które mogą wkrótce zawstydzić niejednego zachodniego giganta z wieloletnią tradycją. Kiedy patrzę na ich najnowsze działania, od wielkiego centrum w Barcelonie po wyraźny nacisk na Polskę, widzę chłodną, perfekcyjnie zrealizowaną strategię. To już nie są rynkowe ciekawostki w niszowych salonach, ale przemyślany biznes, który zaczyna brutalnie trząść statystykami sprzedaży w naszym kraju.
Marka oficjalnie ogłosiła uruchomienie europejskiego hubu operacyjnego w słonecznej Hiszpanii, który ma koordynować łańcuchy dostaw, finanse i zawiłe sprawy regulacyjne. Z naszej perspektywy o wiele ciekawsze jest jednak to, co dzieje się nad Wisłą, bo to Polska wyrasta na kluczowego gracza w regionie. W Warszawie niedawno ruszyło Chery Eastern Europe Training Center – nowoczesna placówka, w której szkolą się technicy i sprzedawcy z całej Europy Środkowo-Wschodniej.
Zaplecze serwisowe i wyniki, z którymi trudno dyskutować
Prawdziwym sprawdzianem zaufania do każdej nowej marki z Azji jest serwis, a tutaj Chery odrobiło lekcje z nawiązką. Firma uruchomiła pod Warszawą gigantyczny magazyn części zamiennych o wartości 12 milionów euro, który gwarantuje ich dostępność na kosmicznym poziomie 98,7%. Dla kierowców to koniec mitów o czekaniu miesiącami na sprowadzenie zderzaka z Chin, co wyraźnie widać w salonach. Liczby mówią same za siebie – od czerwcowego debiutu w 2025 roku na polskie drogi wyjechało już niemal 4400 aut, z czego aż 859 zarejestrowano w samym marcu 2026 roku. Sieć dilerska to już 36 punktów, a marka zapowiada kolejną ofensywę podczas zbliżającego się Poznań Motor Show.
Bylem w zeszlym tygodniu u dilera na jezdzie probnej. w srodku wykonczenie bije europejskie samochody na glowe, a cena robi reszte. europejczycy maja problem
Może i fajnie że inwestują, ale ciekawe jak z awaryjnością po kilku latach. Wyniki sprzedaży to efekt niskiej ceny, zobaczymy ile te auta pożyją na naszych dziurawych drogach.
wreszcie ktos pomyslal logicznie. bez czesci od reki nikt nie bedzie ufac w azjatyckie marki. ten magazyn pod warszawa to strzal w dziesiatke jesli chodzi o zaufanie