Zastanawiałeś się kiedyś, czym jeżdżą specjaliści z pogotowia energetycznego, kiedy muszą dotrzeć do zerwanych linii w szczerym polu? Okazuje się, że na nasze drogi i bezdroża wyjeżdża właśnie nowa flota pojazdów, która ma sprostać najtrudniejszym wyzwaniom niezależnie od pory roku. Tym razem jedna z największych grup energetycznych w Polsce zdecydowała się na sprawdzone i dość mocno modyfikowane maszyny z Japonii. To zawsze budzi moje zainteresowanie, bo uwielbiam przyglądać się samochodom budowanym do ciężkiej, fizycznej pracy, a nie tylko do lansu na asfalcie.

Tym razem padło na maszyny od autoryzowanego dealera z Wrocławia, który we współpracy z ekspertami od zabudowy przygotował naprawdę solidne narzędzia. Flota firmy Tauron powiększyła się dokładnie o jedenaście specjalistycznych pick-upów, co z pewnością ucieszy ekipy techniczne pracujące w terenie. Warto zaznaczyć, że to nie są zwykłe auta wzięte prosto z salonu, ale konstrukcje mocno doposażone pod konkretne, wymagające zadania operacyjne.

Co dokładnie trafiło do energetyków z Taurona?

Z przekazanych informacji wynika, że w ramach zamówienia dostarczono cztery egzemplarze z przedłużoną kabiną w wersji LS oraz siedem pojazdów z pojedynczą kabiną w wariancie L. Co niezwykle istotne w kontekście pracy w trudnym terenie, wszystkie sztuki zostały wyposażone w automatyczną skrzynię biegów oraz niezawodny napęd 4×4. Za realizację zamówienia i modyfikacje odpowiadały firmy Car Center z Wrocławia oraz Mobil Car, które zamontowały specjalistyczną zabudowę serwisową. Auta doposażono również w wyciągarki, ogrzewanie postojowe i wzmocnione zawieszenie, co jest absolutnym wymogiem, gdy trzeba naprawiać awarie sieci z dala od utwardzonych szlaków.

Sprawdzony sprzęt, czyli parametry robocze ISUZU D-Max

Jako bazę dla tych pojazdów technicznych wykorzystano oczywiście model, który od lat słynie ze swojej trwałości w segmencie aut użytkowych. Pod maską każdego z samochodów pracuje silnik wysokoprężny o pojemności 1,9 litra i mocy 163 KM, co daje bardzo rozsądny kompromis między odpowiednimi osiągami a wymaganą efektywnością w codziennej eksploatacji. Ten japoński pick-up wyróżnia się świetnymi zdolnościami przewozowymi, oferując ładowność sięgającą do 1,1 tony oraz opcję holowania ciężkich przyczep o masie do 3,5 tony. Gdy dodamy do tego wszystkiego prześwit wynoszący 240 mm oraz zdolność brodzenia do 800 mm, otrzymujemy solidny wóz gotowy na praktycznie każde warunki pogodowe i nieutwardzone błotniste leśne dukty.

Share.
0 0 votes
Oceń artykuł!
Subscribe
Powiadom o
guest

4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Komentarze w tekście
Zobacz wszystkie komentarze
ANONIM
ANONIM
8 miesięcy temu

Prawda jest taka ze w pole w zime elektrykiem nie wjedziesz bo jak utkniesz w blocie to koniec i kto to wyciagnie. Dobry wybor z tym Isuzu, wyciagarka i 4×4 to jedyne co ma sens przy zerwanych drutach pod miastem gdzie nie ma asfaltu.

ANONIM
ANONIM
6 miesięcy temu

szkoda ze znowu przetarg wygrywa auto spalinowe a nie jakies elektryki przeciez to tauron niby ekologia prąd a tu diesel 1.9 smrodzi w lesie przy naprawach. troche hipokryzja moim zdaniem.

M. Kowalczyk
M. Kowalczyk
3 miesięcy temu

Miałem okazję jeździć D-maxem z 2024 roku w firmie budowlanej i muszę przyznać że to auto nie do zajechania. Zawieszenie znosi wszystko, a automatyczna skrzynia to totalne wybawienie przy manewrach z przyczepą na ciasnych budowach.

ANONIM
ANONIM
1 miesiąc temu

fajnie że inwestują w nowy sprzęt ale te silniki 1.9 to trochę maławo jak na takie bydlaki w błocie, stary dmax miał 2.5 albo 3.0 i to jakoś jechało tam gdzie inni stawali.

4
0
Szanowny Kierowniku, daj znać, co myślisz i zostaw komentarz!x