Mówi się, że trudniej jest utrzymać się na szczycie, niż na niego wejść, ale Toyota zdaje się przeczyć temu twierdzeniu z japońskim stoicyzmem. Koncern właśnie potwierdził, że po raz szósty z rzędu został największym producentem samochodów na świecie, zamykając rok 2025 wynikiem, który dla konkurencji wciąż pozostaje w sferze marzeń. Przekroczenie bariery 11 milionów sprzedanych aut to nie tylko efekt skali, ale dowód na to, że w czasach transformacji napędowej klienci wciąż szukają przede wszystkim pewności i stabilizacji. Gigant z Japonii, mimo naporu chińskiej konkurencji i problemów logistycznych, które trapiły branżę, działa jak doskonale naoliwiona maszyna.
Patrząc na te liczby chłodnym okiem analityka, widać wyraźnie, że Toyota Motor Corporation (obejmująca marki Toyota, Lexus, Daihatsu i Hino) znalazła złoty środek. Wynik na poziomie 11 322 575 sprzedanych pojazdów (wzrost o 4,6% r/r) pokazuje, że strategia, która jeszcze niedawno była krytykowana przez ekologicznych aktywistów jako zbyt zachowawcza, finansowo broni się doskonale. Produkcja również nie zwalnia tempa – z fabryk wyjechało ponad 11,2 miliona aut. Co ciekawe, europejskie zakłady dołożyły do tego wyniku swoją cegiełkę w postaci ponad 800 tysięcy egzemplarzy, co potwierdza, że Stary Kontynent, mimo restrykcyjnych norm, pozostaje kluczowym elementem w globalnej układance koncernu.
Globalny apetyt na niezawodność
Sama marka Toyota jest najpopularniejszą na świecie już od 16 lat i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. W 2025 roku duet Toyota i Lexus dostarczył klientom ponad 10,5 miliona samochodów. Gdzie tkwi sekret? W dywersyfikacji. Podczas gdy inni producenci rzucili wszystkie siły na jeden front, Japończycy umacniali się wszędzie. Ameryka Północna i Azja to wciąż ich bastiony, gdzie sprzedaż liczona jest w milionach (odpowiednio 2,9 mln i 3,2 mln sztuk). To pokazuje, że mimo agresywnej ekspansji marek z Państwa Środka, przywiązanie do tradycyjnego logo i reputacji budowanej latami jest silniejsze niż chęć eksperymentowania z nowościami.
Hybrydy uciszają sceptyków
Najciekawsze wnioski płyną jednak z analizy struktury napędów. Rok 2025 był absolutnie rekordowy dla zelektryfikowanych modeli koncernu – sprzedano ich prawie 5 milionów (wzrost o 10,2%). I tu dochodzimy do sedna sukcesu Toyoty: to nie „czyste” elektryki (BEV) ciągną ten wózek, ale klasyczne hybrydy (HEV). Z wynikiem ponad 4,4 miliona sztuk stanowią one kręgosłup sprzedaży niskoemisyjnej. Widać wyraźnie, że światowy konsument, wbrew życzeniom legislatorków, wciąż głosuje portfelem na rozwiązania, które nie wymagają zmiany przyzwyczajeń i szukania ładowarki.
Powolny, ale stabilny zwrot ku wtyczce
Nie oznacza to jednak, że Toyota ignoruje rewolucję wtyczkową. Wręcz przeciwnie, dynamika wzrostu w segmencie aut w pełni elektrycznych (BEV) jest imponująca – skok o 42,4% to sygnał, że Japończy