Niemal równe dwa lata temu miałem możliwość testowania kamery sportowej Lamax W10 Taurus, która była godnym rywalem GoPro. Tym razem do redakcji wpadła najnowsza propozycja od Lamaxa – W9. Jak sama nazwa wskazuje W9 nie jest następcą X10 Taurus,. Zarówno „W” w alfabecie jest przed „X”, a „9” przed „10”. Wydaje mi się, lecz są to jedynie moje własne przypuszczenia, że X w nomenklaturze producenta oznacza eXtreme a W – Waterproof, bo zaletą W9 jest jej wodoodporność do 12m i to bez dodatkowej obudowy.  A to nie wszystkie je zalety.

Pierwsze wrażenia.

Dwa lata w świecie technologii to jak wieczność, dlatego z tym większym zaciekawieniem zabrałem się testu kamerki. Już na pierwszy rzut oka W9 robi dobre wrażenie. Gumowana obudowa z prostokątnym obiektywem sprawia, że Lamax wydaje się nowoczesnym i solidnym urządzeniem. Z tyłu znajduje się dotykowy dwucalowy ekran, służący do sterowania wszystkimi funkcjami. I co najważniejsze wszystko działa niebywale płynnie. W redakcji miałem już kilka urządzeń, których producenci postawili na sterowanie dotykowe kosztem fizycznych przycisków, co kończyło się spektakularną porażką.