Włoski tor Imola to miejsce przesiąknięte historią motorsportu, a wyścigi długodystansowe smakują tu wyjątkowo dobrze. Właśnie dziś rusza kolejna runda niezwykle wyczekiwanej kampanii, w której stawka jest niesamowicie wyrównana. Walka o mistrzostwo świata w serii WEC zapowiada się w tym roku jako starcie technologicznych tytanów, gdzie bezawaryjność maszyn gra równie ważną rolę co tempo kwalifikacyjne. Z zapartym tchem będziemy obserwować zmagania japońskiej myśli technicznej z bardzo mocną w tym sezonie europejską konkurencją.
Emocje sięgają absolutnego zenitu, bo na linii startu znów meldują się potężne, ryczące bestie z Japonii. Zespół Akkodis ASP po raz kolejny udowadnia, że ma ogromny apetyt na najwyższe trofea i nie zamierza odpuszczać żadnego ułamka sekundy na torze. Przyglądając się przygotowaniom francuskiej ekipy z bliska, trudno nie odnieść wrażenia, że mechanicy i kierowcy wyciągnęli cenną lekcję z ubiegłorocznych, bardzo wyczerpujących zmagań.
Bestia z widlastą ósemką pod maską
Trzeba uczciwie przyznać, że wyścigowy Lexus RC F GT3 to prawdziwy fenomen w obecnej, niezwykle wymagającej stawce kategorii LMGT3. Potężny, klasycznie wolnossący silnik V8 o gigantycznej pojemności 5,4 litra generuje okrągłe 530 KM, co w połączeniu ze zbitą do minimum masą własną 1350 kg daje atomowe przyspieszenie na wyjściach z zakrętów. Pierwsza setka pojawia się na elektronicznym wyświetlaczu już po 3,5 sekundy, a japońskie auto przestaje nabierać prędkości dopiero przy imponujących 310 km/h. Cała karoseria została rzecz jasna pieczołowicie zbudowana z lekkiego włókna węglowego, a świetnie zaprojektowana aerodynamika robi swoje na długich prostych. Intrygującą ciekawostką technologiczną jest sama, bardzo minimalistyczna kierownica – ten torowy, świetnie leżący w dłoniach wolant posłużył jako bezpośredni wzór dla inżynierów projektujących innowacyjny układ w elektrycznym Lexusie RZ.