Pamiętam, jak w 2018 roku ogłoszono powstanie CUPRY jako osobnej marki. Wielu pukało się w czoło, zastanawiając się, po co komu kolejny brand w i tak już zatłoczonym portfolio Grupy Volkswagena. Dziś, zaledwie siedem lat później, z taśmy produkcyjnej zjechał milionowy egzemplarz z charakterystycznym, miedzianym logo. To nie jest już tylko liczba. To potężny dowód na to, że odważna wizja i pójście pod prąd mogą przynieść spektakularne rezultaty.
Kiedy patrzę na ten wynik, nie widzę wyłącznie statystyki. Widzę historię marki, która z definicji miała być dla nonkonformistów, a wbiła się prosto w główny nurt, redefiniując pojęcie sportowego samochodu na co dzień. Milion aut w tak krótkim czasie to wynik, którego mogłyby pozazdrościć marki z o wiele dłuższą historią. Zastanówmy się, jak oni to zrobili i co ten milionowy egzemplarz mówi nam o przyszłości firmy.
Od eksperymentu do rynkowego hegemona
To, co zaczęło się jako usportowiona linia modeli SEATa, szybko ewoluowało w coś znacznie większego. CUPRA od początku pozycjonowała się gdzieś pomiędzy segmentem masowym a premium, oferując emocje, design i osiągi w cenie, która nie zwalała z nóg. Portfolio szybko się rozrosło – od pierwszej Ateki, przez Leona, aż po model, który stał się absolutnym game changerem. Mowa oczywiście o Formentorze, pierwszym aucie zaprojektowanym w całości przez CUPRĘ. Do tego doszły elektryki – Born i Tavascan – oraz zapowiedzi SUV-a Terramar i miejskiego Ravala. Siedem modeli, które zbudowały milionowy wolumen. To pokazuje, że CUPRA nie bała się eksperymentować i wstrzeliła się idealnie w gusta nowego pokolenia kierowców, którzy chcą czegoś więcej niż tylko środka transportu z punktu A do B.
Formentor – ikona i symbol miliona
Nie jest żadnym zaskoczeniem, że tym milionowym autem jest właśnie Formentor. To najlepiej sprzedający się model marki i jednocześnie najchętniej kupowany A-CUV w Europie. Egzemplarz jubileuszowy to hybryda plug-in (e-HYBRID) o mocy 272 KM w matowym kolorze Magnetic Tech. Patrząc na niego, widzę esencję tej marki: agresywny przód w stylu „nosa rekina”, trójkątne reflektory Matrix LED i podświetlane logo z tyłu. To design, obok którego nie da się przejść obojętnie. Formentor udowodnił, że można połączyć praktyczność SUV-a z sylwetką i prowadzeniem auta sportowego. A fakt, że milionowy egzemplarz jest zelektryfikowany, to jasny sygnał – przyszłość CUPRY, nawet ta usportowiona, jest na prąd.
Przyszłość napędzana prądem z Martorell
CUPRA nie zamierza spoczywać na laurach. Osiągnięcie miliona to dla nich nie meta, a jedynie przystanek. Firma jest głównym motorem napędowym elektryfikacji w Hiszpanii, inwestując wraz z Grupą VW aż 10 miliardów euro. Z tej kwoty 3 miliardy idą bezpośrednio w transformację fabryki w Martorell, gdzie powstawał jubileuszowy Formentor. To właśnie tam, już w przyszłym roku, ruszy produkcja miejskich elektryków – CUPRY Raval i Volkswagena ID. Polo. To pokazuje, że marka, która tak szybko zdobyła rynek autami spalinowymi i hybrydowymi, teraz chce powtórzyć ten sukces w świecie EV, czyniąc elektromobilność bardziej dostępną i, co najważniejsze, ekscytującą.
Gest w stronę tych, którzy stoją za sukcesem
W całej tej historii jest też bardzo ludzki aspekt, który osobiście bardzo mi się podoba. Zamiast wielkiej fety dla mediów, CUPRA postanowiła uczcić ten kamień milowy razem ze swoimi pracownikami. Ten wyjątkowy, milionowy Formentor zostanie rozlosowany wśród załogi. Zwycięzca będzie mógł nim jeździć przez trzy lata, po czym auto trafi do historycznej kolekcji marki. To fantastyczny gest, który pokazuje, że za milionem wyprodukowanych samochodów stoi praca, pasja i zaangażowanie tysięcy ludzi. To oni są prawdziwymi twórcami tego sukcesu, a marka zdaje się o tym nie zapominać, rozszerzając jednocześnie swoją globalną obecność od Wiednia po Manchester i spoglądając na nowe rynki, jak Bliski Wschód. Ten milion to dopiero początek.