Ford właśnie zrobił coś, czego wielu elektrycznych SUV-ów wciąż nie potrafi. Explorer i Capri w najnowszej aktualizacji zyskały znacząco większą zdolność holowania, a wersja z napędem na wszystkie koła może ciągnąć przyczepę o masie do 2200 kg. To nie tylko liczby na papierze, ale realna zmiana dla osób, które chcą korzystać z elektryka także poza miastem. Sprawdziłem, co dokładnie się zmieniło i czy nowe parametry mają sens w codziennym użytkowaniu.
Do tej pory elektryczne holowanie było tematem, który budził mieszane uczucia. Z jednej strony zielone tablice i cisza w kabinie, z drugiej obawa, czy auto podoła przyczepie kempingowej albo lawetom z motocyklem. Ford postanowił rozprawić się z tym problemem i w najnowszej aktualizacji modeli Explorer oraz Capri znacząco podniósł dopuszczalną masę przyczepy. Zmiany dotyczą zarówno wersji Standard Range, jak i Extended Range, a w przypadku najmocniejszego wariantu AWD mówimy o skoku do 2200 kg.
Holowanie: 1800, 2000 i 2200 kg w zależności od wersji
Największa niespodzianka czeka w wersjach Standard Range z napędem na tylne koła i baterią 58 kWh. Te modele mogą teraz holować przyczepę z hamulcem o masie 1800 kg, co stanowi wzrost o 80% względem poprzednich wersji. To ogromna zmiana, bo jeszcze niedawno elektryczne SUV-y tej klasy miały problem z uciągnięciem czegoś cięższego niż niewielka przyczepka.
Wersje Extended Range również zyskały. RWD z baterią 79 kWh może teraz ciągnąć do 2000 kg, czyli dwukrotnie więcej niż wcześniej. A wariant AWD z baterią 77 kWh osiąga wspomniane 2200 kg. Co ważne, wzrósł także nacisk na hak – z 70 do 90 kg. Dla osób wożących rowery na bagażniku hakowym, zwłaszcza ciężkie e-bike’i, to bardzo praktyczna zmiana. Ford podkreśla, że nowe wersje są już w sprzedaży, więc nie trzeba czekać na kolejny rok modelowy.
Bateria LFP i większy zasięg
Holowanie to nie jedyna nowość. Explorer Standard Range otrzymał nowy akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy (LFP) o pojemności 58 kWh, który pozwala przejechać do 444 km na jednym ładowaniu. To wzrost o ponad 17% względem poprzedniej wersji. Capri Standard Range może pochwalić się zasięgiem do 463 km. Technologia LFP jest przy tym bardziej ekologiczna i mniej zależna od rzadkich surowców, a przy okazji pozwala na regularne ładowanie do 100% bez obawy o szybszą degradację ogniw.
To ważne, bo w praktyce oznacza, że codzienne ładowanie do pełna przestaje być problemem. W połączeniu z większą zdolnością holowania, Explorer i Capri stają się autami, które można zabrać na dłuższy urlop z przyczepą i nie martwić się o zasięg na każdym odcinku trasy.
SYNC Move z Androidem i ukryty schowek
Ford odświeżył także system SYNC Move z przesuwanym w pionie ekranem. Teraz działa on na nowym oprogramowaniu opartym na Androidzie, z odświeżonym wyglądem i prostszą obsługą. Za ekranem nadal znajduje się praktyczny, ukryty schowek „Private Locker”, który w połączeniu z 17-litrowym schowkiem Mega Console daje sporo miejsca na drobiazgi. To detal, ale w codziennym użytkowaniu robi różnicę.
Ceny i konkurencja
Ford nie podniósł cen mimo wprowadzenia nowych baterii i większej zdolności holowania. Explorer w podstawowej wersji kosztuje obecnie od 166 490 zł, a Capri od 176 490 zł. To kwoty, które wciąż lokują te modele w środku segmentu elektrycznych SUV-ów. Dla porównania Volkswagen ID.4 startuje od około 127 490 zł, ale ma mniejszą zdolność holowania. Škoda Elroq 85 kosztuje od 182 200 zł, a Kia EV3 Long Range od 184 900 zł.
Moim zdaniem największą zaletą nowych Fordów nie jest jednak cena, ale właśnie holowanie. W segmencie, w którym wiele elektryków wciąż ma ograniczenia w tym zakresie, Explorer i Capri nagle stają się jednymi z najbardziej wszechstronnych propozycji. Jeśli szukasz elektrycznego SUV-a, który poradzi sobie z przyczepą kempingową albo lawetą, te modele właśnie wskoczyły na listę must-check. A jeśli holowanie nie jest Ci potrzebne, i tak zyskujesz większy zasięg i lepszy system infotainment.