Długo wydawało się, że zaledwie dwóch startów w Grand Prix w barwach Ferrari potrzebował 21-letni Charles Leclerc, by wygrać swój pierwszy wyścig w karierze. Monakijczyk dawał prawdziwy popis mocy pomimo faktu, że już na starcie stracił wywalczone dzień wcześniej pole position. Niestety na 10 okrążeń przed metą zgłosił problemy z silnikiem i cała budowana przewaga stała się tylko wspomnieniem.

Jego problemy wykorzystał Lewis Hamilton (Mercedes), który w tych okolicznościach zapewnił sobie drugi triumf w sezonie. Na podium stanął także Valtteri Bottas (Mercedes), a szansę na „pudło” w dramatycznych okolicznościach stracił Sebastian Vettel (Ferrari). Robert Kubica błędów nie popełnił, ale możliwości jego bolidu nie pozwoliły na lepszy wynik. Polak zajął 16. miejsce. Ostatnie z zawodników, którzy ukończyli zawody.

Robert Kubica przystępował do GP Bahrajnu z ostatniego pola startowego, tuż za Georgem Russellem, co najlepiej obrazowało aktualne możliwości teamu Williams. Polak wykorzystał błąd Daniiła Kwiata, który najechał na Antonio Giovinazziego, co spowodowało niemałe zamieszanie. Jego bolid w tych okolicznościach przesunął się na 17. miejsce. Kubica jechał przed George’em Russelem, ale obaj kierowcy Williamsa zamieniali się kolejnością. Po pierwszym zjeździe do pit lane do krakowianin był z przodu, po drugim już Brytyjczyk. Znajdujące się wówczas „za plecami” Williamsów inne bolidy nie miały z kolei większych problemów z dogonieniem teamu z Woking. Ostatecznie przełożyło się to na 16. miejsce Kubicy i 15. Russella. Wyścigu nie ukończyli Romain Grosjean (Haas), Nico Huelkenberg (Renault), Daniel Ricciardo (Renault) i Carlos Sainz (McLaren).

Podczas gdy kierowcy Williamsa walczyli z przeciwnościami losu, z przodu toczyła się bardzo interesująca walka. Już na starcie prowadzenie stracił Charles Leclerc, którego wyprzedził Sebastian Vettel. 21-latek bronił się również przed atakiem Lewisa Hamiltona, na szczęście dla niego skutecznie. Gdy obu kierowców Ferrari dzieliły „centymetry”, a z pit lane na łącza trafił komunikat o zgodzie na ściganie się, Leclerc z użyciem systemu DRS wyprzedził Vettela, a później zaczął budować przewagę nad resztą stawki. Wszystko zmierzało do debiutanckiego triumfu, a skończyło się dramatem. Silnik w bolidzie Monakijczyka zaczął tracić moc, a kilka sekund przewagi, jaką miał nad Hamiltonem, nie wystarczyło. Mistrz świata w tych okolicznościach wygrał, a Leclercowi pozostała jedynie walka o obronę drugiej pozycji. – Chce mi się płakać – odpowiedział po komunikacie, że celem dla niego stało się dojechanie do mety. Jego moc słabła, ale wykorzystał to tylko Bottas i skończyło się na 3. miejscu młodego zawodnika Ferrari. Na pocieszenie został mu także dodatkowy punkt w „generalce” za najszybsze okrążenie.

Gdy wcześniej wydawało się, że wyścig skończy się triumfem Leclerca, trwała pasjonująca walka o drugie miejsce. Prowadził w niej Sebastian Vettel a chętnych do jego zajęcia było więcej – Valtteri Bottas (Mercedes) i wspomniany wcześniej Hamilton. Bardzo ciekawie wyglądała zwłaszcza rywalizacja pierwszego i ostatniego z nich, których pozycje się zmieniały, a w bezpośrednich starciach podczas wyprzedzania decydowały ułamki sekund. Aż do 38. okrążenia, gdy doszło do prawdziwego dramatu Vettela. Kierowca Ferrari kolejny raz próbował odeprzeć atak ze strony Mercedesa, ale bezskutecznie. Co gorsza, Niemiec bez kontaktu z rywalem zaliczył obrót o 180 stopni, a przednie skrzydło zostało urwane. To oznaczało stratę czasu, przymusową wizytę w alei serwisowej i w konsekwencji koniec marzeń o dobrym miejscu. Ostatecznie Vettel był piąty, tuż za Maksem Verstappenem (Red Bull).

Po chwili Hamilton wypracował sobie przewagę nad Bottasem, następnie wyprzedził Leclerca i właściwie wszystko stało się jasne. Za nimi, Leclerciem, Verstappenem i Vettelem, punkty przywieźli jeszcze Kimi Raikkonen (Alfa Romeo), Pierre Gasly (Red Bull), Lando Norris (McLaren), Alexander Albon (Toro Rosso) i Sergio Perez (Racing Point).

Liderem klasyfikacji generalnej pozostał oczywiście Lewis Hamilton. Kolejny wyścig – tym razem o Grand Prix Chin – 14 kwietnia.

Za: Onet.

Share.

About Author

Leave A Reply