Decyzja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska o zamknięciu jedynego tak dużego obiektu wyścigowego w Polsce spadła na całe środowisko motoryzacyjne niczym grom z jasnego nieba. Wieloletni konflikt między miłośnikami motorsportu a osobami, które postanowiły zamieszkać w bezpośrednim sąsiedztwie toru, znalazł swój dramatyczny finał w połowie kwietnia 2026 roku. Obiekt w Przeźmierowie, który od lat stanowił ostoję dla profesjonalnych kierowców oraz amatorów doskonalących technikę jazdy, musi zawiesić swoją działalność. To potężny cios dla bezpieczeństwa na drogach, ponieważ odbiera się miejsce do legalnej i kontrolowanej jazdy w ekstremalnych warunkach.

Wydarzenia z połowy kwietnia budzą ogromne kontrowersje w całej Polsce. Nagle okazuje się, że Tor Poznań, który funkcjonuje od 1977 roku, musi ustąpić przed nową zabudową mieszkaniową. Jest to sytuacja kuriozalna, w której infrastruktura sportowa o strategicznym znaczeniu przegrywa z interesami deweloperów. Niestety, ugięto się pod bezpodstawną presją osób, którym z przeszkadza hałas, mimo że tor stał tam od dekad.

Głupota, która zniszczy polski motorsport

Trudno nazwać tę sytuację inaczej niż totalnym absurdem i rażącą niesprawiedliwością. Decyzja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ) z 14 kwietnia 2026 roku nakazuje całkowite zamknięcie toru ze względu na przekroczenie norm hałasu. Problem polega na tym, że tor wybudowano blisko pięćdziesiąt lat temu, w miejscu pierwotnie znacznie oddalonym od zwartych osiedli ludzkich. W tamtych czasach nikomu to nie przeszkadzało, a obiekt zyskał status prawdziwej legendy, goszcząc takie sławy jak Robert Kubica czy Michael Schumacher. Obecnie, z powodu bezrefleksyjnej ekspansji deweloperskiej i wydawania pozwoleń na budowę domów tuż przy samym obiekcie, nagle uznano, że ryk silników stanowi ogromny problem. Uważam, że to kompletna głupota – nowi mieszkańcy wprowadzając się w okolicę toru oraz ruchliwego lotniska, musieli być w pełni świadomi specyfiki tego miejsca i generowanych przez nie dźwięków. Zamknięcie jedynej tak zaawansowanej areny wyścigowej to nie tylko potężny cios w sport, ale też prosta droga do tego, by nielegalne, nocne wyścigi na nowo i ze zdwojoną siłą przeniosły się na ulice naszych miast.

Próby ratowania sytuacji i zignorowane starania

Zarządcy Automobilklubu Wielkopolskiego od wielu lat robili absolutnie wszystko, co w ich mocy, aby zminimalizować wszelkie uciążliwości dla okolicznych mieszkańców. Zbudowano specjalne, wysokie wały ziemne, zamontowano niezwykle drogie ekrany akustyczne, a wszelka głośniejsza aktywność na obiekcie w godzinach popołudniowych, wieczornych oraz w dni świąteczne została drastycznie ograniczona. Jak jednak widać, te wielomilionowe inwestycje nie przyniosły oczekiwanego przez środowisko rezultatu, ponieważ urzędnicy pozostali całkowicie głusi na racjonalne argumenty kierowców. Dopuszczalny przez przepisy poziom hałasu dla części okolicznych ulic wynosi zaledwie 50 decybeli, co w realiach sportów motorowych jest wartością absolutnie niemożliwą do utrzymania, a przecież nawet podczas zwykłego ruchu miejskiego ta norma bardzo często bywa przekraczana. Już w październiku 2023 roku Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska nałożył pierwszy zakaz, od którego natychmiast złożono odwołanie. Niestety, niedawne, ostateczne rozstrzygnięcie sprawy w drugiej instancji niemal doszczętnie zabiło nadzieję na jakikolwiek szybki i polubowny kompromis.

Jakie będą kolejne kroki w walce o obiekt

Obecna sytuacja jest dramatyczna, ale to z pewnością jeszcze nie koniec sądowej i społecznej batalii o Tor Poznań. Władze automobilklubu zapowiedziały już pilne złożenie oficjalnego wniosku do GIOŚ o wstrzymanie wykonalności tej wielce krzywdzącej decyzji. Równolegle całe polskie środowisko motorsportowe błyskawicznie mobilizuje się w sieci, gdzie powstają masowe petycje mające na celu mocne nagłośnienie tego palącego problemu na szczeblu krajowym. Bardzo ważnym krokiem będzie też próba zdecydowanego wywarcia nacisku na ustawodawców. W Polsce drastycznie brakuje bowiem odpowiednich, nowoczesnych regulacji prawnych, które skutecznie chroniłyby historyczne obiekty sportowe przed bezpodstawnymi roszczeniami nowo powstających osiedli mieszkaniowych. Projekt ustawy o szczególnej ochronie tego typu infrastruktury zyskał niedawno aprobatę Senatu, jednak z niewiadomych przyczyn finalnie przepadł podczas głosowania w Sejmie. Teraz organizacje zrzeszające kierowców, kluby rajdowe oraz instruktorzy bezpiecznej jazdy muszą wspólnie i solidarnie wymusić szybki powrót do debaty parlamentarnej. W najbliższych miesiącach spodziewam się zmasowanej kampanii informacyjnej. Oczekuję, że Polski Związek Motorowy (PZM) oraz znani ambasadorowie tego sportu, tacy jak chociażby Kuba Przygoński, wezmą niezwykle aktywny udział w tej batalii o przyszłość. Konieczne jest też niezwłoczne złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co jednak może niestety oznaczać kolejne lata zawieszenia w legislacyjnej próżni. Jedno jest dzisiaj pewne – jeśli teraz ustąpimy i pozwolimy, aby bezduszna biurokracja oraz krótkowzroczne interesy deweloperskie zniszczyły ten ikoniczny obiekt, to możemy definitywnie pożegnać się z wszelkimi nadziejami na rozwój młodych talentów rajdowych w naszym kraju. Zrobię wszystko, aby do tego nie doszło i zachęcam każdego z was do walki.

Share.
0 0 votes
Oceń artykuł!
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Komentarze w tekście
Zobacz wszystkie komentarze
0
Szanowny Kierowniku, daj znać, co myślisz i zostaw komentarz!x