Ford Mustang w policyjnych barwach – to brzmi jak marzenie każdego fana motoryzacji, który oglądał amerykańskie filmy. W Polsce takie widoki to rzadkość, a już szczególnie na drogach Radomia. Tym większym zaskoczeniem była informacja, która pojawiła się w czwartek – policyjny Mustang, który służył niespełna cztery miesiące, został rozbity w kolizji w Milejowicach niedaleko Radomia.
Samochód został skonfiskowany pijanemu kierowcy i przekazany policji, co samo w sobie jest ciekawym przypadkiem wykorzystania pojazdu pochodzącego z przepadku. Mustang, który jeszcze niedawno był ozdobą radomskiej drogówki, teraz stoi uszkodzony po zderzeniu z Volkswagenem, który skręcał w lewo. Na szczęście nikt nie ucierpiał – ale szkoda auta jest ogromna.
To zdarzenie pokazuje, jak trudna jest służba na drogach, nawet gdy masz pod maską ponad 400 koni mechanicznych. Sygnały uprzywilejowania nie zawsze wystarczają, by uniknąć sytuacji, w której kierowcy nie zauważają nadjeżdżającego radiowozu.
Mustang z konfiskaty – nietypowa historia
Ford Mustang, który trafił do radomskiej policji, ma wyjątkową historię. Samochód został skonfiskowany pijanemu kierowcy i przekazany policji, co w polskich warunkach zdarza się stosunkowo rzadko. Zazwyczaj takie pojazdy trafiają na licytacje, ale tym razem musztarda poszła w ruch i auto trafiło do służby, by pomagać w codziennej pracy.
Mustang był używany jako radiowóz od niespełna czterech miesięcy – to krótki okres, by zdążyć zbudować jakąkolwiek historię. Ale w tym czasie zdążył już stać się wizytówką radomskiej drogówki i przyciągał wzrok kierowców na drogach. Jego amerykański charakter, charakterystyczny warkot V8 i policyjne malowanie to połączenie, które wzbudzało respekt.
Przebieg zdarzenia – co się stało w Milejowicach?
Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 12.30 w Milejowicach, niedaleko Radomia. Jak poinformowała Justyna Jaśkiewicz, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, pojazdy jechały od Radomia w kierunku Zakrzewa. Radiowóz, którym kierował policjant z drogówki, wyprzedzał pojazdy z włączonymi sygnałami uprzywilejowania.
W tym samym czasie kierująca Volkswagenem rozpoczęła manewr skrętu w lewo. Doszło do zderzenia – radiowóz uderzył w ogrodzenie posesji, a Volkswagen wjechał do rowu. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja, nie wypadek.
Co dalej z Mustangiem?
Po kolizji Mustang najprawdopodobniej trafi do warsztatu. Pytanie, czy naprawa będzie opłacalna – amerykańskie części w Polsce nie są najtańsze, a uszkodzenia po uderzeniu w ogrodzenie mogą być poważne. Być może auto wróci do służby, ale być może to koniec jego krótkiej kariery w polskiej policji.
Podsumowanie – Mustang w służbie to zawsze ryzyko
Policyjny Ford Mustang to rzadki widok na polskich drogach, ale pokazuje, że służby potrafią korzystać z ciekawych, nieschematycznych rozwiązań. Niestety, nawet najlepsze auto nie jest w stanie zapobiec kolizji, gdy na drodze dochodzi do zbiegu okoliczności – sygnały uprzywilejowania i wyprzedzanie to zawsze ryzyko. Cieszę się, że nikt nie ucierpiał, ale przyznam, że szkoda auta – Mustang w barwach policji to zawsze robi wrażenie.