Trzy dni, 2057 amerykańskich pojazdów, ryki silników V8 i V10, zapach grillowanej wołowiny i tłumy fanów, którzy po raz kolejny udowodnili, że miłość do amerykańskiej motoryzacji ma się w Polsce znakomicie. Tegoroczna, dwunasta edycja American Cars Mania na lotnisku Muchowiec w Katowicach przeszła do historii. Od piątkowego country, przez sobotni konkurs na najgłośniejszy wydech, aż po niedzielną wizytę Krzysztofa Hołowczyca – działo się tak dużo, że trudno to wszystko zmieścić w jednej relacji. A jednak spróbuję, bo było warto.

Od pierwszej edycji obserwuję, jak ten zlot ewoluuje z kameralnego spotkania pasjonatów w największy festiwal amerykańskiej motoryzacji w Europie. W tym roku padł kolejny rekord frekwencji – zeszłoroczne 1903 auta zostały wyraźnie pobite. Na płycie lotniska można było zobaczyć wszystko: od błyszczących chromami klasyków z lat 60. i 70., przez muskularne muscle cary, po imponujące pick-upy i nowoczesne bestie z silnikami o mocy przekraczającej 1000 KM. I co ważne – właściciele tych aut byli dostępni, chętnie opowiadając historie swoich maszyn, często pełne pasji, wyrzeczeń i nieoczywistych zwrotów akcji.

Piątek – country, Texas Day i skaczące Low Ridery

Festiwal otworzył Texas Day, czyli dzień w stylu Western & Country. Był rzut lassem i podkową, konkurencje siłowe i jedna z najbardziej absurdalnych atrakcji, jakie widziałem – przepychanie karoserii Mustanga wykonanej w formie taczki. Ze sceny płynęły dźwięki muzyki country, a dzień zakończył się wielkim pokazem Low Riderów – skaczące samochody dosłownie opanowały lotnisko Muchowiec, podrywając się na hydraulice w rytm muzyki. Potem scenę przejęli muzycy country i tak zakończył się pierwszy, luźniejszy dzień festiwalu.american-cars-mania-muchowiec-relacja-pierwszy-dzien-0005 2057 amerykańskich aut, wydechy na 149 dB i Krzysztof Hołowczyc. American Cars Mania 2026 przeszła do historii

Sobota – 149 dB, Beef Master i Blues Brothers

Drugi dzień to był absolutny majstersztyk organizacyjny. Od rana teren tętnił życiem – setki aut, strefa pojazdów specjalnych, pokazy The Old Guard jeżdżącej amerykańskimi radiowozami i rodzinne atrakcje. Strefa Beef Master by Biernacki była jednym z najbardziej obleganych punktów: pastrami, burgery i szarpana wołowina znikały do ostatniej porcji, a turniej grillowania przyciągnął cztery zespoły rywalizujące o tytuł mistrzów ognia pod czujnym okiem Tomasza Strzelczyka „Oddasz Fartucha” i Kristupasa Krivickasa z Kamado Bono.

Jednym z najbardziej żywiołowych momentów dnia – i tu mówię zupełnie szczerze – był konkurs na najgłośniejszy wydech. Właściciele ustawiali się w kolejce, by zaprezentować pełnię możliwości swoich maszyn. Od V6, przez rasowe V8, po ekstremalnie zmodyfikowane V10. Każde odpalenie wywoływało reakcję tłumu, a poziom decybeli momentami zagłuszał wszystko wokół. Zwycięski strzał z rury wydechowej? 149 dB – czyli poziom dźwięku porównywalny do odgłosu startu myśliwca! Najgłośniejsze okazały się Ford Mustang i Viper RT. To nie był konkurs – to był pokaz charakteru i mocy.american-cars-mania-muchowiec-relacja-pierwszy-dzien-0037 2057 amerykańskich aut, wydechy na 149 dB i Krzysztof Hołowczyc. American Cars Mania 2026 przeszła do historii

O 16:00 oficjalnie powitano gości i Prezydenta Miasta Katowice Marcina Krupę, który przyjechał Harleyem odwiedzić uczestników. Kulminacją dnia było wręczenie nagród dla najpiękniejszych samochodów pod patronatem Automobilklubu Polski oraz licytacje charytatywne – można było wylicytować m.in. wyprawę do USA. Wieczorem scenę rozgrzało Elvis Presley tribute show w wykonaniu The King Friends, a The Blues Brothers „Soul Mission” porwali tłumy. Finał należał do DJ-ów Krisa i Matysa, którzy zamienili teren w klubową scenę.

Niedziela – Hołowczyc, finał i Chrysler 300

W niedzielne południe na zlot przyjechał Krzysztof Hołowczyc – zabytkowym Pontiakiem Grand Prix z 1966 roku, w asyście radiowozów The Old Guard. Setki uczestników zgotowało mu gorące przyjęcie. Przez cały dzień działały strefy rodzinne i food trucki, a piknikowa atmosfera sprzyjała spokojniejszemu celebrowaniu amerykańskiej motoryzacji. Pięć skaczących Low Riderów dawało energetyczne show, a niektórzy mogli przekonać się, jak to jest być pasażerem auta unoszonego siłą hydrauliki.american-cars-mania-muchowiec-relacja-pierwszy-dzien-0041 2057 amerykańskich aut, wydechy na 149 dB i Krzysztof Hołowczyc. American Cars Mania 2026 przeszła do historii

Kulminacją dnia – i całego festiwalu – było losowanie nagrody głównej, czyli Chryslera 300 Anniversary Edition. Szczęśliwym zwycięzcą został Eryk Golański z Sosnowca – uczestnik zlotu, który wzruszony odebrał kluczyki i zgodnie z tradycją zapowiedział, że wygranym autem pojawi się za rok na American Cars Mania 2027. I to chyba najlepsze podsumowanie tego wydarzenia – ludzie, emocje, pasja i wolność, która łączy tysiące osób. Do zobaczenia za rok!

Share.