W dobie, gdy nawet najtańsze auta z salonu oferują ekrany dotykowe i bezprzewodowe połączenie ze smartfonem, posiadacze starszych, ale wciąż sprawnych samochodów stają przed dylematem. Czy warto wymieniać fabryczne radio, ingerować w instalację elektryczną i ponosić spore koszty, czy może istnieje prostsza, mniej inwazyjna alternatywa? Navitel odpowiada na to pytanie w najlepszy możliwy sposób – make your car modern again!
Navitel, polski producent dobrze znany z nawigacji GPS i szerokiego ekosystemu gadżetów samochodowych, proponuje rozwiązanie w postaci modelu DS1020 – zewnętrznego, uniwersalnego ekranu multimedialnego z Android Auto / Apple CarPlay i kamerą cofania. To urządzenie, które za ułamek ceny nowego auta, potrafi odmienić wnętrze i funkcjonalność każdego samochodu. Postanowiłem przyjrzeć mu się z bliska, testując go w codziennym użytkowaniu przez kilka tygodni i sprawdzając, czy duży wyświetlacz to zawsze zaleta. Zapraszam na kolejny test z cyklu #Kluczowa5, w którym rozłożę urządzenie na czynniki pierwsze.
1. Rozmiar ma znaczenie – pierwsze wrażenia, jakość wykonania i montaż
Pierwszym zaskoczeniem po rozpakowaniu Navitela DS1020 jest jego rozmiar. 10,26-calowy ekran panoramiczny o proporcjach zbliżonych do 16:9 robi naprawdę ogromne wrażenie i całkowicie odmienia wygląd deski rozdzielczej, nadając jej nowoczesny, wręcz futurystyczny charakter.
Oczywiście, w bardzo małych samochodach tak duży ekran może nieco przytłaczać, ale Navitel wychodzi naprzeciw różnym preferencjom, oferując również mniejszy model DS810 z 8-calowym ekranem. To świetne rozwiązanie – każdy może wybrać rozmiar idealnie dopasowany do swojego auta. Ja jednak polecam wersję 10-calową – efekt wow jest gwarantowany!
