Trudno uwierzyć, że minęło już trzydzieści lat, odkąd Lexus zdecydował się na dość odważny krok, wprowadzając do swojej oferty pełnokrwistą terenówkę. Model LX od początku był czymś więcej niż tylko luksusowym SUV-em; to pojazd, który łączył w sobie sprzeczności – aksamitny komfort limuzyny z niezniszczalnością czołgu opartego na ramie. Choć w Europie, a szczególnie w Polsce, samochód ten pozostaje motoryzacyjnym jednorożcem, na rynkach takich jak USA czy Bliski Wschód zapracował na status legendy. Historia tego modelu to fascynujący zapis ewolucji technologii, która miała jeden cel: sprawić, by jazda po bezdrożach była równie relaksująca, co wizyta w spa.

Analizując obecność tego kolosa na naszym rodzimym rynku, trafiamy na niezwykle rzadki epizod, który czyni ten samochód gratką dla kolekcjonerów. W latach 2018–2020 polski oddział Lexusa zaoferował limitowaną pulę trzeciej generacji, co poskutkowało sprzedażą zaledwie 46 sztuk modelu LX 570. To sprawia, że spotkanie tego auta na polskich blachach jest wydarzeniem rzadszym niż zobaczenie supersamochodu. Dziś, gdy do gry wchodzi innowacyjna hybryda LX 700h, warto przyjrzeć się, jak przez trzy dekady zmieniało się podejście Japończyków do luksusowego off-roadu.2019_LX_570_20190920_02_28 30 lat Lexusa LX. Luksusowy czołg, który w Polsce pozostaje egzotyką

Od podatkowego triku do ikony off-roadu

Początki modelu w 1996 roku były podyktowane pragmatyzmem, a konkretnie zmianami w amerykańskich przepisach podatkowych dotyczących luksusowych limuzyn. Pierwszy Lexus LX 450 bazował na sprawdzonej mechanice Toyoty Land Cruiser, ale oferował poziom wykończenia, który w tamtych czasach w segmencie aut terenowych był niespotykany. Sześciocylindrowy silnik o mocy 217 KM i momencie obrotowym 373 Nm może dziś nie robić wrażenia, ale w połączeniu z elektronicznymi blokadami dyferencjałów tworzył zestaw nie do zatrzymania. Już wtedy widać było kierunek, w którym podąży marka: wygłuszenie kabiny i dodatki takie jak zmieniarka CD czy elektryczny szyberdach miały izolować kierowcę od trudów pokonywania terenu.1996_LX_450_20190920_02_25 30 lat Lexusa LX. Luksusowy czołg, który w Polsce pozostaje egzotyką

Technologiczny wyścig zbrojeń

Wraz z nadejściem drugiej generacji (LX 470) w 1998 roku, pod maską zagościło silnik V8, co stało się wizytówką modelu na lata. Jednak to nie moc była tu najważniejsza, a zaawansowane zawieszenie. Systemy AHC i AVS pozwalały na regulację wysokości i twardości amortyzatorów w czasie rzeczywistym, co drastycznie poprawiło prowadzenie tego kolosa na asfalcie. Ciekawostką, która pokazuje innowacyjność Lexusa, było wprowadzenie w późniejszych latach systemu noktowizyjnego (Night View), wyświetlającego obraz na przedniej szybie – technologii, która nawet dziś nie jest standardem w wielu autach klasy premium.1998_LX_470_20190920_02_26 30 lat Lexusa LX. Luksusowy czołg, który w Polsce pozostaje egzotyką

Wielkość i polski epizod

Trzecia odsłona modelu, zaprezentowana w 2007 roku, to definicja przepychu. Nadwozie przekroczyło magiczną barierę pięciu metrów długości, a pod maską pracował potężny silnik V8 o pojemności 5,7 litra. To właśnie ta wersja trafiła na krótko do Polski. Auto oferowało rozwiązania, które zawstydzały limuzyny: 19-głośnikowy system Mark Levinson, czterostrefową klimatyzację czy lodówkę. Mimo luksusowego charakteru, LX nigdy nie stracił swoich korzeni – system Crawl Control pozwalał mu pełznąć w trudnym terenie bez ingerencji kierowcy w gaz i hamulec, co jest dowodem na to, że inżynierowie nie poszli na kompromis w kwestii zdolności terenowych.2007_LX_570_20190920_02_27 30 lat Lexusa LX. Luksusowy czołg, który w Polsce pozostaje egzotyką

Nowa era hybrydowej mocy

Obecna, czwarta generacja przynosi największą rewolucję w historii modelu. Rezygnacja z silników V8 na rzecz jednostek V6 twin-turbo była podyktowana ekologią i wydajnością, ale to premiera wersji LX 700h w 2024 roku jest najciekawszym punktem zwrotnym. Zastosowanie układu hybrydowego w aucie, które ma brodzić w wodzie do głębokości 700 mm, wymagało nie lada inżynierii. Co istotne, jest to hybryda równoległa z zachowanym konwerterem momentu obrotowego i reduktorem, co oznacza, że napęd elektryczny wspomaga, a nie ogranicza możliwości terenowe. Łączna moc 464 KM czyni z tego ważącego swoje auta niezwykle dynamiczny pojazd, który jednocześnie wpisuje się w wymogi współczesnego świata, nie tracąc charakteru „niezniszczalnego czołgu”.

Share.

Leave A Reply