Przyzwyczailiśmy się już do tego, że co kilka miesięcy słyszymy o nowej, ambitnej marce samochodowej z Chin. Zalew informacji jest tak duży, że łatwo przegapić te naprawdę istotne. A wiadomość o wyprodukowaniu milionowego samochodu przez Leapmotor zdecydowanie należy do tych, nad którymi warto się pochylić. To nie jest po prostu kolejny kamień milowy. To dowód na tempo i skalę ekspansji, która dla europejskich producentów powinna być potężnym dzwonkiem alarmowym.
Kiedy patrzę na historię Leapmotor, w oczy rzuca się jedno słowo: przyspieszenie. To zjawisko, które w europejskiej motoryzacji, obarczonej dekadami tradycji i skomplikowanych procesów, jest praktycznie niespotykane. Chińczycy udowadniają, że można nie tylko szybko wejść na rynek, ale też w ekspresowym tempie stać się na nim potęgą. A milion wyprodukowanych aut to dopiero początek ich globalnych ambicji.
Anatomia chińskiego przyspieszenia
Żeby zrozumieć, o jakiej skali mówimy, wystarczy spojrzeć na dwie liczby. Wyprodukowanie pierwszych 500 tysięcy samochodów zajęło firmie Leapmotor pięć długich lat. To czas budowania fundamentów, fabryk, technologii i zdobywania zaufania. Ale wyprodukowanie kolejnych 500 tysięcy, by dobić do miliona, zajęło im zaledwie 343 dni. Niecały rok. To najszybszy taki wynik w historii chińskich marek nowej generacji i tempo, które po prostu zwala z nóg. To pokazuje, że firma nie jest już startupem, a potężną, naoliwioną maszyną produkcyjną, która weszła w fazę wykładniczego wzrostu. To nie jest już budowanie, to jest podbój.
Własna technologia to klucz do sukcesu?
Za tym niesamowitym tempem stoi strategia, o której Leapmotor mówi głośno: „globalne badania własne” i „technologia dostępna dla wszystkich”. Co to oznacza w praktyce? Zamiast polegać na zewnętrznych dostawcach kluczowych komponentów, firma inwestuje miliardy we własne centra badawczo-rozwojowe. Daje im to pełną kontrolę nad całym procesem – od projektu chipa po finalny montaż. To uniezależnia ich od wahań na rynku i pozwala na błyskawiczne wdrażanie innowacji. W połączeniu z efektem skali sprawia to, że mogą oferować zaawansowane technologicznie produkty w cenach, które dla europejskiej konkurencji są często nieosiągalne. Potwierdzają to wyniki – od stycznia do sierpnia 2025 sprzedali ponad 320 tysięcy aut, przez sześć miesięcy z rzędu będąc liderem sprzedaży w swoim segmencie w Chinach.
To nie tylko puste liczby, to konkretne modele
Milion samochodów to nie sztuka dla sztuki. Leapmotor zbudował szeroką i zróżnicowaną ofertę, która trafia w różne gusta. Modele takie jak C10 czy C16 już teraz są liderami w swoich segmentach na rynku chińskim. Co jednak dla nas najważniejsze, firma coraz śmielej patrzy w kierunku Europy. Na ostatnich targach w Monachium zadebiutował ich nowy model Lafa5, który na rynkach globalnych będzie znany jako B05. Samochód ten jest pozycjonowany jako auto dla „miejskiej, modnej młodzieży”, łącząc atrakcyjny wygląd z nowoczesnymi technologiami. Jego premiera na Starym Kontynencie to jasny sygnał, że Leapmotor nie zamierza ograniczać się do Azji.
Co to oznacza dla nas w Polsce?
Historia Leapmotor to lekcja, którą powinniśmy odrobić. Pokazuje siłę, determinację i niemal nieograniczone zasoby chińskiego przemysłu motoryzacyjnego. Ich zdolność do błyskawicznego skalowania produkcji i opracowywania własnych technologii to ogromne wyzwanie dla europejskich gigantów. Dla nas, klientów, oznacza to jedno – wkrótce na naszych drogach pojawi się jeszcze więcej ciekawych, dobrze wyposażonych i potencjalnie bardzo konkurencyjnych cenowo samochodów elektrycznych. Fala, która nadciąga z Chin, nie zwalnia. Wręcz przeciwnie, ona dopiero przyspiesza.