W motoryzacji liczby rzadko kłamią. Kiedy więc widzę w oficjalnym komunikacie wzrost sprzedaży o ponad 74% rok do roku, od razu zapala mi się lampka. Citroën Polska chwali się rewelacyjnym wrześniem i świetnymi wynikami po trzech kwartałach 2025 roku. To imponujące, zwłaszcza gdy spojrzymy na szerszy obraz.
Nie jest tajemnicą, że koncern Stellantis, do którego należy Citroën, wcale nie ma w Europie lekko. Dane za pierwszą połowę 2025 roku pokazały spadek sprzedaży o ponad 9% i utratę udziałów w rynku na rzecz konkurencji. A jednak, na naszym polskim podwórku francuska marka zdaje się iść pod prąd i notuje wyniki, których pozazdrościłby jej niejeden gracz. Postanowiłem przyjrzeć się temu fenomenowi i sprawdzić, co stoi za sukcesem Citroëna w Polsce. Czy to przemyślana strategia, a może po prostu idealne wstrzelenie się w potrzeby kierowców nad Wisłą?
Tani elektryk i crossovery – przepis na sukces?
Gdy przeanalizujemy dane, odpowiedź nasuwa się sama. Absolutnym bestsellerem marki jest nowy C3. Tylko we wrześniu sprzedano 208 sztuk, a od początku roku już ponad 2800. Prawdziwym hitem okazała się jednak jego elektryczna wersja. Nowy ë-C3, z wynikiem 1316 sprzedanych aut, jest nie tylko liderem w segmencie miejskich elektryków (z potężnym udziałem 41,5%!), ale też trzecim najpopularniejszym BEV-em w Polsce w ogóle. To pokazuje, że Citroën znalazł złotą receptę – dał Polakom to, czego szukali: przystępny cenowo, wszechstronny i komfortowy samochód elektryczny. Do tego dochodzi świetnie przyjęty nowy C3 Aircross, który również dokłada swoje cegiełki do wyniku (231 sztuk we wrześniu). Wygląda na to, że strategia oparta na rozsądnie wycenionych, nowoczesnych crossoverach po prostu działa.
Nowy C5 aircross ma namieszać w segmencie suv
Citroën nie zamierza zwalniać tempa. Lada moment w salonach pojawi się nowa generacja C5 Aircrossa, który ma powalczyć o klienta w niezwykle konkurencyjnym segmencie C-SUV. I ma ku temu solidne argumenty. Przede wszystkim, jak na Citroëna przystało, na pierwszym miejscu stawia komfort. Zawieszenie z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi i fotele Advanced Comfort to standard, który ma sprawić, że poczujemy się jak w aucie klasy premium. Do tego dochodzi muskularny, ale dopracowany aerodynamicznie design i nowoczesne wnętrze z dużym ekranem. Co ważne, C5 Aircross będzie dostępny w kilku wersjach napędowych: hybrydowej (zasięg ponad 950 km), w pełni elektrycznej i jako hybryda plug-in. Cena startowa na poziomie 132 900 zł wydaje się bardzo atrakcyjna i może sporo namieszać na rynku.
Gwarancja na 8 lat, czyli spokój ducha w cenie
Warto też zwrócić uwagę na ruch, który może przekonać do siebie wielu niezdecydowanych klientów. Marka wprowadziła program „Citroën We Care”, czyli dodatkową ochronę na kluczowe podzespoły (silnik, skrzynia biegów) aż do 8 lat lub 160 000 km. To sygnał dla rynku, że firma jest pewna swoich produktów i chce dać klientom poczucie bezpieczeństwa na lata. W czasach, gdy niezawodność i niskie koszty długoterminowej eksploatacji są coraz ważniejsze, taki argument może okazać się kluczowy.
Moim zdaniem: lokalna strategia wygrywa z globalnym trendem
Przykład Citroëna w Polsce doskonale pokazuje, że znajomość lokalnego rynku i dopasowanie do niego oferty jest kluczem do sukcesu. Podczas gdy całe Stellantis w Europie zmaga się ze spadkami, polski oddział marki znalazł swoją niszę. Postawiono na przystępność cenową (zwłaszcza w segmencie BEV), komfort i popularne nadwozia typu crossover. To prosta, ale jak widać, niezwykle skuteczna strategia. Patrząc na nadchodzące premiery i ofertę, mam wrażenie, że to dopiero początek dobrych wiadomości od francuskiej marki na naszym rynku.