Kiedyś synonimem auta firmowego był biały, bazowy kompakt z kratką. Dziś ten obraz można włożyć między bajki. Najnowszy raport EFL pokazuje, że polscy przedsiębiorcy nie tylko napędzają rynek motoryzacyjny, ale robią to z rozmachem, wybierając komfort, prestiż i najnowsze technologie. Patrząc na te dane, nasuwa się jeden, bardzo optymistyczny wniosek – polskim firmom po prostu dobrze się powodzi.
Analiza rynku przedstawiona przez Europejski Fundusz Leasingowy to nie tylko suche liczby. To soczysty kawałek materiału, który pokazuje, jak zmieniła się mentalność i, co ważniejsze, zasobność portfeli ludzi prowadzących biznes w Polsce. Zapomnijcie o oszczędności za wszelką cenę. Dziś auto firmowe to wizytówka, narzędzie pracy i nagroda za ciężkie lata budowania pozycji na rynku. A skoro tak, to musi być „na bogato”.
Firmy kupują na potęgę i dyktują warunki
Zacznijmy od skali. Skoro niemal 8 na 10 firm regularnie odświeża flotę, a już 2/3 wszystkich nowych aut osobowych trafia do przedsiębiorców, to jasne jest, kto rozdaje karty w salonach. Dane z 2024 i prognozy na 2025 rok tylko to potwierdzają. Firmy nie czekają – blisko połowa badanych przez EFL planuje zakupy jeszcze w tym roku, a reszta zaraz na początku przyszłego. Co ciekawe, nie mówimy tu o pojedynczych sztukach. Prawie 30% deklaruje chęć nabycia ponad pięciu pojazdów. To potężny impuls dla całej branży, który pokazuje, że firmy nie boją się inwestować i z optymizmem patrzą w przyszłość. To pierwszy, mocny sygnał, że w biznesie kręci się dobrze.
Nie byle jakie auto, czyli apetyt na SUV-y i premium
A teraz najlepsze – co ląduje we flotach? SUV-y. Aż 15 z 20 najchętniej rejestrowanych modeli w sierpniu 2025 r. to właśnie ten typ nadwozia. Wygoda, bezpieczeństwo, wszechstronność, ale też pewien rodzaj prestiżu – to ewidentnie przemawia do przedsiębiorców. Ale prawdziwym dowodem na finansowy sukces jest szturm na segment premium. Wzrost rejestracji o 5,6% rok do roku może nie brzmi porażająco, dopóki nie spojrzymy na szczegóły. Aż 82,9% aut z wyższej półki kupili klienci instytucjonalni! To miażdżąca przewaga, która pokazuje, że polski biznes przesiada się do lepszych, droższych i bardziej zaawansowanych technologicznie samochodów. To już nie jest potrzeba, to świadomy wybór i manifestacja statusu. Kiedy firma może sobie pozwolić na flotę premium, to znaczy, że jej finanse mają się świetnie.
Leasing króluje, ale gotówka wciąż ma się mocno
Oczywiście, leasing pozostaje najpopularniejszą formą finansowania (62%), co jest absolutnie zrozumiałe z podatkowego i biznesowego punktu widzenia. Ale spójrzmy na drugie miejsce – gotówka! Niemal co trzeci przedsiębiorca (32%) zamierza zapłacić za auto firmowe z własnych środków. To kolejny kamyczek do ogródka tezy o dobrej kondycji finansowej. Kredyt jest daleko w tyle (16%), co sugeruje, że firmy wolą operować na sprawdzonych i elastycznych rozwiązaniach leasingowych lub po prostu wykładać pieniądze na stół, jeśli je mają. A najwyraźniej mają.
Elektryki i chińskie marki? Spokojnie, bez pośpiechu
Przedsiębiorcy udowadniają też, że są wyrachowanymi graczami. Choć udział elektryków w rynku rośnie, to zaledwie 19% firm rozważa ich zakup. Podobnie jest z chińską motoryzacją – biznes podchodzi do niej z dużą rezerwą, preferując sprawdzone, europejskie i japońskie marki. To pokazuje, że decyzje zakupowe nie są podyktowane chwilową modą czy agresywnym marketingiem, ale chłodną kalkulacją. Liczy się niezawodność, wartość rezydualna i sprawdzona jakość. A to cechy, które najczęściej idą w parze z markami premium, co zamyka nam całą układankę w spójną całość.