Są takie informacje prasowe, które od pierwszej chwili wywołują szybsze bicie serca u każdego petrolheada. BMW M2 – kompaktowy tylnonapędowy potwór, który w 2025 roku był najlepiej sprzedającym się modelem o wysokich osiągach z oferty BMW M GmbH – właśnie dostał coś, o czym fani marzyli od lat. Napęd na wszystkie koła M xDrive. Po raz pierwszy w historii ten mały, zadziorny samochód sportowy będzie dostępny z czterema napędzanymi kołami. Premiera rynkowa już pod koniec lata 2026 roku, a produkcja rusza w sierpniu w meksykańskim San Luis Potosí.
Przyznam, że do napędów AWD w autach sportowych podchodziłem zawsze z lekką rezerwą. Owszem, dają lepszą trakcję i bezpieczeństwo, ale często odbierają tę surową frajdę z jazdy, którą daje napęd tylko na tył. BMW M GmbH przekonuje jednak, że w M2 z xDrive’em charakterystyka pozostaje faworyzująca tylną oś – w normalnych warunkach moc trafia wyłącznie na tylne koła, a przód angażuje się dopiero wtedy, gdy tył nie jest w stanie przenieść więcej mocy na asfalt. Do tego aktywny dyferencjał M i możliwość przełączenia w tryb 2WD z wyłączonym DSC. Brzmi jak przepis na idealny kompromis.
M xDrive i aktywny dyferencjał – jak to działa w praktyce
Układ napędu na wszystkie koła M xDrive wykorzystuje sterowane elektronicznie sprzęgło wielotarczowe w skrzyni przekładniowej, które zapewnia w pełni zmienny i płynny rozkład mocy między osiami. Charakterystyka układu – jak podkreśla BMW – faworyzuje tylną oś, co idealnie wpisuje się w filozofię modeli M. Dopiero gdy tylne koła tracą przyczepność, przednia oś dostaje swoją porcję momentu obrotowego. Współpracujący z układem aktywny mechanizm różnicowy M rozdziela moment między tylnymi kołami, maksymalizując trakcję i zapewniając dynamikę typową dla tylnonapędowych M-ek.
Co ważne, skrzynia rozdzielcza ma własną jednostkę sterującą i zintegrowany system ograniczania poślizgu kół. Dzięki temu różnice w prędkości obrotowej między kołami są kompensowane bez angażowania centralnego systemu DSC, co przekłada się na szybszą reakcję i lepsze wyczucie auta w dynamicznych sytuacjach. Kierowca może dostosować charakterystykę napędu przez menu M Setup, a jednym z dostępnych trybów jest 2WD z wyłączonym DSC – dla purystów, którzy chcą poczuć czystą tylnonapędową frajdę bez elektronicznej asysty. To pokazuje, że BMW nie zapomniało o swoich korzeniach.
Technologia BMW M Ignite – mniejsze spalanie na torze
Pod maską nowego M2 xDrive pracuje dobrze znany rzędowy sześciocylindrowy silnik o pojemności 3,0 litra z technologią BMW M TwinPower Turbo, generujący 353 kW (480 KM). Nowością jest jednak system BMW M Ignite – opatentowany przez BMW proces spalania w komorze wstępnej, zapożyczony wprost z samochodów wyścigowych. To kolejny przykład transferu technologii z motorsportu do seryjnych modeli i jednocześnie ukłon w stronę normy EU7.
Co to oznacza dla kierowcy? Proces spalania w komorze wstępnej znacząco obniża zużycie paliwa przy dużym obciążeniu. Mówiąc wprost – na torze przejedziesz więcej okrążeń na tym samym baku. Dla entuzjastów track dayów to realna oszczędność i mniej przerw na tankowanie. Silnik nadal oferuje to, za co kochamy jednostki M – natychmiastową reakcję na gaz i liniowy wzrost mocy aż do odcięcia, którym towarzyszy rasowe brzmienie sześciocylindrówki. Niższe spalanie przy pełnym obciążeniu to po prostu wisienka na torcie.
Osiągi – 3,7 sekundy do setki i więcej
Dzięki połączeniu napędu xDrive i aktywnego dyferencjału, nowe BMW M2 przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,7 sekundy – to o 0,3 sekundy szybciej niż wersja tylnonapędowa. Wynik z metodą „one-foot rollout” to 3,4 sekundy. Sprint do 200 km/h zajmuje 12,8 sekundy (lub 12,5 s według metody „one-foot rollout”), a elastyczność przy wyprzedzaniu – przyspieszenie od 80 do 120 km/h – to 3,7 sekundy. Prędkość maksymalna standardowo ograniczona jest do 250 km/h, ale z opcjonalnym pakietem M Driver’s Package rośnie do 285 km/h. Te liczby stawiają M2 xDrive w gronie aut, które jeszcze niedawno uchodziły za pełnoprawne supersamochody.
Za przeniesienie mocy odpowiada standardowa skrzynia M Steptronic z Drivelogic, a za kontakt z asfaltem – obręcze M ze stopów metali lekkich: 19-calowe z przodu i 20-calowe z tyłu. Opcjonalnie można zamówić opony torowe, co dla bywalców track dayów będzie pierwszym wyborem. Hamulce M Compound z sześciotłoczkowymi zaciskami stałymi z przodu dbają o skuteczne zatrzymanie auta, niezależnie czy na drodze, czy na pętli toru.
Borusan Turkish Blue i produkcja w Meksyku
BMW M2 xDrive będzie dostępne z szeroką paletą lakierów – pięć metalizowanych, trzy niemetalizowane i sześć kolorów z gamy BMW Individual. Prawdziwą nowością jest Borusan Turkish Blue, który po raz pierwszy pojawia się w palecie dla modelu M2. To intensywny, głęboki odcień niebieskiego, który – sądząc po zdjęciach – podkreśla muskularne nadkola i agresywną sylwetkę kompaktowego M. Dla tych, którzy chcą, by ich M2 wyróżniało się z tłumu, to opcja warta rozważenia.
Produkcja – podobnie jak innych wariantów M2 – będzie odbywać się w zakładzie BMW Group w San Luis Potosí w Meksyku. Start linii montażowej zaplanowano na sierpień 2026 roku. To właśnie z Meksyku M2 trafiają na najważniejsze rynki świata: Stany Zjednoczone, Niemcy i Chiny. Polska jest jednym z istotnych rynków europejskich, więc pierwszych egzemplarzy u dealerów możemy spodziewać się jesienią. Dla fanów marki, którzy czekali na M2 z napędem na cztery koła, to będzie naprawdę gorąca jesień.