W świecie luksusowych limuzyn rzadko zdarzają się rewolucje w połowie cyklu życia produktu, ale Mercedes właśnie postanowił zagrać va banque. Z okazji 140-lecia marki, flagowa Klasa S przeszła modernizację tak głęboką, że nazywanie jej „liftingiem” to spore niedopowiedzenie. Ponad 50% komponentów zostało opracowanych na nowo, a pod maską i w kabinie debiutują technologie, które mają jeden cel: udowodnić, że w Stuttgarcie wciąż doskonale wiedzą, jak budować najlepszy samochód na świecie. Przyjrzyjmy się detalom, które sprawiają, że „eska” znów odjeżdża konkurencji.nowy-mercedes-klasy-s-lifting-v8-technologie-2026-0011 Nowy Mercedes Klasy S – to coś więcej niż lifting. Król luksusu wraca na tron

Pierwsze spojrzenie na nową Klasę S nie pozostawia złudzeń – to auto ma emanować statusem jeszcze mocniej niż dotychczas. Największą zmianą wizualną jest powiększona o 20% osłona chłodnicy, która teraz, idąc z duchem czasu (i oczekiwaniami rynków azjatyckich), jest podświetlana. Co więcej, opcjonalnie podświetlona może być nawet słynna gwiazda na masce. Jednak prawdziwa innowacja kryje się w reflektorach. Nowa generacja systemu DIGITAL LIGHT z mikrodiodami LED zwiększa pole oświetlenia aż o 40%. To nie jest tylko kwestia jasności, ale inteligentnego zarządzania wiązką światła, która dynamicznie reaguje na zakręty czy zwężenia drogi, czerpiąc dane bezpośrednio z map nawigacji. To technologia, która realnie zmienia komfort nocnych podróży autostradowych w coś zupełnie bezstresowego.

Cyfrowy mózg i superekran w standardzie

Prawdziwa rewolucja zaszła jednak pod skórą. Sercem samochodu stał się system operacyjny MB.OS – autorski superkomputer Mercedesa, który integruje wszystkie funkcje pojazdu. Dzięki temu standardem stał się imponujący MBUX Superscreen, łączący ekran centralny z wyświetlaczem pasażera pod jedną taflą szkła. Inżynierowie rozwiązali przy tym odwieczny problem rozpraszania kierowcy – zastosowano technologię podwójnej kontroli oświetlenia, dzięki której pasażer może oglądać filmy w trakcie jazdy, a kierowca… po prostu tego nie widzi. To poziom integracji cyfrowej, który sprawia, że auto staje się nie tylko środkiem transportu, ale pełnoprawnym, mobilnym biurem lub salą kinową, w zależności od potrzeb chwili.nowy-mercedes-klasy-s-lifting-v8-technologie-2026-0004 Nowy Mercedes Klasy S – to coś więcej niż lifting. Król luksusu wraca na tron

Komfort, który otula – dosłownie

Mercedes zawsze słynął z dbałości o detale, ale w tym modelu wchodzi na poziom „mikro”. Nowością, która może wydawać się fanaberią, a w praktyce okaże się zbawienna zimą, są podgrzewane pasy bezpieczeństwa. To element pakietu komfortu termicznego, który ma dawać uczucie „ciepłego objęcia”. Do tego dochodzi cyfrowe sterowanie nawiewami – koniec z ręcznym ustawianiem kratek, teraz silniczki elektryczne same kierują strumień powietrza w zależności od wybranego profilu (np. skupienie na kierowcy lub relaks). Warto też wspomnieć o nowym, elektrycznym filtrze powietrza, który usuwa cząsteczki 1200 razy mniejsze od ziarnka soli. W dobie smogu to funkcja, którą docenią nie tylko alergicy.nowy-mercedes-klasy-s-lifting-v8-technologie-2026-0022 Nowy Mercedes Klasy S – to coś więcej niż lifting. Król luksusu wraca na tron

Cicha siła V8 i zawieszenie czytające chmurę

Wbrew obawom purystów, pod maską wciąż znajdziemy potężne jednostki, w tym zmodernizowane V8 biturbo w modelu S 580. Wszystkie silniki są teraz zelektryfikowane (miękkie hybrydy), co zapewnia płynność działania systemu start-stop i „żeglowanie”. Dla zwolenników jazdy na prądzie przygotowano hybrydę plug-in o zasięgu do 100 km. Jednak to, co robi największe wrażenie w prowadzeniu, to współpraca zawieszenia z chmurą danych. Systemy AIRMATIC lub E-ACTIVE BODY CONTROL potrafią przygotować amortyzatory na progi zwalniające, zanim fizycznie na nie najedziemy, opierając się na danych przesłanych przez inne Mercedesy. Dodajmy do tego standardową tylną oś skrętną (4,5 stopnia, opcjonalnie aż 10 stopni), a otrzymujemy limuzynę o zwrotności kompaktu i komforcie latającego dywanu.

Share.

Leave A Reply