W świecie nowoczesnych narzędzi i gadżetów coraz częściej dostrzegamy, że uniwersalność bywa przereklamowana, a kluczem do prawdziwej efektywności jest odpowiedni dobór sprzętu do konkretnego zadania, a nie jego ślepa moc. Podobnie jak w profesjonalnym warsztacie majsterkowicza, gdzie swoje niezastąpione miejsce ma potężna wiertarko-wkrętarka udarowa Bosch GSB 183-LI służąca do ciężkich prac w betonie, tak samo niezbędna okazuje się mniejsza, lżejsza wkrętarka GSR 120-LI, która dzięki swojej niesamowitej poręczności idealnie sprawdza się przy skręcaniu mebli czy precyzyjnej pracy w ciasnych zakamarkach.
Każda z nich ma swoje unikatowe funkcje i każda doskonale uzupełnia drugą. Dokładnie taką samą logikę powinniśmy stosować w kwestii sprzątania, gdzie Navitel CL80 staje się ową precyzyjną „wkrętarką” w naszym domowym ekosystemie czystości. Zapraszam na kolejny test z serii #kluczowa5
1. Kompaktowy pomocnik zawsze pod ręką
Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę w przypadku modelu Navitel CL80, jest jego niezwykła lekkość oraz przemyślana, ergonomiczna konstrukcja, która odróżnia go od typowych odkurzaczy samochodowych starej generacji. Urządzenie waży zaledwie 345 gramów, co w codziennym, prozaicznym użytkowaniu przekłada się na ogromny komfort, ponieważ ręka nie męczy się nawet podczas dłuższego manewrowania w trudno dostępnych miejscach.
Jego kompaktowe wymiary sprawiają, że nie musimy martwić się o wygospodarowanie specjalnej przestrzeni do przechowywania – odkurzacz bez trudu zmieści się w schowku samochodowym, szufladzie biurka, a nawet w kieszeni bocznej drzwi auta, będąc zawsze w gotowości do działania. Warto w tym miejscu wspomnieć, co kryje ta niewielka obudowa. Sercem urządzenia jest silnik generujący moc ssania do 11 kPa (przy mocy elektrycznej 80 W), zasilany ogniwem Li-ion 7.4 V. W zestawie, oprócz samego urządzenia, otrzymujemy przemyślany komplet akcesoriów: dyszę szczelinową do zakamarków, nakładkę ze szczotką do delikatnych powierzchni oraz przewód USB-C. Całość dopełnia dwupoziomowy system filtracji, który dba o czystość wydmuchiwanego powietrza.
2. Dwa światy sprzątania: Navitel kontra Laresar
Wiele osób błędnie zakłada, że mały odkurzacz ręczny powinien rywalizować z dużymi odkurzaczami pionowymi, podczas gdy są to urządzenia z zupełnie innej ligi, odpowiadające na skrajnie różne potrzeby domowników.
Posiadając w domu potężny model, taki jak Laresar V7 500W, dysponuję co prawda ogromną siłą ssącą i dużym ciśnieniem roboczym, co jest nieocenione przy odkurzaniu dużych powierzchni dywanowych czy podłóg, jednak gdy przychodzi mi zmierzyć się z zadaniami wymagającymi chirurgicznej precyzji, duże gabaryty i waga Laresara stają się jego największym wrogiem. To jak próba zjedzenia zupy łopatą do śniegu – narzędzie jest potężne, ale w tej konkretnej sytuacji całkowicie niepraktyczne.
3. Test praktyczny: Ekspres do kawy i czosnkowy bagażnik
Różnicę klas doskonale zobrazowała sytuacja, w której chciałem dokładnie wyczyścić wnętrze mojego ekspresu do kawy z resztek zmielonych ziaren. Próba wykorzystania do tego celu modelu Laresar V7 500W zakończyła się szybką porażką – był zbyt ciężki, nieporęczny, a ręka szybko zaczęła boleć. Laresar w tym przypadku po prostu „ssał” (it sucks) w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Wtedy do gry wkroczył Navitel CL80. Dzięki niewielkiej ssawce poradził sobie bezbłędnie, docierając w każdy zakamarek. Co ciekawe, mimo mniejszej mocy, dzięki włoskowatej końcówce idealnie usunął nawet te mocno przylepione do ścianek drobiny kawy bez konieczności ich zeskrobywania. Jedyny niedosyt sprawił brak małej diody LED – takiej, jaka często występuje we wkrętarkach, która pomogłaby doświetlić ciemne wnętrze ekspresu.
To jednak nie koniec możliwości tego malucha. Postanowiłem rzucić go również na głęboką wodę i sprawdzić, jak poradzi sobie z dużym bałaganem w bagażniku mojego samochodu. Sytuacja była wymagająca: oprócz drobinek ziemi i ziarenek piasku, na usunięcie czekały również zasuszone liście i łodygi czosnku. Co gorsza, podłoga bagażnika wyłożona była tą specyficzną wykładziną o krótkim, kręconym włosiu, w które piasek wkręca się niemiłosiernie. Ku mojemu zaskoczeniu, Navitel CL80 poradził sobie z tym wyśmienicie.
Odkurzył całą podłogę idealnie na jednym ładowaniu. Muszę jednak uczciwie przyznać, że ze względu na dużą ilość zgromadzonych przeze mnie śmieci (zwłaszcza objętościowych łodyg), musiałem kilkukrotnie przerywać pracę, by opróżnić niewielki pojemnik na kurz. Tutaj warto zaznaczyć istotną kwestię techniczną: Navitel oferuje dwa tryby pracy. Tryb standardowy (zapewniający ok. 20 minut pracy) świetnie sprawdził się przy ekspresie, jednak do wykładziny w bagażniku konieczne było użycie trybu Turbo (czas pracy ok. 13 minut). Bez tej zwiększonej mocy Navitel nie poradziłby sobie z wyciągnięciem piasku z kręconego włosia, ale po jej włączeniu efekt był w pełni zadowalający.
4. Funkcja dmuchawy – jak używać jej poprawnie?
Navitel CL80 to jednak nie tylko ssanie. Prawdziwą „ukrytą supermocą” jest funkcja dmuchawy, która pozwala wydmuchać kurz z elektroniki czy osuszyć szczeliny. Żeby jednak ta funkcja działała naprawdę dobrze, trzeba zastosować pewien trik przy montażu. Końcówkę ssącą należy zamontować odwrotnie – wkładając ją w wylot powietrza ukośną stroną głęboko do środka. Chodzi o to, by mechanicznie podważyć wewnętrzną klapkę (blokadę wydmuchu). Dopiero po takim odblokowaniu uzyskujemy silny strumień powietrza, co prezentuję na zdjęciu poniżej: 
Dzięki temu Navitel staje się niezwykle wszechstronnym urządzeniem 2w1 – wciąga i dmucha zależnie od potrzeb.
5. Podsumowanie
Navitel CL80 to niedrogi, ale zaskakująco wydajny sprzęt. Zdał egzamin zarówno przy precyzyjnym czyszczeniu ekspresu, jak i w starciu z trudnym brudem w bagażniku (przy użyciu trybu Turbo). Doskonale uzupełnia domowy arsenał czystości, oferując mobilność, której brakuje dużym odkurzaczom. Z, nomen omen, czystym sumieniem mogę polecić go każdemu, kto ceni sobie porządek. Producent zadbał o wygodę, montując uniwersalny port USB-C oraz zapewniając wsparcie dla szybkiego ładowania FC 3.0 (pełna bateria w ok. 2 godziny).
Nie jest to jednak urządzenie bez wad. Najbardziej odczuwalny jest mały pojemnik na kurz, który przy większym bałaganie wymusza częste opróżnianie. Zabrakło mi również diody LED, która doświetliłaby ciemne zakamarki, co przy tak precyzyjnym sprzęcie byłoby dużym ułatwieniem. Szkoda też, że nie ma możliwości jednoczesnego odkurzania i ładowania – w momencie podłączenia do prądu odkurzacz nie działa, więc po wyczerpaniu baterii czeka nas przymusowa przerwa. Mimo tych drobnych mankamentów, bilans zysków do strat wypada zdecydowanie na korzyść Navitela.
Navitel CL80
169 PLNZalety
- Kompaktowość i waga: Zaledwie 345g sprawia, że jest poręczny jak wkrętarka.
- Uniwersalne ładowanie: Port USB-C pozwala na ładowanie ładowarką od telefonu.
- Skuteczność: Radzi sobie z piaskiem w trudnej wykładzinie samochodowej (w trybie Turbo).
- Funkcja dmuchawy: Po przełożeniu dyszy świetnie wydmuchuje kurz z elektroniki.
- Precyzyjne akcesoria: Końcówka szczelinowa i szczotka idealna do delikatnych powierzchni.
Wady
- Mały pojemnik na kurz: Wymaga częstego opróżniania przy większym sprzątaniu.
- Brak diody LED: Utrudnia sprzątanie w ciemnych zakamarkach (np. pod fotelami).
- Brak pracy na kablu: Nie można odkurzać w trakcie ładowania akumulatora.
7 komentarzy
Mam podobny model innej firmy i powiem wam ze te male pojemniki na kurz to jest udręka. Jak sie ma psa i duzo piachu to trzeba co chwila latac do smietnika. Ale do okruchow po dzieciakach na tylnej kanapie to zloto.
Laresar v7 to zupelnie inna polka cenowa wiec porownanie troche z dupy. Wiadomo ze maly reczny odkurzacz bedzie poreczniejszy, ameryki nie odkryles. Ale fakt, do ekspresu bym duzym nie wjechal, balbym sie ze cos polamie.
Ten patent z odwracaniem koncowki zeby zrobic dmuchawe to jest w instrukcji czy sam na to wpadles? Bo brzmi jak lifehack. Ja zawsze kupowalem sprezone powietrze do klawiatury a to wychodzi drogo, jak ten navitel dmucha chociaz w polowie tak mocno to bym go wzial dla samej tej funkcji.
Brak możliwości odkurzania na kablu dyskwalifikuje ten sprzet w moich oczach. Wyobraz sobie ze sprzatasz i nagle padlo, i co? Czekasz 2 godziny jak kolek zeby dokonczyc polowe bagaznika? Bez sensu totalnie, powinna byc opcja pass-through.
O matko z tym czosnkiem w bagażniku to pojechałeś po bandzie! 😀 Ale szacun że to wciągnął, ja mam taką wykładzinę w oplu co wszystko łapie i ciężko to odkurzyć nawet na myjni tymi wielkimi rurami. Chyba namówię męża na taki gadżet bo on ma fioła na punkcie czystości w aucie.
Serio nie ma diody LED? Troche lipa, moj stary chinski odkurzacz za 50 zl mial latarke, moze slaba ale byla. Jak sie sprzata pod fotelem kierowcy to tam jest ciemno jak w d… u murzyna i bez swiatla to sie sprzata na czuja. Szkoda bo reszta parametrow wyglada spoko, zwlaszcza to ladowanie usb c.
Porównanie do wiertarki i wkrętarki mega trafne, w końcu ktoś to sensownie wytłumaczył. Sam mam dużego Dysona w domu i do auta go nie biorę bo jest za duży klamot, a taki mały pizdryk by się przydał właśnie do kratek wentylacyjnych. Tylko pytanie czy ta bateria faktycznie wytrzyma te 20 minut, bo producenci lubią koloryzować a po roku to działa 5 minut.