Trzecia runda Driftingowych Mistrzostw Polski na Autodromie Jastrząb przeszła do historii. Po raz pierwszy w serii czołowa szesnastka klasy Pro rywalizowała po zmroku, a kibice licznie wypełnili trybuny, by oglądać spektakularne przejazdy, ogromne ilości dymu i walkę na milimetry. W klasie Semi Pro najlepszy okazał się Ivan „Baby”, natomiast w klasie Pro na najwyższym stopniu podium stanął reprezentujący Grecję Stavros Gryllis.
Nocne finały okazały się strzałem w dziesiątkę. Światła samochodów, dym z opon i charakterystyczny hałas silników stworzyły wyjątkową atmosferę, jakiej wcześniej w Driftingowych Mistrzostwach Polski nie było. Organizatorzy zdecydowali się na ten krok, by podnieść poziom widowiska – i nie zawiedli. Kibice, którzy licznie wypełnili Autodrom Jastrząb, mogli oglądać rywalizację na najwyższym poziomie.
Nowy obiekt okazał się strzałem w dziesiątkę. Tor wymagał od zawodników precyzji i odwagi, a zmienne warunki pogodowe w ciągu dnia tylko podkręciły emocje. Wieczorne przejazdy stały się prawdziwym testem umiejętności – i to właśnie w nich padły najważniejsze rozstrzygnięcia.
Gryllis nowym liderem – „Do trzech razy sztuka”
Stavros Gryllis we wszystkich tegorocznych rundach stawał na podium, ale dopiero podczas trzeciej odsłony mistrzostw sięgnął po zwycięstwo. Wygrana na Autodromie Jastrząb pozwoliła mu awansować na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. To właśnie Grek będzie więc w najlepszej sytuacji przed finałową rundą w Poznaniu.
Droga do zwycięstwa nie była jednak prosta. W półfinale Gryllis trafił na Łukasza Kaliszewskiego, który na Jastrzębiu imponował formą. Obaj kierowcy zapewnili kibicom ogromną dawkę emocji, jednak tylko jeden z nich mógł awansować do wielkiego finału.
Po drugiej stronie drabinki również działo się ciekawie. Kuba Król w drodze do finału musiał pokonać między innymi Kubę Przygońskiego, który przed rundą na Jastrzębiu prowadził w mistrzostwach. W półfinale Król zmierzył się z Łukaszem Tasiemskim. Popularny „Tasiem” po dwóch rundach pożegnał się z Alfą Romeo i wrócił do swojego dawnego Nissana – i jak się okazało, była to decyzja, która odmieniła jego losy w tych mistrzostwach. Do wyłonienia finalisty potrzebna była dogrywka. Ostatecznie to Król awansował do wielkiego finału, a Tasiemski musiał zadowolić się walką o trzecie miejsce.
W wielkim finale Gryllis pokazał pełnię swoich umiejętności i sięgnął po upragnione zwycięstwo.
„To był szalony wieczór, bawiliśmy się świetnie, udało nam się zająć pierwsze miejsce. To chyba nasz najlepszy moment w tych mistrzostwach. Dziękuję wszystkim kibicom i mojej drużynie za spełnienie tego marzenia. W finale w Poznaniu również zamierzamy dać z siebie wszystko i po prostu dobrze się bawić” – powiedział Stavros Gryllis, nowy lider klasyfikacji generalnej.
Jakub Król, mimo że musiał uznać wyższość Greka, nie krył zadowolenia z podium:
„Jestem mega zadowolony. W końcu udało się zdobyć podium. Oczywiście jest mały niedosyt, ale trzeba cieszyć się z tego, co jest. Miałem dobrą powtarzalność zarówno jako prowadzący, jak i goniący. W finale popełniłem mały błąd, zgubiłem się w dymie i za wcześnie się przełożyłem. To zaważyło na wyniku, ale jest jeszcze jedna runda i na pewno będziemy walczyć do samego końca. Do zobaczenia w Poznaniu” – powiedział Jakub Król.
Trzecie miejsce wywalczył Łukasz Kaliszewski, dla którego nocna jazda była nowym doświadczeniem:
„Czuję się bardzo dobrze. Jazda po ciemku była dla mnie czymś zupełnie nowym. Mieliśmy mały problem w przejeździe z Gryllisem, po prostu zabrakło troszeczkę szczęścia. Cały zespół dawał z siebie wszystko. Działali perfekcyjnie i szybko, dosłownie jak w F1. Bardzo podoba mi się pomysł rundy po zmroku, cieszę się z trzeciego miejsca. Teraz skupiamy się na kolejnej rundzie, będziemy walczyć. Widzimy się w Poznaniu” – powiedział Łukasz Kaliszewski.
Ivan „Baby” goni Gomoliszka w Semi Pro
Równie emocjonująco było w klasie Semi Pro. W najlepszej czwórce znaleźli się dwaj Polacy – Adam Gomoliszek i Maksymilian Miękoś, a także Czech Vaclav Burian oraz Ukrainiec Ivan „Baby”.
Po wyrównanych półfinałach do wielkiego finału awansowali Ivan „Baby” i Maksymilian Miękoś. Gomoliszek i Burian musieli walczyć o trzecią lokatę, w której lepszy okazał się Polak.
W finale Miękoś popełnił drobny, ale kosztowny błąd i ostatecznie musiał zadowolić się drugim miejscem. Zwycięstwo przypadło Ivanowi „Baby”, który dzięki temu zmniejszył stratę do lidera klasyfikacji generalnej.
„Przede wszystkim bardzo dziękuję za możliwość rywalizacji w Driftingowych Mistrzostwach Polski. Bardzo podobają mi się te mistrzostwa. Myślę, że dzisiaj mieliśmy trochę szczęścia, a do tego dołożyliśmy trochę dobrej jazdy. Szczególnie dziękuję twórcom trasy do jazdy na symulatorze. Dużo trenowałem i to naprawdę pomaga, daje dużo lepsze czucie toru w samochodzie. Zobaczymy, co będzie dalej. Jeżeli uda mi się przyjechać do Poznania, spróbuję walczyć o mistrzostwo” – powiedział Ivan „Baby”.
Maksymilian Miękoś, choć zadowolony z drugiego miejsca, czuł niedosyt:
„Zakończyliśmy niedzielne przejazdy w parach na drugim miejscu. Jestem zadowolony, ale nadal czuję niedosyt. Na ostatnim przejeździe popełniłem błąd. Na pewno w Poznaniu będę chciał poprawić moje zachowanie w tych najważniejszych momentach. Będziemy chcieli co najmniej powtórzyć wynik z trzeciej rundy Driftingowych Mistrzostw Polski” – powiedział Maksymilian Miękoś.
Lider klasyfikacji generalnej Semi Pro, Adam Gomoliszek, mimo że tym razem nie stanął na najwyższym stopniu podium, zachował optymizm:
„Trzecią rundę kończymy na trzecim miejscu – zarówno w zawodach, jak i w kwalifikacjach. Co najważniejsze, nadal utrzymuję pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Po tym weekendzie zaczynam już przygotowania do finałowej rundy w Poznaniu. Nie mogę się jej doczekać i mam nadzieję, że zobaczymy się tam w jak największym gronie. Serdecznie wszystkich zapraszam” – powiedział Adam Gomoliszek.
Wielki finał w Poznaniu – wszystko do wygrania
Po trzeciej rundzie w klasyfikacji generalnej Pro zaszły znaczące zmiany. Nowym liderem jest Stavros Gryllis z 274 punktami. Kuba Przygoński traci do Greka 19 punktów. Trzeci jest Łukasz Kaliszewski z 233 punktami, a tuż za nim, ze stratą zaledwie jednego punktu, znajduje się Jakub Król.
Przed finałem mamy więc czterech realnych pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Różnice punktowe są niewielkie – od 19 punktów między pierwszym a drugim miejscem, po zaledwie 1 punkt między trzecim a czwartym. Oznacza to, że walka o mistrzostwo będzie trwała do ostatniego przejazdu. Co więcej, jeden z czterech zawodników znajdujących się obecnie w ścisłej czołówce nie stanie nawet na podium klasyfikacji generalnej.
W klasie Semi Pro sytuacja jest nieco bardziej klarowna, ale wciąż nieprzesądzona. Liderem pozostaje Adam Gomoliszek, który ma 27 punktów przewagi nad Ivanem „Baby”. Podium klasyfikacji generalnej zamyka Vaclav Burian, tracący do lidera 90 punktów.
Organizatorzy już zapowiadają, że finał w Poznaniu zapowiada się niesamowicie ekscytująco. Piotr Turuk, organizator wydarzenia, podsumował weekend w Radomiu:
„To była niesamowita runda na torze Jastrząb. Nocne finały dostarczyły bardzo dużo emocji. Mamy spore zmiany, jeżeli chodzi o klasyfikacje generalne. Finał w Poznaniu zapowiada się niesamowicie ekscytująco. Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji. Po raz pierwszy byliśmy na torze Jastrząb i na pewno wybieramy się tutaj za rok” – powiedział Piotr Turuk.
Tor Poznań będzie miejscem, gdzie poznamy nowych mistrzów Polski. Czy Stavros Gryllis utrzyma prowadzenie i sięgnie po mistrzostwo? Czy Kuba Przygoński odrobi straty i wróci na fotel lidera? A może któryś z Polaków – Kaliszewski lub Król – wykorzysta szansę i sięgnie po tytuł? Jedno jest pewne – finał Driftingowych Mistrzostw Polski w Poznaniu zapowiada się jako jedno z najbardziej emocjonujących wydarzeń tego sezonu.
