Być może to rajdowy duch zwycięstw w Rajdzie Paryż – Dakar (tak kiedyś ta impreza rozpoczynała się pod Wieżą Eiffla i kończyła na Czarnym Lądzie), być może to ta zwalista sylwetka, która sprawiała, że nie miałem wątpliwości kto jest prawdziwym królem szos. W każdym razie było w nim  coś co sprawiało, że Pajero  od zawsze zajmował wyjątkowe miejsce w moim motoryzacyjnym sercu. W końcu po wielu latach spotkałem się oko w oko z moim motoryzacyjnym idolem i sprawdziłem czy jest tak wspaniały jak o nim zawsze myślałem.

Pajero-39-1024x682 TEST | Mitsubishi Pajero 3.2  Adventure 190KM - bohater z dzieciństwa

A nie jest to zwykła wersja. Zawsze gdy pojawiałem się na parkingu prasowym biorąc do testów ASX-a czy też Outlandera łypał na mnie groźnym okiem ksenonowego reflektora. Oklejony w pomarańczowo – białe barwy Mitsubishi Adventure, podniesiony o 3cm z przodu i 4cm, uzupełniony o wyciągarkę Superwinch, bagażnik dachowy ARB i opony T/A BF Goodrich był ucieleśnieniem wszystkiego tego, co ceniłem w Pajero będąc dzieckiem. Ale jak to bywa z bohaterami z lat młodości, przy bliższym spotkaniu czasem bledną, nie są już tacy wszechpotężni i generalnie jest wielki żal, smutek i zawód. Bałem się, że to samo spotka moje wyidealizowane Pajero. Dlatego tak obawiałem się tego testu. By być obiektywnym, by nie idealizować mojego dziecięcego marzenia, a z drugiej strony nie być nad wyraz krytycznym, gdy nie okaże się on prawdziwym superbohaterem.

Pierwsze wrażenia

Na pierwszy rzut oka Pajero wygląda świetnie, a to dzięki rzeczonym offroadowym akcesoriom. Zauważyłem też, że im bardziej ubłocony był tym bardziej zwracał na siebie uwagę przechodniów. A błota podczas testu doświadczył sporo. W dalszym ciągu wygląda majestatycznie i generalnie nie zmienił się wiele od czasu gdy zapamiętałem go kilkanaście lat temu. Obecna czwarta generacja, która stylistycznie jak i technicznie przypomina swojego poprzednika pozwala mi obcować z niemal dokładnie z tym samochodem który tak podziwiałem za młodu. To że Pajero się nie zmienił nie jest, żadną wadą od zawsze mi się podobał i dalej wygląda majestatycznie, 911 też nie przechodzi radykalnych zmian wizualnych i nikt nie narzeka. Gorzej, że podobna sytuacja jest również we wnętrzu.