Segment luksusowych grand tourerów przechodzi właśnie jedną z najważniejszych transformacji w swojej historii, a brytyjska marka z Crewe nie zamierza stać w tym wyścigu z boku. Bentley zaprezentował nowe modele Continental GT S oraz GTC S, które mają wypełnić lukę dla kierowców oczekujących czegoś więcej niż tylko komfortu wersji Azure, ale wciąż w nieco innej estetyce niż topowy Speed. To nie jest już tylko pakiet stylizacyjny, jak bywało to w przeszłości, lecz konkretna ingerencja w układ jezdny i napędowy inspirowana legendarną serią Supersports. Czwarta generacja z literą „S” na błotniku staje się najmocniejszą w historii tej linii modelowej, co wyraźnie sugeruje zmianę priorytetów marki.

Inżynierowie postawili na radykalne odejście od tradycyjnych, potężnych jednostek spalinowych na rzecz zaawansowanej hybrydyzacji, co może budzić mieszane uczucia wśród purystów, ale liczby bronią się same. Nowa specyfikacja łączy w sobie surową dynamikę z technologią, która do tej pory była zarezerwowana dla absolutnie topowych wariantów w gamie Continentala. Zamiast skupiać się wyłącznie na ociekającym luksusem wnętrzu, tym razem środek ciężkości przesunięto w stronę fizyki prowadzenia i precyzji, co w tak ciężkim aucie jest nie lada wyzwaniem. Efekt tych prac ma sprawić, że kierowca poczuje się bardziej zintegrowany z maszyną, a nie tylko pasażerem na fotelu kierowcy.nowy-bentley-continental-gt-s-hybryda-premiera-2026-0005 Nowy Bentley Continental GT S – duch Supersports w hybrydowym ciele

Hybrydowe serce o potężnej mocy

Pod maską nowych modeli nie znajdziemy już klasycznego W12, co dla wielu może być końcem pewnej epoki, ale zastępujący go układ High Performance Hybrid oferuje parametry, z którymi trudno dyskutować. Zestaw generuje systemową moc na poziomie 680 KM oraz moment obrotowy wynoszący 930 Nm, co stanowi drastyczny wzrost o 130 KM w porównaniu do poprzedniej generacji wersji S. Takie wartości przekładają się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 3,5 sekundy, co w świecie luksusowych jachtów szosowych jest wynikiem wręcz sportowym. Co ciekawe, mimo zastosowania hybrydy, producent zapewnia o zachowaniu charakteru dzięki 4,0-litrowemu silnikowi V8 z wałem korbowym typu cross-plane, którego brzmienie podbija dedykowany, sportowy układ wydechowy.nowy-bentley-continental-gt-s-hybryda-premiera-2026-0004 Nowy Bentley Continental GT S – duch Supersports w hybrydowym ciele

Technologia w służbie prowadzenia

Największą nowością w gamie S nie jest jednak sam silnik, lecz implementacja rozwiązań podwoziowych znanych dotąd z modelu Speed, co znacząco zmienia pozycjonowanie tego auta. Na pokładzie znalazł się system Bentley Performance Active Chassis, obejmujący między innymi 48-woltową, aktywną stabilizację przechyłów oraz, co kluczowe dla zwinności, system skrętnej tylnej osi. Do tego dochodzi elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (eLSD), który ma za zadanie efektywnie przenieść gigantyczny moment obrotowy na asfalt. Taka konfiguracja sugeruje, że Bentley chce, aby ten model naprawdę skręcał, a nie tylko dominował na prostych odcinkach autostrad.

Mroczna estetyka Blackline

Wizualnie wersja S odcina się od barokowego przepychu chromów, stawiając na znacznie bardziej stonowaną, ale agresywną stylistykę pakietu Blackline Specification. Wszystkie jasne elementy nadwozia zostały zastąpione czernią, włączając w to grill typu matrix, końcówki wydechu czy obudowy lusterek, co optycznie obniża i poszerza sylwetkę samochodu. W nadkolach standardowo lądują 22-calowe felgi o nowym wzorze, a za nimi kryją się zaciski hamulcowe, które mogą być polakierowane na kontrastowy kolor. Wnętrze kontynuuje ten sportowy temat, wykorzystując techniczną tkaninę Dinamica na kierownicy i fotelach, co jest wyraźnym ukłonem w stronę motorsportu, choć wciąż w wydaniu ultra-luksusowym.nowy-bentley-continental-gt-s-hybryda-premiera-2026-0006 Nowy Bentley Continental GT S – duch Supersports w hybrydowym ciele

Miejsce w hierarchii

Nowe modele Continental GT S i GTC S wydają się być propozycją dla tych, którzy uważają wersję Azure za zbyt miękką, a Speed za zbyt ostentacyjną lub drogą. Bentley skutecznie zaciera granicę między luksusowym krążownikiem a autem sportowym, wykorzystując elektryfikację nie tylko do obniżenia emisji, ale przede wszystkim do podbicia osiągów. Możliwość przejechania do 80 km w trybie bezemisyjnym to miły dodatek, ale to właśnie wektorowanie momentu obrotowego i zaawansowane zawieszenie definiują ten samochód na nowo. To dowód na to, że nawet w erze hybryd, brytyjska marka potrafi stworzyć maszynę, która ma wywoływać emocje, a nie tylko służyć do przemieszczania się z punktu A do B.

Share.

Leave A Reply