Rynek hybryd plug-in w Polsce nabiera rumieńców. Kto by pomyślał jeszcze dwa lata temu, że chińska marka, która dopiero co zadebiutowała nad Wisłą, będzie rozdawać karty w segmencie PHEV. CHERY właśnie poinformowało, że zostało liderem sprzedaży hybryd typu plug-in w kwietniu, a aż trzy modele z rodziny TIGGO znalazły się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych aut z wtyczką. To nie jest przypadek – to efekt przemyślanej strategii i agresywnej polityki cenowej.
Przyznam szczerze, że obserwuję poczynania CHERY od momentu ich debiutu w Polsce i muszę powiedzieć jedno – tempo, w jakim zdobywają rynek, jest imponujące. Marka, która niespełna rok temu była kompletnie nieznana polskiemu klientowi, dziś sprzedaje więcej hybryd plug-in niż uznane europejskie i japońskie koncerny. Jak to możliwe?
Odpowiedź jest prosta – CHERY trafiło z ofertą w punkt. Hybrydy plug-in z rodziny TIGGO łączą przyzwoite osiągi, niskie spalanie i duży zasięg z cenami, które są nieosiągalne dla konkurencji. Do tego dochodzi bogate wyposażenie standardowe i długa gwarancja. Efekt? Klienci głosują portfelami. A kwietniowe wyniki są tego najlepszym dowodem.
TIGGO 9 PHEV drugą hybrydą plug-in w kraju
Najwyżej w kwietniowym zestawieniu uplasował się model CHERY TIGGO 9 PHEV, który z wynikiem 372 rejestracji został drugą najchętniej wybieraną hybrydą plug-in w Polsce. Do pierwszego miejsca zabrakło naprawdę niewiele. To osiągnięcie robi wrażenie, zwłaszcza że mówimy o dużym SUV-ie segmentu D, a nie o miejskim hatchbacku, który łatwiej sprzedać w dużych wolumenach.
Na szóstym miejscu znalazło się TIGGO 7 PHEV z wynikiem 209 rejestracji, a ósme miejsce przypadło modelowi TIGGO 8 PHEV, który zanotował 143 rejestracje. Trzy modele w pierwszej dziesiątce to coś, czym nie może się pochwalić żaden inny producent w segmencie hybryd plug-in. Dla mnie to jasny sygnał, że Polacy coraz chętniej sięgają po chińskie samochody.
Według danych za cały 2026 rok, CHERY z wynikiem 1 748 rejestracji awansowało na trzecie miejsce wśród najchętniej wybieranych producentów PHEV w Polsce. To rezultat, który potwierdza rosnące zainteresowanie nowoczesnymi technologiami napędowymi z Państwa Środka. Polacy wyraźnie doceniają to, co oferuje system CHERY SUPER HYBRID, dostępny w modelach TIGGO. Niskie spalanie, wysoka moc i przystępna cena to przepis na sukces, który Chińczycy opanowali do perfekcji.
CHERY SUPER HYBRID – technologia, która napędza sukces
Sercem sukcesu modeli TIGGO jest napęd CHERY SUPER HYBRID (CSH), który łączy turbodoładowany silnik spalinowy 1.5 o mocy 143 KM z mocnymi silnikami elektrycznymi. W zależności od modelu, łączna moc układu może sięgać nawet 428 KM. To wartości, które jeszcze kilka lat temu były domeną usportowionych aut z segmentu premium, a nie rodzinnych chińskich SUV-ów.
W mojej ocenie, właśnie ten układ napędowy jest kluczem do sukcesu CHERY. Producent słusznie postawił na hybrydy plug-in, które łączą zalety napędu elektrycznego (cicha jazda, niskie koszty w mieście) z bezproblemową trasą (silnik spalinowy jako generator i jednostka napędowa). To idealne rozwiązanie dla klientów, którzy nie są jeszcze gotowi na pełną elektryfikację.
Flagowy TIGGO 9 PHEV spala zaledwie 0,07-6,9 l/100 km według WLTP, oferuje zasięg rzędu 1050 km i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5,4 sekundy. Ta ostatnia wartość szczególnie mnie intryguje – duży rodzinny SUV, który osiąga setkę szybciej niż niejedno auto sportowe. Cała moc trafia na wszystkie koła, co zapewnia pewne prowadzenie niezależnie od warunków.
Z kolei TIGGO 7 PHEV i TIGGO 8 PHEV spalają 0,2-6 l/100 km, zapewniają zasięg do 1200 km i oferują 279 KM mocy. To absolutnie wystarczające parametry do codziennej jazdy i wyprzedzania na trasie. Zasięg 1200 km oznacza, że z Warszawy do Chorwacji dojedziemy na jednym baku i jednym ładowaniu, co dla rodzin planujących wakacje jest argumentem nie do przecenienia.
Fuzja zalet obu napędów – elektryk w mieście, hybryda w trasie
Hybrydy plug-in CHERY zostały zaprojektowane tak, by maksymalnie wykorzystać potencjał obu światów – elektrycznego i spalinowego. Miasto to naturalne środowisko dla układu elektrycznego. Dzięki pojemnej baterii, TIGGO 9 PHEV może przejechać do 147 km w trybie wyłącznie elektrycznym. To dystans, który dla większości Polaków oznacza kilka dni codziennych dojazdów do pracy bez uruchamiania silnika spalinowego.
Gdy energia w akumulatorze się kończy, z pomocą przychodzi szybkie ładowanie. Uzupełnienie energii od 30 do 80% trwa zaledwie 18 minut, bo układ przyjmuje prąd stały o mocy do 71 kW. To wartość, która może nie powala na kolana w porównaniu z pełnymi elektrykami (gdzie standardem jest dziś 150-200 kW), ale dla hybrydy plug-in jest w zupełności wystarczająca. Krótki postój na kawę i możemy znów jechać na prądzie.
Przy wyższych prędkościach motor elektryczny wspiera silnik spalinowy, dbając o jego niskie spalanie. Nawet przy mocno rozładowanym akumulatorze, największy model TIGGO 9 PHEV spala jedynie 6,9 l/100 km. Dla tak dużego SUV-a z napędem na cztery koła i mocą 428 KM to naprawdę przyzwoity wynik. Pamiętam czasy, gdy podobnej wielkości diesle paliły 8-10 litrów, a tu mamy hybrydę, która bez prądu też jest oszczędna.
W mojej opinii właśnie ta elastyczność – możliwość jazdy na prądzie po mieście i bezproblemowe pokonywanie długich tras – jest największym atutem hybryd plug-in CHERY. Klient nie musi wybierać między ekonomią a wygodą. Dostaje obie te rzeczy w jednym aucie.
Wyprzedaż rocznika – okazja dla łowców promocji
Równolegle z publikacją wyników sprzedaży, CHERY rozpoczęło finałową odsłonę wyprzedaży rocznika na wybrane modele z rodziny TIGGO. Oferta obejmuje zarówno wersje spalinowe, jak i hybrydy plug-in, a ceny są naprawdę agresywne. TIGGO 7 PHEV można mieć już od 132 900 zł, a TIGGO 8 PHEV od 152 900 zł. Dla porównania, europejska konkurencja w segmencie hybryd plug-in startuje z pułapu 180-200 tysięcy złotych.
Wersje spalinowe też są w promocyjnych cenach – TIGGO 7 ICE od 106 900 zł, a TIGGO 8 ICE od 130 900 zł. Do tego klienci mogą liczyć na bogate wyposażenie standardowe, nowoczesne systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy oraz kompleksowy pakiet gwarancyjny, obejmujący nawet do 7 lat ochrony producenta i 8 lat gwarancji na baterię trakcyjną i silnik elektryczny.
Szczególnie interesująco wygląda pakiet finansowy. CHERY oferuje ubezpieczenie OC/AC i GAP za 1 zł każde oraz finansowanie od 0%. To nie są puste obietnice – takie warunki realnie obniżają całkowity koszt zakupu i użytkowania auta. Dla kogoś, kto wchodzi w świat hybryd plug-in po raz pierwszy, taka oferta może być decydującym argumentem. Producent otwarcie mówi, że to jedna z ostatnich okazji, by wejść do świata CHERY na wyjątkowo korzystnych warunkach.
W kontekście wyprzedaży rocznika warto też wspomnieć o tym, co powiedział dyrektor sprzedaży CHERY Polska. Jego słowa dobrze oddają filozofię marki i są warte zacytowania w całości.
„Kwietniowa sprzedaż to dowód na siłę naszej gamy. Chcemy oferować hybrydy dostępne cenowo dla możliwie szerokiej grupy klientów. W ich gusta i oczekiwania trafiamy naszą ofertą. To m. in. dzięki nam, coraz więcej kierowców może sobie pozwolić na pierwszy samochód z możliwością ładowania.” – powiedział Mateusz Kampa, dyrektor sprzedaży CHERY Polska.
Ta wypowiedź dobrze podsumowuje strategię chińskiej marki. CHERY nie próbuje udawać producenta premium. Zamiast tego celuje w klientów, którzy chcą nowoczesnej technologii w rozsądnej cenie. I to działa – wyniki sprzedaży mówią same za siebie. Warto też podkreślić, że marka osiąga takie rezultaty niespełna rok po debiucie na polskim rynku. Tempo ekspansji CHERY jest naprawdę zawrotne.
Co dalej z chińską ekspansją w Polsce?
Patrząc na wyniki CHERY, nie sposób nie zadać sobie pytania – co będzie dalej? Chińskie marki systematycznie zwiększają udziały w europejskim rynku, a Polska jest dla nich jednym z kluczowych kierunków ekspansji. Atrakcyjne ceny, bogate wyposażenie i długie gwarancje to broń, z którą europejskim producentom trudno konkurować. Szczególnie że chińskie hybrydy plug-in są już teraz technologicznie bardzo zaawansowane.
Moim zdaniem, europejskie marki powinny się obudzić. CHERY udowadnia, że można sprzedawać hybrydy plug-in w przystępnych cenach i z przyzwoitymi parametrami. Tymczasem Volkswagen, Renault czy Peugeot każą sobie płacić za podobną technologię znacznie więcej. Różnicę w cenie trudno wytłumaczyć samą jakością wykonania czy prestiżem marki. Klienci są coraz bardziej świadomi i zaczynają dostrzegać, że chińskie auta to już nie „tania tandeta”, tylko realna alternatywa dla europejskich i japońskich modeli.
Jeśli CHERY utrzyma obecne tempo wzrostu, za rok może być już drugim, a nawet pierwszym producentem hybryd plug-in w Polsce. A biorąc pod uwagę, że marka stale rozbudowuje sieć dealerską i ofertę modelową, ten scenariusz jest całkiem realny. Ja ze swojej strony zamierzam bacznie obserwować rozwój sytuacji i wkrótce postaram się przetestować TIGGO 9 PHEV w codziennych warunkach, by sprawdzić, czy osiągi i spalanie z katalogu pokrywają się z rzeczywistością.