Często słyszymy w reklamach o „wyścigowym DNA” i rozwiązaniach rodem z motorsportu, co nierzadko bywa jedynie chwytliwym hasłem, mającym sprzedać nam sportowy pakiet stylistyczny. W przypadku marki CUPRA sytuacja wygląda jednak nieco inaczej, ponieważ inżynierowie z Martorell faktycznie traktują tory wyścigowe jak laboratoria badawcze, z których wnioski trafiają bezpośrednio do aut cywilnych. To, co w warunkach ekstremalnej rywalizacji decyduje o urwaniu ułamków sekund, w codziennym ruchu ulicznym przekłada się na płynność, bezpieczeństwo i przewidywalność zachowania maszyny. Sprawdzamy, które konkretnie systemy w modelach takich jak Born, Tavascan czy Formentor mają swoje korzenie w walce o puchar.
Analizując współczesne modele tej hiszpańskiej marki, trudno nie zauważyć, że motorsport przestał być sztuką dla sztuki, a stał się poligonem doświadczalnym dla elektromobilności i wydajności. Kluczem nie jest tu wcale osiąganie zawrotnych prędkości maksymalnych, ale inteligentne zarządzanie zasobami, które mamy na pokładzie. Niezależnie od tego, czy mówimy o spalinowym Leonie VZ, czy elektrycznym Tavascanie, rozwiązania testowane w ogniu walki sportowej służą dziś temu, by kierowca czuł się pewniej podczas dojazdu do pracy. Warto przyjrzeć się bliżej trzem obszarom, w których ten transfer technologii jest najbardziej odczuwalny: odzyskiwaniu energii, zarządzaniu temperaturą oraz cyfrowemu sterowaniu zawieszeniem.
Energia odzyskiwana z głową
W wyścigach aut elektrycznych i hybrydowych zarządzanie energią to być albo nie być dla zawodnika, a podobna filozofia trafia teraz na publiczne drogi. W modelach CUPRA Born i Tavascan system rekuperacji energii został zestrojony tak, by działał intuicyjnie, przypominając hamowanie silnikiem, ale ze znacznie większą efektywnością. To nie tylko kwestia zasięgu, ale przede wszystkim płynności jazdy – dzięki temu rzadziej musimy sięgać do klasycznego hamulca, co w ruchu miejskim drastycznie zmniejsza zmęczenie kierowcy. Co ciekawe, inżynierowie przenieśli z toru technologię „blendingu”, czyli płynnego łączenia hamowania mechanicznego z elektrycznym. Dzięki temu w pedale hamulca nie czuć tego sztucznego przeskoku, który irytuje w wielu innych elektrykach, a kierowca ma poczucie pełnej, naturalnej kontroli nad wytracaniem prędkości.
Termika to klucz do trwałości
Drugim, często pomijanym aspektem, jest zarządzanie temperaturą, co w motorsporcie jest absolutnym fundamentem sukcesu – przegrzany silnik czy bateria oznaczają koniec wyścigu. W cywilnych modelach, szczególnie w mocnych wersjach VZ, zaawansowana termika dba o to, by podzespoły pracowały w optymalnym oknie temperaturowym niezależnie od warunków zewnętrznych. Oznacza to, że auto zachowuje swoje pełne osiągi zarówno podczas upalnego lata, jak i mroźnej zimy, a żywotność kluczowych komponentów, takich jak akumulatory trakcyjne, znacząco się wydłuża. Jest to technologia niewidoczna dla oka, ale kluczowa dla kogoś, kto planuje eksploatować samochód przez lata, oczekując niezawodności znanej z wyczynowych maszyn.
Zawieszenie i cyfrowy mózg
Ostatnim elementem układanki jest adaptacyjne zawieszenie DCC oraz oprogramowanie, które spina wszystko w całość. Filozofia „jeden samochód, wiele scenariuszy” została żywcem wyjęta z boksów serwisowych, gdzie szybka zmiana ustawień potrafi odmienić charakterystykę bolidu. W drogowej CUPRZE pozwala to jednym kliknięciem zmienić komfortowego połykacza kilometrów w zwartego, sztywnego sportowca. Nad wszystkim czuwa rozbudowany software, który w czasie rzeczywistym analizuje przyczepność i rozkład momentu obrotowego. To właśnie te algorytmy, dopracowywane przez lata na torach, sprawiają, że nawet przy dynamicznej jeździe systemy wsparcia nie są inwazyjne, lecz działają w tle, wspierając kierowcę w sposób niemal niezauważalny. Marka, która w zaledwie siedem lat sprzedała ponad 800 000 aut, udowadnia tym samym, że technologia wyczynowa może z powodzeniem służyć zwykłym użytkownikom.