Są auta, które prowadzi się z uśmiechem na twarzy – ostre, głośne i bezpośrednie. I są auta, w których się po prostu przebywa. Nowy Lexus TZ należy do tej drugiej kategorii, ale robi to tak dobrze, że aż trudno uwierzyć. Japończycy zaprojektowali ten model zgodnie z koncepcją Driving Lounge, stawiając sobie za cel stworzenie przestrzeni, w której podróżowanie będzie równie ważne, jak samo prowadzenie. Efekt? Najlepiej wyciszony SUV w historii marki.
Przyznam, że kiedy pierwszy raz usłyszałem o koncepcji Driving Lounge, pomyślałem o kolejnym marketingowym haśle. Ot, jeszcze jeden producent obiecuje komfort na kołach. Ale im więcej czytam o rozwiązaniach technicznych zastosowanych w TZ, tym bardziej rozumiem, że to nie są puste słowa. Grubsze szyby, dodatkowe wygłuszenie silnika, kształt lusterek poprawiający przepływ powietrza i współczynnik oporu powietrza na poziomie zaledwie 0,27 – to wszystko składa się na kabinę, która izoluje od hałasów drogi i wiatru w stopniu niespotykanym dotąd w SUV-ach Lexusa.
Tryb Comfort – inżynieria w służbie pasażerom
Kluczowym elementem układanki jest specjalny tryb jazdy Comfort. Został zaprogramowany z myślą o pasażerach tylnych foteli i wykorzystuje współdziałanie trzech systemów: Dynamic Rear Steering (skrętnych kół tylnych), napędu DIRECT4 oraz układu hamulcowego. Wszystko po to, by zminimalizować przechyły nadwozia i zapewnić jak najbardziej płynną podróż. W praktyce oznacza to, że nawet na nierównej drodze pasażerowie drugiego i trzeciego rzędu nie czują szarpania czy bujania.
To podejście diametralnie różne od tego, co znamy z europejskich SUV-ów premium, które często stawiają na sportowe doznania za kierownicą. Lexus mówi wprost: nie chcemy, żeby pasażerowie czuli drogę – chcemy, żeby o niej zapomnieli. I to jest filozofia, która w segmencie rodzinnych SUV-ów ma głęboki sens. Bo kto powiedział, że komfort ma być zarezerwowany tylko dla limuzyn?
Omotenashi i sześć miejsc w trzech rzędach
Wnętrze TZ zaprojektowano zgodnie z japońską filozofią Omotenashi – gościnności, która wyprzedza potrzeby gościa, zanim ten zdąży je wyrazić. To widać w każdym detalu. Rozstaw osi wynosi imponujące 3050 mm, a akumulator trakcyjny umieszczono pod podłogą, co pozwoliło wygospodarować miejsce na trzy rzędy siedzeń i sześć foteli. Fotele nowej generacji w dwóch pierwszych rzędach są standardowo podgrzewane i wentylowane, a opcjonalne podnóżki Ottoman dla drugiego rzędu podkreślają ekskluzywny charakter auta.
W drugim rzędzie zastosowano komfortowe fotele kapitańskie, a pasażerowie trzeciego rzędu – często traktowani po macoszemu – mają zaskakująco dużo przestrzeni nad głowami i na nogi. Projektanci zadbali też o łatwy dostęp do tych miejsc: specjalne uchwyty i przyciski do elektrycznego składania foteli drugiego rzędu sprawiają, że wsiadanie do trzeciego rzędu nie wymaga akrobatyki. Całość wieńczy największy w historii marki panoramiczny dach, sięgający aż do trzeciego rzędu siedzeń i zalewający kabinę naturalnym światłem.
Minimalizm i mistrzowie Takumi
Design wnętrza łączy elegancki minimalizm z najwyższej jakości materiałami. Smukła deska rozdzielcza zapewnia doskonałą widoczność i podkreśla poczucie przestrzeni. Wszystkie przyciski są pod ręką, a ekrany w zasięgu wzroku – dokładnie tak, jak powinno być w aucie premium. Japończycy nie ulegli modzie na upychanie wszystkiego w ekranie dotykowym i za to im chwała.
Szczególnie podoba mi się technologia Hidden Switches – przyciski pozostają niewidoczne do momentu zbliżenia dłoni. Gdy już ich używasz, są wyraźnie wyczuwalne pod palcem, choć wyglądają jak panel dotykowy. To połączenie nowoczesności z ergonomią, które doceni każdy, kto kiedykolwiek walczył z dotykowym sliderem od klimatyzacji podczas jazdy. Panele drzwi wykonano z bambusa z wykorzystaniem techniki druku warstwowego – w połączeniu z oświetleniem ambientowym tworzy to efekt przestrzenności.
Dla audiofilów przygotowano opcjonalny system Mark Levinson z 21 głośnikami i dźwiękiem 3D, zaprojektowany specjalnie dla tego modelu. Funkcja Position Mode umożliwia skierowanie dźwięku do wybranej części kabiny – przydatne, gdy pasażerowie z tyłu chcą posłuchać czegoś innego niż kierowca. Nowy Lexus TZ zadebiutuje w Polsce w 2027 roku i już teraz zapowiada się na jeden z najciekawszych SUV-ów premium w segmencie.