Legendarna „Setka” to samochód, który zmotoryzował czechosłowackie drogi i na stałe zapisał się w historii motoryzacji naszego regionu. Dziś projektanci marki postanowili sprawdzić, jak ten kultowy model wyglądałby w erze elektromobilności i nowoczesnego języka stylistycznego. Efektem tych prac jest wizja, która łączy sentyment do przeszłości z futurystycznymi rozwiązaniami technicznymi, tworząc coś więcej niż tylko kolejny koncept. To próba odpowiedzi na pytanie, czy klasyczne linie mogą odnaleźć się w świecie zdominowanym przez aerodynamikę i cyfrowe technologie.
Oryginalny model produkowany w latach siedemdziesiątych był pierwszym autem producenta z Mladá Boleslav, które przekroczyło magiczną barierę miliona wyprodukowanych egzemplarzy. Współczesna interpretacja stworzona przez Martina Paclta nie jest jednak tanim autem dla ludu, lecz aspiruje do miana eleganckiej limuzyny o reprezentacyjnym charakterze. Bazując na proporcjach aktualnego Superba, projektant poszedł o krok dalej, powiększając bryłę i nadając jej cechy luksusowego sedana przyszłości. Całość osadzono w aktualnej filozofii designu Modern Solid, co sprawia, że auto wygląda zaskakująco spójnie i nowocześnie.
Nowoczesna forma w duchu Modern Solid
Twórcy tego projektu wyraźnie zaznaczają, że ich celem nie było stworzenie cukierkowej laurki dla przeszłości ani prostej stylizacji retro. Zamiast tego skupiono się na uchwyceniu ducha oryginału poprzez zachowanie charakterystycznych proporcji i wyrazistości linii, które zdefiniowały sylwetkę pierwowzoru. Widać to doskonale w detalach takich jak czteroelementowy układ świateł przednich czy specyficzne przetłoczenia na masce, które teraz zyskały zupełnie nowy, cyfrowy wymiar. Zastosowanie pasów świetlnych przebiegających przez całą szerokość nadwozia to zabieg, który optycznie poszerza auto i nadaje mu futurystycznego sznytu.
Kontrowersyjny tył i brak szyby
Najciekawszym i z pewnością najbardziej dyskusyjnym elementem tej wizji jest całkowita rezygnacja z tylnej szyby, co pozwoliło na rzeźbiarskie uformowanie zakończenia karoserii. Inspiracją dla tego odważnego ruchu były niemal identyczne kształty szyb w klasycznej „Setce”, co teraz przekuto w wlot powietrza chłodzący podzespoły.
To rozwiązanie techniczne jest bezpośrednim nawiązaniem do układu „wszystko z tyłu”, ponieważ w tej koncepcji silnik elektryczny również znajduje się za tylną osią. Takie podejście do architektury pojazdu to rzadki w dzisiejszych czasach ukłon w stronę inżynieryjnych korzeni marki, połączony z nowoczesną aerodynamiką.
Technika ukryta pod nadwoziem
Decyzja o zastosowaniu napędu na tylne koła pozwoliła projektantom na przesunięcie przedniej osi maksymalnie do przodu, co drastycznie zmieniło proporcje i nadało sylwetce dynamizmu. Dzięki temu wygospodarowano miejsce na główny bagażnik z przodu, podczas gdy dodatkowa przestrzeń ładunkową znajduje się z tyłu, tuż nad silnikiem elektrycznym. Choć jest to jedynie studium projektowe, oparte teoretycznie na zmodyfikowanej platformie modelu Superb, pokazuje ono potencjał tkwiący w łączeniu klasycznych układów napędowych z elastycznością, jaką dają platformy dla aut elektrycznych. To fascynujący przykład tego, jak historia może napędzać innowacje, nie stając się przy tym swoją własną karykaturą.