Rynek samochodów użytkowych w Polsce nie rozpieszcza ostatnio nadmiarem okazji, dlatego informacja o dużej wyprzedaży w stajni Isuzu brzmi jak zaproszenie do rzadko otwieranych drzwi. Importer modelu D-Max, firma Astara, uruchamia właśnie akcję promocyjną na rocznik modelowy 2025, rzucając na stół rabaty sięgające aż 24 600 zł brutto. W dobie wszechobecnej „plastikowej” motoryzacji, japoński pick-up pozostaje jednym z ostatnich bastionów starej, dobrej szkoły inżynierii opartej na ramie.
To nie jest wietrzenie magazynów z modeli, których nikt nie chciał – oferta dotyczy aż 8 różnych konfiguracji, co w przypadku aut specjalistycznych jest kluczowe. Mamy tu do czynienia z samochodem, który łączy surową funkcjonalność z nowoczesnymi systemami bezpieczeństwa, co sprawia, że D-Max przestał być już tylko narzędziem dla leśnika czy budowlańca. Przyjrzałem się szczegółom tej oferty i specyfikacji technicznej, aby ocenić, czy przy obecnych cenach konkurencji, propozycja Isuzu jest faktycznie tak atrakcyjna, jak sugerują liczby w cenniku.
Pancerne 1.9 litra i możliwości transportowe Isuzu D-Max
Pod maską bez rewolucji, i całe szczęście. Sercem D-Maxa jest wysokoprężna jednostka o pojemności 1.9 litra, generująca 163 KM i 360 Nm momentu obrotowego. Malkontenci mogą kręcić nosem na pojemność, ale w praktyce ten silnik to wzór trwałości, zaprojektowany do ciężkiej pracy, a nie do wyścigów spod świateł. To uczciwe żelazo, które zapewnia odpowiednią dynamikę przy zachowaniu rozsądnego spalania, co przy intensywnej eksploatacji ma kolosalne znaczenie dla portfela.
Isuzu nie bawi się w półśrodki, jeśli chodzi o walory użytkowe. Auto oferuje ładowność na poziomie niemal 1,1 tony, a na hak można wziąć przyczepę o masie do 3,5 tony. To parametry, które stawiają go w ścisłej czołówce segmentu. Dzięki opartej na ramie konstrukcji, D-Max nie boi się przeładowania i trudnych warunków, co czyni go idealną bazą pod wyprawówkę lub wół roboczy do firmy.
Prawdziwe 4×4 i zdolności terenowe
To, co wyróżnia D-Maxa na tle modnych SUV-ów, to jego bezkompromisowe podejście do jazdy w terenie. Mamy tu klasyczny, dołączany napęd 4×4 z trybami 2H, 4H i reduktorem, co w połączeniu z prześwitem wynoszącym 240 mm daje ogromną swobodę działania. Warto zwrócić uwagę na zdolność brodzenia – 800 mm to wynik, który pozwala na forsowanie głębokich przeszkód wodnych bez konieczności montażu akcesoryjnego snorkela.
Geometria podwozia z kątem natarcia 30,5 stopnia sprawia, że auto nie „ryje nosem” przy stromych podjazdach. Niezależnie od tego, czy wybierzemy wersję z pojedynczą, przedłużoną czy podwójną kabiną, dostajemy sprzęt, który wjeżdża tam, gdzie większość crossoverów kończy podróż na lawecie.
Systemy ADAS i bezpieczeństwo Euro NCAP
Czasy, gdy pick-up był niebezpieczną puszką, minęły bezpowrotnie. Isuzu D-Max MY25 może pochwalić się kompletem 5 gwiazdek w testach Euro NCAP, co jest koronnym argumentem dla osób szukających auta rodzinnego o użytkowym charakterze. Na pokładzie znajdziemy zaawansowane systemy wsparcia kierowcy, w tym system ograniczający skutki kolizji czołowych (FCW + AEB) oraz asystenta skrętu.
Wersje z podwójną kabiną doposażono w system utrzymania pasa ruchu (LKAS), co znacznie poprawia komfort na trasie. Dodajmy do tego centralną poduszkę powietrzną i solidną strukturę kabiny, a otrzymamy obraz samochodu, który dba o pasażerów równie mocno, jak o przewożony ładunek. Przy obecnym rabacie rzędu 24 600 zł brutto, relacja ceny do oferowanego bezpieczeństwa i możliwości wygląda tutaj wyjątkowo korzystnie.