Wideorejestratory są z nami na rynku od kilkunastu lat i może się wydawać, że w ich temacie zostało powiedziane już wszystko. A jedynym faktycznym ulepszeniem czy zmianą może być ilość fpsów oraz rozdzielczość nagrania. Xblitz postanowił jednak rozprawić się z tym poglądem i przedstawił rejestrator Platinum 4K, które z jednej strony jest zaawansowany technologicznie, ale z drugiej odrobinę klasyczny. Co wyszło z takiego połączenia? Zapraszam na test z cyklu #kluczowa10.
1. Zawartość opakowania
W dość sporej wielkości pudełku producent zawarł wszystko co potrzebne by cieszyć się z korzystania z rejestratora. Za 449zł otrzymujemy:
- przedni rejestrator
- kamerę tylną
- ładowarkę do gniazda zapalniczki
- kartę gwarancyjną
- Naklejkę elektrostatyczną na przednią szybę
- Instrukcję obsługi
- Kartę informującą o innych produktach Xblitz
- Adapter Micro SD / USB
- Naklejkę Xblitz
Wyświetl ten post na Instagramie
2. Design
Zarówno przednia jak i tylna kamera wykonana jest z bardzo dobrej jakości plastiku a obie do szyby mocuje się za pomocą taśmy klejącej 3M. Co ciekawe tylny rejestrator można również zamontować za pomocą dostarczonych w zestawie śrubek. Jednak to co zrobiło na mnie największe wrażenie, to podejście do designu przedniej kamery. Wykonane ze srebrnego matowego plastiku urządzenie posiada na każdym z czterech boków elegancką maskownicę, a na tylnej ścianie ekran. I nie jest to kolorowy wyświetlacz LCD, a klasyczny ekran z zegarkiem w kolorze niebieskim. Gdyż większością funkcji rejestratora sterujemy z poziomu aplikacji. Po lewej stronie urządzenia znajdziemy jeden przycisk do uruchomienia kamery, z kolei po przeciwnej stronie slot na kartę pamięci, gniazdo USB-C oraz port AV służący do podpięcia tylnej kamery.