Druga runda Driftingowych Mistrzostw Polski wystartowała w samym centrum Śląska. W sobotę, pod legendarnym Spodkiem, odbyły się kwalifikacje, które przyciągnęły tłumy kibiców i dostarczyły wielu sportowych emocji.

Drift pod Spodkiem: słońce, ulewa i perfekcyjny przejazd Przygońskiego. Za nami dzień pełen wrażeń

Katowice po raz kolejny udowodniły, że żyją motorsportem. Tym razem jednak rywalizacja najlepszych drifterów w kraju przeniosła się z lotniska Muchowiec w samo serce miasta – pod legendarny Spodek. Już pierwszy dzień zmagań (18 lipca) przyniósł wszystko, co kibice lubią najbardziej: świetną atmosferę, nieoczywiste wyniki, kaprysy pogody i tłumy fanów, którzy potrafili odnaleźć się nawet deszczowej pogodzie.

Kibic bez biletu? Żaden problem – organizatorzy stanęli na wysokości zadania

Strefa zawodów została podzielona na dwie części. Na parkingu pod Centrum Kongresowym ulokowano zaplecze techniczne, natomiast niżej, w stronę Spodka, rozgościła się darmowa strefa dla kibiców. I to był strzał w dziesiątkę! Każdy, kto nie miał wejściówki na trybuny, mógł rozłożyć się na leżaku przed wielkim ekranem i śledzić każdy przejazd na żywo – wszystko w cieniu ikonicznej katowickiej areny i nowego budynku w Strefie Kultury.Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-1105 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

W strefie bezpłatnej działo się naprawdę sporo:

  • Food trucki z jedzeniem z całego świata,
  • Strefa Toyota Gazoo Racing dla fanów japońskiej marki,
  • Strefa Orlen Oil, gdzie na symulatorach można było sprawdzić swoje driftingowe umiejętności, a po przejściu wszystkich aktywności zgarnąć firmowe gadżety,
  • Obowiązkowy punkt programu – strefa Tyskie Zero, idealna na ochłodę.

Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-1103 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!Do tego prywatni właściciele wystawili swoje perełki – tuningowane BMW, Fordy i Mercedesy, które tworzyły prawdziwe święto motoryzacji. W przerwach między przejazdami można było też wpaść na zdjęcie z Karoliną Pilarczyk i Bartoszem Ostałowskim albo wejść do padoku. I właśnie po wejściu do padoku okazywało się, ilu ludzi tak naprawdę przyszło – tam dopiero było widać skalę frekwencji.Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-1106 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

Pogoda jak na drift przystało – od groźnych chmur po pełne słońce

Prognozy na sobotę straszyły burzami, dlatego do godziny 14 frekwencja na otwartej przestrzeni nie rzucała na kolana. Niebo było jednak łaskawe – jedynie kilkuminutowe kropienie przypomniało, że może być różnie. Dopiero po 14:30 nad Spodkiem rozpętało się prawdziwe piekło: intensywna ulewa, która na niecałe 30 minut kompletnie zalała tor. Na szczęście akurat trafiła w przerwę między przejazdami.Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-0010 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

Gdy kierowcy klasy Pro wrócili na mokrą nawierzchnię, zaczęły się schody. Brak przyczepności sprawił, że pierwsi zawodnicy w eliminacjach Pro mieli ogromne problemy – sporo przejazdów kończyło się zerowymi notami. W końcowej części sesji, zwłaszcza w czwartej strefie toru, asfalt długo nie chciał przeschnąć i wielu kierowców nie radziło sobie z przyczepnością.Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-0006 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

Później jednak wyszło słońce, tor zaczął oddawać grip, a pod koniec dnia pogoda znów rozpieszczała – od godziny 15 w Katowicach było już pełne słońce i genialna atmosfera do późnego popołudnia.

Kwalifikacje: Przygoński nie do ruszenia, Gomoliszek górą w Semi Pro

Oficjalne wyniki i emocje z toru w mistrzowskim wydaniu:

Pro – pierwsza próba i idealna linia

W klasie Pro zwyciężył Jakub Przygoński, który już w pierwszym przejeździe pokazał, po co przyjechał do Katowic. Jego Toyota Supra dosłownie przykleiła się do idealnej linii, a sędziowie wynagrodzili to maksymalną punktacją za tę część oceny. Łączny wynik – 97,5 punktuDriftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-0007 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

„Jechałem dokładnie tak, jak chcieli tego sędziowie. Trasa w Katowicach jest niesamowita – bardzo widowiskowa dla kibiców i ciekawa dla zawodników. Jutro, podczas jazdy w parach, będą tu niesamowicie bliskie pojedynki. Trybuny stoją bardzo blisko toru – naprawdę warto zobaczyć to na żywo”

– mówił pięciokrotny mistrz Polski.

Drugie miejsce zajął Łukasz Kaliszewski (również Toyota Supra), który przyznał, że po pierwszym przejeździe mógł jechać spokojniej i wie, co poprawić na niedzielne bitwy. Jego wynik to 93 punkty.
Trzeci był Paweł Grosz z dorobkiem 92,5 punktu – powracający do driftingu zawodnik nie krył zadowolenia, podkreślając techniczność toru i wielkie moce samochodów.Driftingowe_mistrzostwa_polski_Katowice-0003 Driftingowe Mistrzostwa Polski w sercu Katowic: Spodek w chmurach dymu!

Semi Pro – międzynarodowa walka i polski lider

W klasie Semi Pro na szczycie zameldował się Adam Gomoliszek. Jego drugi przejazd sędziowie wycenili na 96,5 punktu, co dało mu pierwsze miejsce.

„Nie nazwałbym go idealnym, ale z pewnością był dobry. Tor może jest wolny, ale bardzo techniczny. Samochód działał świetnie. Jutro chcę po prostu powtórzyć wynik”

– komentował krótko.

Tuż za nim uplasował się lider klasyfikacji generalnej, Ukrainiec Ivan „Baby”, który walczył do końca, ale zabrakło odrobiny szczęścia – drugi przejazd nie poszedł zgodnie z planem.
Trzecie miejsce wywalczył Czech Vaclav Burian, który czuje się na tym torze jak ryba w wodzie i już nie może doczekać się niedzielnych pojedynków.

Niedziela zapowiada się jeszcze mocniej

Niedzielne finały to będzie absolutna uczta. To właśnie jazda parami – blisko, agresywnie, na granicy błędu – jest esencją driftingowych mistrzostw. Jeśli sobotnie kwalifikacje dały taki przedsmak, to w niedzielę pod Spodkiem może być już tylko głośniej, gęściej od dymu i bardziej emocjonująco.