W świecie elektryków pojęcie „jazdy jednym pedałem” pojawia się coraz częściej, ale zazwyczaj kojarzymy je z komfortowymi, miejskimi autami nastawionymi na rekuperację i oszczędność energii. Alpine, marka o sportowym DNA, postanowiła jednak zaimplementować tę technologię w swoim gorącym hatchbacku A290. Od grudnia 2025 roku funkcja „One Pedal” stanie się standardem. Zastanówmy się, czy to próba ucywilizowania małego sportowca, czy może genialne połączenie dwóch światów.
Informacja prosto z centrali Alpine jest jasna: każdy model A290 wyprodukowany od grudnia 2025 roku będzie seryjnie wyposażony w tę innowację. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z charakterem marki, która zawsze stawiała na zaangażowanie kierowcy i czyste doznania z jazdy. Postanowiłem jednak przyjrzeć się temu bliżej, bo diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.
Jak to działa w praktyce?
Zasada działania jest banalnie prosta i niezwykle intuicyjna. Pedał gazu służy nie tylko do przyspieszania, ale również do hamowania. Gdy go wciskamy – A290 rwie do przodu. Gdy zdejmujemy z niego nogę, samochód zaczyna wytracać prędkość w sposób kontrolowany, aż do całkowitego zatrzymania, bez konieczności dotykania hamulca. To rozwiązanie, które idealnie sprawdza się w warunkach miejskich. Koniec z nerwowym przekładaniem stopy między pedałami w korku. Całym procesem jazdy w trybie „stop-and-go” zarządzamy jednym, płynnym ruchem stopy. To nie tylko wygoda, ale też większe bezpieczeństwo i płynność poruszania się w gęstym ruchu.
Sport i wygoda w jednym pakiecie
No dobrze, ale co ze sportowym duchem? Czy Alpine A290 nie straci na tym swojego zadziornego charakteru? Tutaj dochodzimy do sedna. Inżynierowie Alpine nie byliby sobą, gdyby nie przemyśleli tej kwestii. Funkcja „One Pedal” nie jest narzucona na stałe. Aktywuje się ją za pomocą dedykowanego pokrętła RCH na kierownicy. To genialne w swojej prostocie rozwiązanie. Jedziesz po mieście, stoisz w korku – włączasz „One Pedal” i cieszysz się komfortem. Wyjeżdżasz na krętą, pozamiejską drogę i chcesz poczuć pełną kontrolę nad autem – jednym ruchem kciuka wyłączasz funkcję i wracasz do klasycznego sterowania dwoma pedałami. Alpine daje kierowcy wybór, a to jest kwintesencja sportowej motoryzacji w nowoczesnym wydaniu.
Czy to przyszłość miejskiej jazdy?
Moim zdaniem, implementacja tej funkcji w A290 to strzał w dziesiątkę. Pokazuje, że sportowy samochód elektryczny może być jednocześnie ekscytujący i niezwykle praktyczny na co dzień. To już nie jest kompromis, a inteligentne rozszerzenie możliwości auta. Dzięki temu A290 staje się jeszcze bardziej wszechstronnym pojazdem – małym wojownikiem na torze i komfortowym kompanem w miejskiej dżungli. Informacja o aktywacji funkcji na desce rozdzielczej to drobny, ale ważny szczegół, który świadczy o dopracowaniu całości. Czekam z niecierpliwością, by przetestować to rozwiązanie w praktyce, ale już teraz jestem przekonany, że to krok w dobrym kierunku dla elektrycznej motoryzacji.