Są takie kolaboracje w świecie motoryzacji, które od pierwszej chwili mają sens. Nie są robione na siłę, nie próbują łączyć ognia z wodą – po prostu pasują do siebie jak filiżanka herbaty i popołudniowy deszcz w Londynie. MINI Paul Smith Edition to dokładnie ten przypadek. Brytyjska marka i brytyjski projektant – obie ikony stylu, obie kochające klasykę w nieoczywistym wydaniu. Efekt? Limitowana edycja dostępna dla 3-drzwiowego, 5-drzwiowego MINI Cooper i MINI Cooper Cabrio, która bawi się detalem w sposób, jakiego oczekuje się od Paula Smitha.

Przyznam, że do edycji specjalnych podchodzę zwykle z dystansem. Często to tylko garść naklejek i haft na zagłówkach, za który producent każe sobie słono dopłacić. Ale Paul Smith to nie jest przeciętny projektant – facet od dekad udowadnia, że klasyczny krój i odrobina szaleństwa to przepis na ponadczasowy styl. Jego poprzednia kolaboracja z MINI z 1998 roku przeszła do historii, a teraz wraca w nowoczesnym wydaniu. I robi to z humorem, który doceni każdy fan marki.

Lakier Statement Grey i ukłon w stronę historii

W edycji specjalnej do wyboru są trzy kolory nadwozia, w tym dwa ekskluzywne. Statement Grey to subtelny odcień szarości z delikatnym niebieskim akcentem, który nawiązuje do lakieru z modelu Mini Austin Seven z 1959 roku. To nie jest kolejny nudny szary – to kolor z historią, który pod światłem potrafi zaskoczyć głębią. Drugi ekskluzywny lakier to Inspired White, inspirowany beżem z klasycznego Mini, ale przeniesiony we współczesność z nowoczesną pigmentacją. Paletę uzupełnia Midnight Black Metallic, dostępny również w standardowej gamie MINI, ale tutaj zestawiony z kontrastowymi dodatkami.mini-paul-smith-edition-2026-0002 MINI i Paul Smith znowu razem. Edycja specjalna to hołd dla brytyjskiego stylu i klasycznego Mini z 1959 roku

I właśnie te dodatki są wisienką na torcie. Lusterka boczne, atrapa chłodnicy oraz obręcze kół otrzymały kolor Nottingham Green, który jest bezpośrednim ukłonem w stronę rodzinnego miasta Paula Smitha. To detal niby niewielki, ale na żywo robi ogromną różnicę – auto nabiera charakteru, nie tracąc przy tym klasy. Dla modeli z twardym dachem przewidziano dwa wykończenia: Nottingham Green lub bardziej stonowaną czerń z matowymi i błyszczącymi paskami w tym samym odcieniu. Efekt? MINI, które wygląda jak wyjęte z katalogu mody, a nie z salonu samochodowego.

Wnętrze z humorem i paskami Paula Smitha

Wnętrze to prawdziwa gratka dla fanów designu. Tapicerka Vescin i dzianina w kolorze Nightshade Blue zestawiona została z czarnymi, dzianinowymi powierzchniami ozdobionymi delikatnym wzorem pasków – charakterystycznym motywem Paula Smitha, który przewija się przez jego kolekcje od dekad. Paski nie są tu krzykliwe – są subtelne, wyczuwalne pod palcami i nadają wnętrzu głębi. Na dolnym ramieniu sportowej kierownicy znajdziemy tekstylny element w paski, który przyjemnie kontrastuje z gładką skórą.

Największy uśmiech wywołują jednak detale z humorem typowym dla Brytyjczyków. Przy otwieraniu drzwi na ziemię rzutowana jest projekcja świetlna „Hello”, a na listwie progowej wygrawerowano napis „Every day is a new beginning” – subtelne przesłanie, które przypomina, dlaczego w ogóle lubimy wsiadać do samochodu. Wisienką na torcie jest ręcznie rysowana grafika królika na dywaniku – detal tak absurdalnie uroczy, że za każdym razem, gdy na niego spojrzysz, masz ochotę się uśmiechnąć. I właśnie za to kocham Paula Smitha – za umiejętność łączenia klasy z luzem.

Tryb Personal Mode – trzy tła od mistrza

W cyfrowym świecie MINI Paul Smith Edition również zaznacza swoją obecność. Okrągły wyświetlacz centralny, który jest znakiem rozpoznawczym najnowszej generacji MINI, otrzymał trzy ekskluzywne tła w trybie Personal Mode zaprojektowane przez Paula Smitha. To nie są przypadkowe tapety – każda nawiązuje do charakterystycznego stylu projektanta, łącząc paski, geometryczne wzory i klasyczną paletę barw. Możesz zmieniać je w zależności od nastroju – zupełnie jakbyś zmieniał skarpetki w kultowe paski, które Paul Smith projektuje od lat.mini-paul-smith-edition-2026-0001 MINI i Paul Smith znowu razem. Edycja specjalna to hołd dla brytyjskiego stylu i klasycznego Mini z 1959 roku

Dla mnie to pokazuje, że MINI rozumie współczesnego kierowcę. Personalizacja nie kończy się na kolorze nadwozia i felgach – wchodzi do kokpitu, gdzie spędzamy najwięcej czasu. Trzy tła to niby detal, ale gdy każdego dnia wsiadasz do auta i widzisz coś zaprojektowanego przez mistrza brytyjskiego designu, to ma to swój klimat. Zwłaszcza że okrągły ekran MINI sam w sobie jest elementem stylistycznym, a nie tylko nośnikiem informacji.

Brytyjskość w czystej postaci

MINI Paul Smith Edition to coś więcej niż kolejna wersja wyposażenia. To manifest brytyjskości – eleganckiej, ale z przymrużeniem oka. Nottingham Green jako kolor akcentujący przypomina o korzeniach projektanta, Statement Grey o historii marki, a graficzny królik na dywaniku o tym, że samochód może być przyjemny nie tylko w prowadzeniu, ale też w codziennym obcowaniu. Paul Smith od lat powtarza, że „można być poważnym, nie będąc śmiertelnie poważnym” – i ta edycja jest tego idealnym ucieleśnieniem.

Dostępność dla trzech wariantów nadwozia – 3-drzwiowego, 5-drzwiowego i Cabrio – oznacza, że każdy fan MINI znajdzie coś dla siebie. Czy to elektryczny Cooper do miasta, czy kabriolet na weekendowe wypady za miasto – Paul Smith Edition pasuje do każdego z nich. Ceny nie zostały jeszcze ogłoszone, ale spodziewam się dopłaty w granicach kilku tysięcy złotych względem standardowych wersji. Czy warto? Jeśli cenisz design z historią, detale z humorem i chcesz, by Twoje MINI wyróżniało się z tłumu – odpowiedź jest oczywista. Bo jak mawia Paul Smith: „Every day is a new beginning”. A każdy dzień w takim MINI zaczyna się naprawdę dobrze.

Share.