Rynek elektryków zaczyna wchodzić w fazę, w której przestaje chodzić wyłącznie o zasięg i przyspieszenie, a zaczyna o realną użyteczność i brak kompromisów. Lotus doskonale to wyczuł i zamiast iść w kolejną „większą baterię”, stworzył coś zupełnie innego. Eletre X to nie jest klasyczny elektryk ani typowa hybryda – to mieszanka, która ma rozwiązać największe bolączki użytkowników EV. I trzeba przyznać, że liczby robią tu ogromne wrażenie.

Bo kiedy widzisz ponad 1200 km zasięgu, ładowanie w 9 minut i osiągi supersamochodu w jednym SUV-ie, to wiesz, że ktoś tutaj próbował zrobić coś więcej niż tylko kolejną wersję modelu. To jest zupełnie nowe podejście do tematu.

X-Hybrid – hybryda, która działa inaczej niż wszystkie

Lotus Eletre X jest pierwszym modelem opartym o nową architekturę X-Hybrid i to właśnie ona robi całą robotę. To nie jest klasyczna hybryda plug-in ani soft hybrid – tutaj mamy układ, który działa bardziej jak elektryk z własną elektrownią na pokładzie.

Sercem systemu jest akumulator o wysokim rozładowaniu wspierany generatorem 150 kW, napędzanym przez silnik 2.0 Turbo. Ten silnik nie napędza bezpośrednio kół – jego zadaniem jest produkowanie energii w trakcie jazdy. Dzięki temu auto nie polega tylko na odzyskiwaniu energii jak typowe hybrydy.

Efekt? do 350 km jazdy na samym prądzie i łącznie ponad 1200 km zasięgu WLTP. To liczby, które praktycznie eliminują temat „range anxiety”. I to jest coś, czego do tej pory brakowało w elektrykach.

Ładowanie w 9 minut – realna zmiana zasad gry

Kolejna rzecz, która wyróżnia Eletre X, to architektura 900V i absurdalnie szybkie ładowanie. Lotus podaje, że ładowanie od 20% do 80% trwa około 9 minut przy mocy 350 kW.

To poziom, który faktycznie zaczyna konkurować z tankowaniem spalinówki – kawa na stacji i jedziesz dalej. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli korzystasz z trybu EV, przerwy przestają być problemem.

W połączeniu z generatorem spalinowym daje to coś, co można nazwać „podwójnym zabezpieczeniem” – masz szybkie ładowanie i brak konieczności korzystania z niego.

Osiągi jak w supersamochodzie – 952 KM w SUV-ie

Lotus nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił osiągów. Eletre X oferuje do 952 KM i 935 Nm momentu obrotowego, co przekłada się na 0–100 km/h w 3,3 sekundy.

Co ważne, to nie jest „jednorazowy sprint do 100”, tylko powtarzalna wydajność – nawet przy niskim poziomie baterii (około 20%) nadal dostępne jest około 550 kW mocy. To gigantyczna różnica względem wielu elektryków, które tracą osiągi przy niższym stanie naładowania.

Lotus jasno pokazuje, że wydajność ma być dostępna zawsze, niezależnie od warunków – czy to zima w Skandynawii, czy jazda po autostradzie w Niemczech.

SUV, który ma prowadzić się jak Lotus

Największe wyzwanie? Masa i rozmiar SUV-a. Lotus próbuje to obejść za pomocą technologii i doświadczenia z wyścigów.

Mamy tutaj aktywne stabilizatory 48V (do 1400 Nm), dwukomorowe zawieszenie pneumatyczne oraz adaptacyjne amortyzatory reagujące w 2 ms. Do tego aktywna aerodynamika i tylny spoiler generujący do 120 kg docisku.

Brzmi jak overkill? Trochę tak, ale właśnie o to chodzi – auto ma prowadzić się jak coś znacznie mniejszego i lżejszego. I co ciekawe, faktycznie jest lżejsze – nawet o 120 kg względem elektrycznego Eletre 900.

Wnętrze i technologia – luksus, ale z naciskiem na kierowcę

Lotus nie poszedł w pełny minimalizm jak Tesla. W środku mamy system Lotus Hyper OS, head-up display i cyfrowe wskaźniki, ale zachowano też fizyczne przyciski dla najważniejszych funkcji.

Ciekawostką jest system audio KEF z 23 głośnikami oraz wykorzystanie materiałów takich jak karbon, Alcantara i Wyron Truecycled. To ostatnie to materiał z recyklingu, co pokazuje, że Lotus próbuje łączyć osiągi ze zrównoważonym podejściem.

Całość wspiera 30 czujników i architektura NVIDIA Thor, które działają w tle i nie przeszkadzają kierowcy – co jest dość rzadkie w nowoczesnych autach.

Cena i dostępność – kiedy zobaczymy go na drogach

Lotus Eletre X jest już dostępny w zamówieniach w Europie. Ceny startują od €96,990 za wersję H550 i dochodzą do €119,990 za H1000.

Pierwsze dostawy zaplanowano na IV kwartał 2026 roku, co oznacza, że auto bardzo szybko trafi na drogi. To kolejny przykład na to, że Lotus chce działać szybciej niż konkurencja.

Moim zdaniem to jeden z ciekawszych modeli ostatnich lat, bo zamiast wybierać między elektrykiem a spalinówką, dostajesz oba światy w jednym aucie – i to bez największych wad każdego z nich.

Share.
0 0 votes
Oceń artykuł!