Właśnie wróciłem z imprezy motoryzacyjnej ProfiAuto Show w Katowicach. I jestem pod ogromnym wrażaniem. Jeśli mechanicy z ProfiAuto są równie dobrzy jak ich marketingowcy, to byłbym spokojny oddając im do warsztatu swój samochód.

W teorii targi warsztatowo – narzędziowe są dość nudne. Grupy zaaferowanych mężczyzn gorączkowo debatujących nad przewagą syntetyka nad półsyntetykiem. Oraz rozbierający na czynniki pierwsze pracę dwusprzęgłowej skrzyni. I rzeczywiście dyskusje takie się odbywały. A wszystko to w towarzystwie tysięcy narzędzi, części i maszyn warsztatowych kosztujących niebotyczne kwoty.