Koreańczycy nie zwalniają tempa i kolejny raz udowadniają, że doskonale czytają potrzeby polskiego kierowcy. Rok 2025 zamknął się dla Hyundaia wynikiem rekordowym, choć wzrost jest symboliczny, to jednak stabilność w tak niepewnych czasach jest na wagę złota. Prawie 27 tysięcy nowych aut tej marki wyjechało na nasze ulice, a patrząc na statystyki, można odnieść wrażenie, że Polacy pokochali odważny design i technologiczne nowinki z Seulu. Co ciekawe, mimo ofensywy elektrycznej, to tradycyjne segmenty i sprawdzone SUV-y wciąż ciągną sprzedaż, stanowiąc trzon sukcesu marki nad Wisłą.
Analizując te dane, trudno nie zauważyć, że Hyundai stał się dla wielu „nowym Volkswagenem” – wyborem rozsądnym, ale już nie budżetowym, a coraz częściej aspirującym. Wynik 26 931 rejestracji to dowód na to, że strategia ciągłego odświeżania gamy modelowej przynosi efekty. Producent nie zamierza jednak spoczywać na laurach, bo plany na bieżący rok są co najmniej intrygujące, zwłaszcza dla fanów nietypowych nadwozi i sportowych emocji w wydaniu elektrycznym.
Tucson to absolutny dominator
Nie ma co ukrywać, że pozycja modelu TUCSON w Polsce jest wręcz betonowa. To auto stało się koniem pociągowym sprzedaży – w minionym roku z salonów wyjechało blisko 10 700 sztuk tego SUV-a. To pokazuje, że futurystyczny wygląd, który początkowo budził kontrowersje, ostatecznie przekonał do siebie masowego klienta. Na drugim miejscu podium, choć z dużą stratą, melduje się model i30 (ponad 5,5 tys. sztuk), co potwierdza, że klasyczny kompakt wciąż ma się dobrze, zwłaszcza we flotach firmowych, gdzie liczy się niezawodność i koszt kilometra. Podium zamyka kolejna podwyższona propozycja, czyli KONA z wynikiem ponad 3300 aut, co tylko utwierdza w przekonaniu, że moda na crossovery nie mija.
Ciekawe roszady w dole tabeli
Interesująco wygląda sytuacja w niższych segmentach. Miejski i20 trzyma się mocno (ponad 2800 sztuk), ale warto zwrócić uwagę na bratobójczą walkę między modelem BAYON a sedanem ELANTRA. Oba auta znalazły niemal identyczną liczbę nabywców (ok. 1380 sztuk). To sygnał, że o ile crossovery są w modzie, to klasyczna, ładnie narysowana limuzyna w dobrej cenie wciąż znajduje swoich amatorów. Zaskoczeniem może być wynik flagowego SANTA FE (820 sztuk), który wyprzedził najmniejszego i10. Widać wyraźnie, że Polacy stają się zamożniejsi i chętniej sięgają po duże, rodzinne krążowniki, nawet kosztem zwrotności w mieście.
Kosmiczna staria i potwór o mocy 650 koni
Patrząc w przyszłość, bieżący rok zapowiada się pasjonująco. Hyundai szykuje ofensywę, która ma zadowolić skrajnie różne grupy klientów. Z jednej strony wchodzi nowa generacja SANTA FE o pudełkowatym, wręcz terenowym wyglądzie, a z drugiej – prawdziwa bomba, czyli elektryczny IONIQ 5 N. 650 koni mechanicznych w rodzinnym „elektryku” to pokaz siły inżynierów i jasny sygnał dla konkurencji. Jednak dla wielu najciekawszą premierą będzie debiut modelu STARIA. Ten kosmicznie wyglądający van, który dotąd widywaliśmy głównie na zdjęciach z zagranicy, w końcu trafi do Polski. To odważny ruch, bo segment dużych vanów nie jest łatwy, ale przy takim designie auto ma szansę stać się rynkowym rodzynkiem.
Oferty na dobry początek roku
Firma tradycyjnie startuje z wyprzedażami i ofertami specjalnymi, co jest logicznym ruchem, by utrzymać dynamikę sprzedaży. Obecnie najwięcej można zyskać decydując się na hybrydowego TUCSONA (korzyści sięgające niemal 23 tys. zł) czy elektryki, które są mocno rabatowane (nawet 17 tys. zł na IONIQ 6). Widać, że importer mocno stawia na promowanie niskoemisyjnych napędów, dorzucając do aut elektrycznych ładowarki za symboliczną złotówkę. To pragmatyczne podejście – jeśli chcesz sprzedawać nowoczesne technologie w Polsce, musisz nieco osłodzić klientowi moment płacenia faktury.