Rynek motoryzacyjny w Polsce ewoluuje na naszych oczach, kierując uwagę klientów w stronę odczuwalnie niższych kosztów eksploatacji. Widać wyraźnie, że kierowcy coraz rzadziej patrzą wyłącznie na cenę początkową wyeksponowaną w salonie. Znaczenia nabierają nowoczesne rozwiązania technologiczne, które realnie odciążają domowy budżet przy dystrybutorze. To właśnie na ten zmieniający się rynkowy trend odpowiada debiutujący w naszym kraju system napędowy od dynamicznie rosnącego chińskiego producenta.
Z twardych danych sprzedażowych jasno wynika, że Polacy chętnie wracają do kupowania nowych samochodów, a rynek bardzo wyraźnie się odbija. W marcu bieżącego roku na drogi wyjechało blisko siedemdziesiąt tysięcy aut, co daje nam niezwykle solidne wzrosty na poziomie kilkunastu procent rok do roku. W tym gąszczu analitycznych statystyk szczególną uwagę zwraca systematycznie rosnące zainteresowanie napędami zelektryfikowanymi. Kupujący po prostu dokładnie liczą pieniądze i szukają idealnego kompromisu między bezemisyjną jazdą na prądzie w zakorkowanym mieście, a wolnością bezstresowego podróżowania na długich dystansach.
Ofensywa z Państwa Środka i technologia CSH
Zamiast rzucać pustymi frazesami marketingowymi, marka Chery stawia na konkrety, które robią spore wrażenie na europejskich inżynierach. Przede wszystkim system Chery Super Hybrid nie jest tylko zwykłym, doraźnym elektrycznym wsparciem dla tradycyjnego silnika spalinowego, ale w pełni kompleksowym układem zarządzania energią. Chińczycy chwalą się nowym motorem o sprawności cieplnej na poziomie 44,5% oraz dedykowaną przekładnią DHT, której efektywność transmisji dociera do kosmicznych 98,5%. Obietnica łącznego zasięgu wynoszącego nawet 1600 kilometrów brzmi początkowo wręcz nierealnie, ale producent twardo zapewnia, że technologia była bezlitośnie testowana w ekstremalnych warunkach – od syberyjskich mrozów po upały na Bliskim Wschodzie sięgające 57 stopni Celsjusza. Polacy mieli zresztą okazję zobaczyć te nowości z bliska podczas tegorocznego Poznań Motor Show. Sama marka radzi sobie nad Wisłą zadziwiająco dobrze, notując w pierwszym kwartale 2026 roku rejestrację 2134 samochodów, co daje jej 1,34% udziału w rynku. To wynik udowadniający, że jesteśmy otwarci na zupełnie nowych graczy, o ile ci oferują solidną technologię.
Rodzina Tiggo atakuje różne segmenty rynku
Wdrażanie tej potężnej, nowoczesnej hybrydy oparto na sprawdzonych i lubianych SUV-ach z rodziny Tiggo, dając klientom wybór perfekcyjnie dopasowany do ich indywidualnych potrzeb. W przypadku kompaktowego modelu TIGGO 7 PHEV dostajemy na pokładzie baterię o pojemności 18,3 kWh, co w rygorystycznym cyklu WLTP pozwala na przejechanie około 90 km na samym prądzie, a średnie spalanie w trasie spada do zaledwie 6 l/100 km. Bardzo podobne parametry elektryczne ma większy, znacznie bardziej przestronny TIGGO 8 PHEV, który zadowala się tym samym zużyciem paliwa, a jego łączny zasięg wynosi wciąż imponujące 1100 km. Największe wrażenie pod kątem inżynieryjnym robi jednak flagowy TIGGO 9 PHEV – tutaj umieszczono ogromną jak na klasę hybryd baterię 34 kWh. Pozwala ona pokonać aż 147 km całkowicie bezszelestnie, a po wyczerpaniu zapasu prądu ciężkie i luksusowe auto potrzebuje zaledwie 6,9 l/100 km. Dla kierowców z nieco innym profilem jazdy przygotowano klasyczną hybrydę TIGGO 4 HEV, która bez konieczności zabawy z zewnętrznymi kablami oferuje spalanie na doskonałym poziomie 5,3 l/100 km. Jako gigant, który w 2025 roku wypuścił w świat ponad 2,8 miliona aut i jest absolutnym numerem jeden w chińskim eksporcie od kilkudziesięciu lat, Chery wyraźnie daje nam do zrozumienia, że to dopiero początek ich ekspansji.