Elektryczna rewolucja w polskim motorsporcie stała się faktem na naszych oczach. Tor Poznań, będący od dekad mekką dla fanów spalonych oktanów, musiał uznać wyższość technologii zasilanej prądem. Choć wielu purystów wciąż kręci nosem na dźwięk generowany z głośników, wyniki osiągane na stoperze są nie do podważenia. To wydarzenie pokazuje, że granica między tradycyjnym sportem a nowoczesną elektromobilnością zaciera się szybciej, niż nam się wydawało.
Hyundai Motor Poland postanowił udowodnić niedowiarkom, że ich najbardziej dopracowany model z literą N to nie tylko gadżet do robienia szumu w mediach społecznościowych. To pełnoprawna maszyna torowa, która mimo swojej specyficznej sylwetki potrafi zawstydzić niejeden rasowy samochód sportowy z silnikiem spalinowym. Czas, który zobaczyliśmy na tablicy wyników, wyznacza zupełnie nowy punkt odniesienia dla segmentu EV w Polsce.
Rekordowy przejazd w sercu Wielkopolski
Oficjalna próba torowa zorganizowana przez polski oddział marki zakończyła się spektakularnym sukcesem, o którym będzie głośno w środowisku. IONIQ 5 N pokonał nitkę Toru Poznań w czasie 1m:48s, co oficjalnie czyni go najszybszym seryjnym samochodem elektrycznym na tym obiekcie. Za sterami błękitnej maszyny zasiadł doświadczony Andrzej Gut-Mostowy, który idealnie wykorzystał potencjał drzemiący w tym koreańskim potworze. Uważam, że taki wynik to policzek dla tych, którzy twierdzili, że ciężkie elektryki nadają się tylko do sprintów spod świateł – tutaj mamy do czynienia z powtarzalną, brutalną wręcz skutecznością w zakrętach.
Sama nitka Toru Poznań to 4083 metry czystej adrenaliny, obejmujące 14 zakrętów. Przejazd przez sekcje takie jak słynna Baba Jaga, techniczny Uśmiech szatana czy wymagająca Kukurydza pokazał, że inżynierowie z dywizji N odrobili lekcje z fizyki. Według moich obserwacji, kluczem do sukcesu była nie tylko moc, ale stabilność nadwozia przy prędkościach przekraczających 220 km/h, które auto osiąga na prostych. To niesamowite, jak cywilne w gruncie rzeczy auto radzi sobie z tak ogromnymi przeciążeniami bez najmniejszej zadyszki.
Technologia która oszukuje fizykę
Pod maską, a właściwie w podwoziu, drzemie układ generujący standardowo 609 KM, a w trybie N Grin Boost aż 650 KM. Każdy wątek dotyczący napędu w tym aucie zasługuje na uznanie, bo reakcja na gaz jest wręcz nienaturalnie szybka. Producent podkreśla, że egzemplarz rekordowy nie przeszedł żadnych modyfikacji – poruszał się na seryjnych oponach Continental SportContact 7 z homologacją drogową. To dla mnie sygnał, że kupując ten model w salonie, dostajemy gotowy bolid, którym po wizycie na torze możemy spokojnie wrócić do domu, robiąc po drodze zakupy.
Sam kierowca, Andrzej Gut-Mostowy, słusznie zauważył: „IONIQ 5 N to samochód, w którym nigdy nie odczuwasz braku mocy. Największym wyzwaniem dla aut elektrycznych jest ich masa. Na szczęście zawieszenie i hamulce podołały temu zadaniu”. Ta wypowiedź idealnie punktuje największą bolączkę elektryków, czyli nadwagę. Moim zdaniem, to właśnie inżynieria zawieszenia jest tu większym bohaterem niż same kilowaty, bo utrzymanie 2,2 tony w ryzach przy rekordowym tempie wymagało kunsztu, którego brakuje wielu konkurentom z segmentu premium.
Dziedzictwo Nürburgringu i smutna przyszłość toru
Nie można zapominać, że IONIQ 5 N był kuty na Pętli Północnej Nürburgringu, gdzie wykręcił czas 7m:45s. To tam dopracowano wytrzymałość termiczną baterii, co pozwoliło uniknąć spadków mocy podczas upalania w Poznaniu. Ten samochód to nowa definicja sportu, łącząca emocje z zeroemisyjnością. Niestety, nad Torem Poznań zbierają się czarne chmury w związku z konfliktami o normy hałasu i planami ograniczania jego działalności. To ironia losu, że właśnie teraz, gdy na tor wjeżdżają niemal bezgłośne, a rekordowo szybkie maszyny jak Hyundai, przyszłość jedynego profesjonalnego obiektu w Polsce stoi pod znakiem zapytania przez naciski okolicznych mieszkańców. Jeśli ten obiekt zostanie zamknięty, takie rekordy będą mieć jedynie wartość historyczną, co byłoby ogromną stratą dla polskiej motoryzacji.
Hyundai jednak nie zwalnia tempa i zapowiada kolejny model serii N, który ma być jeszcze szybszy. Platforma E-GMP z funkcją drift mode oraz symulacją biegów N e-shift udowadnia, że Koreańczycy jako jedyni rozumieją, że kierowca potrzebuje angażujących bodźców. Czekam z niecierpliwością na kolejną próbę bicia rekordu, miejmy nadzieję, że wciąż na naszym rodzimym torze, zanim biurokracja i protesty ostatecznie go uciszą.
Hyundai teraz robi najlepsze hothatche nawet te na baterie
Szkoda ze ten tor chca zamknac, mieszkancy sie wprowadzili kolo toru a teraz narzekaja na halas, paranoja jakas.
bez dzwieku silnika to nie to samo… co z tego ze szybki jak emocji zero
1:48 to naprawde solidny wynik jak na takie bydle, ciekawe ile by urwali na slicku