Polskie ulice od lat toną w morzu zachowawczych, srebrnych i czarnych kombi, co dla każdego fana motoryzacji jest widokiem nieco przygnębiającym. Na szczęście z okazji 30-lecia modelu Octavia, opracowanego już pod pełnymi skrzydłami Grupy Volkswagen, Škoda postanowiła oddać głos samym kierowcom. Importer zorganizował rewelacyjną akcję, w której to my mogliśmy zdecydować, jaki odważny lakier na stałe wejdzie do oferty drapieżnej wersji Sportline. Głosowanie w mediach społecznościowych trwało do końca marca, więc klamka już zapadła. Teraz pozostaje nam tylko czekać na oficjalne wyniki i trzymać kciuki, by zwyciężył najodważniejszy wariant, który wreszcie ożywi nasze drogi.
Patrząc na to z perspektywy eksperta, muszę przyznać, że oddanie takiej decyzji w ręce społeczności to strzał w dziesiątkę. Sukces Octavii od samego debiutu 1 września 1996 roku opierał się na trafnym odczytywaniu potrzeb rynku i słuchaniu uwag klientów. To właśnie setki tysięcy przejechanych kilometrów i codzienne obserwacje kierowców ukształtowały ten model, czyniąc go niekwestionowanym liderem w kwestii przestronności i przemyślanych rozwiązań. Czwarta generacja to już motoryzacyjna dojrzałość, ale wciąż potrzebowała tego ostatecznego, wizualnego pazura.
Cztery unikalne odcienie w grze. Co ostatecznie wygra?
W zakończonym wczoraj głosowaniu wybieraliśmy spośród czterech niezwykle wyrazistych propozycji, z których każda diametralnie zmienia odbiór tego rozsądnego auta. Mogliśmy postawić na Amazonian Green, czyli głęboką zieleń, lub rzucający się w oczy, złocisty Dragon Skin znany z najbardziej wyczynowych odmian marki. Dla fanów chłodniejszej elegancji przygotowano intensywny Storm Blue, a dla totalnych ekstrawertyków – bezkompromisowy, pomarańczowy Tangerine Orange. Każdy z tych lakierów to pełnoprawna opcja, która wkrótce będzie dostępna w oficjalnym konfiguratorze, a nie tylko wystawowa ciekawostka.
Oczekujemy na werdykt i koniec motoryzacyjnej nudy
Teraz, gdy wirtualne urny zostały już zamknięte, napięcie rośnie. Škoda udowodniła, że współczesny kierowca to nie tylko bierny konsument, ale partner, który chce mieć realny wpływ na to, co wyjeżdża z fabryki. Decyzja o nowym kolorze to symboliczny ukłon w stronę lojalności klientów budowanej przez trzy dekady. Z niecierpliwością odświeżamy kanały marki, by dowiedzieć się, czy Polacy postawili na sportowego smoka, czy soczystą pomarańczę. Jedno jest pewne – wersja Sportline w nowym wydaniu na pewno nie zginie w tłumie na parkingu pod supermarketem.