Elektryczna rewolucja wkracza na tory wyścigowe z niesłabnącym impetem, udowadniając, że bezszelestny napęd może dostarczyć potężnej dawki czystej adrenaliny. Wielu miłośników motoryzacji wciąż podchodzi z gigantyczną rezerwą do sportowych aspiracji aut na prąd, obawiając się braku mechanicznych emocji znanych z potężnych silników spalinowych. Okazuje się jednak, że odpowiednio zaprojektowana platforma potrafi całkowicie odmienić postrzeganie dynamiki i precyzji prowadzenia na asfalcie. Niedawne wydarzenia na polskim podwórku dobitnie pokazują, że nowi gracze na rynku potrafią z wielkim sukcesem rzucić wyzwanie mocno zasiedziałym markom z segmentu premium.
Koniec marca przyniósł znakomitą okazję, by rzetelnie zweryfikować te odważne obietnice w najbardziej wymagających warunkach drogowych. Pętla toru Silesia Ring stała się idealną areną, na której kompleksowo zaprezentowano możliwości nowej marki z gigantycznymi ambicjami. Ponad sześćdziesięciu zaproszonych uczestników miało tam wyjątkową szansę wycisnąć absolutne maksimum z debiutujących modeli, sprawdzając w praktyce ich bezkompromisowy charakter.
Elektryczna moc ujarzmiona w warunkach torowych
Podchodząc na chłodno do potężnych wozów, można początkowo odnieść mylne wrażenie, że to wyłącznie eleganckie krążowniki nastawione na leniwe połykanie kilometrów. Jednak torowa rzeczywistość brutalnie weryfikuje takie stereotypowe podejście, gdy tylko opony zaczną piszczeć na szybkich łukach. To nie są tylko puste slogany z kolorowych folderów, ponieważ architektura 800V oraz dwa silniki generujące wydajny napęd AWD gwarantują natychmiastową reakcję na każdy, nawet najmniejszy ruch pedału przyspieszenia. Wystarczą zaledwie dwa przejechane okrążenia, aby poczuć, jak fenomenalny rozkład masy pozwala na absurdalnie wczesne dodawanie gazu przy wychodzeniu z ciasnych nawrotów.
Limuzyna łamiąca wszelkie prawa fizyki
Zupełnie oddzielny akapit pochwał należy się flagowemu sedanowi, który prowadzi się ostro jak brzytwa. Zza kierownicy EXLANTIX ES, dysponujący mocą 480 KM i momentem rzędu 660 Nm, wydaje się o wiele lżejszy i zwinniejszy, niż sugerują to jego obszerne, blisko pięciometrowe gabaryty. Sprint do okrągłej setki w imponujące 4,2 sekundy oczywiście brutalnie wgniata w dobrze wyprofilowane fotele, ale największe wrażenie robi zjawiskowa stabilność przy potężnych prędkościach rzędu 200 km/h. To zasługa przede wszystkim masywnej baterii o pojemności 100 kWh, wbudowanej w podłogę tak nisko, że środek ciężkości znalazł się bliżej asfaltu niż w niejednym klasycznym wozie sportowym.
Masywny SUV wygrywający z grawitacją
Zdecydowanie największym zaskoczeniem imprezy okazał się jednak znacznie większy, rodzinny połykacz autostrad. Podczas ostrych manewrów EXLANTIX ET udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że duży i ciężki SUV wcale nie musi zachowywać się jak łajba na wzburzonym morzu. Mimo zastosowania miękkiego zawieszenia pneumatycznego, które fantastycznie filtruje wyboje na co dzień, na gładkim torze system potrafi maksymalnie usztywnić nadwozie i zapobiec jakimkolwiek niepożądanym przechyłom. Biorąc pod uwagę fakt, że mamy tu prześwit sięgający nawet 20,5 cm oraz możliwość głębokiego brodzenia na 70 cm, czas sprintu wynoszący tylko 4,8 sekundy wydaje się czystą abstrakcją, stanowiąc niesamowite połączenie off-roadowej duszy z wyścigowym sercem.
fajnie fajnie ladowanie w 15 minut z architektura 800v, tylko znajdzcie w polsce na trasie ladowarke ktora faktycznie da rade wyciagnac taka moc na dluzej niz 3 minuty xd wciaz infrastruktura lezy
Dobry tekst. Bylem sceptyczny do takich marek ale jak widze te parametry i czas do setki 4.2 to zaczynam to powaznie brac pod uwage przy zmianie samochodu na firmę.
Ten ES to świetna alternatywa dla Taycana jezeli kogos interesuja osiagi a nie tylko sam znaczek na masce. Zasięg 600km z baterii 100kwh jest super wynikiem
480 koni w suv-ie robi robote, ale ciekawi mnie czy faktycznie przy tak ostrej jeździe układ chłodzenia baterii wyrabia. Zwykle po dwóch kółkach na pełnej mocy elektryki obcinają moc, nic o tym nie wspomniano w tekście.
Widziałem je jak jeździli i naprawde z boku wygladalo to bardzo dynamicznie, szkoda tylko ze opony pewnie schodzą w oczach przy tej masie auta na zakretach.