Jest taka teoria, która od kilku miesięcy krąży po motoryzacyjnych zakamarkach internetu. Mówi ona, że największe koncerny motoryzacyjne – BMW, Mercedes-AMG i Ferrari – wcale nie chcą, żebyście kupowali ich elektryczne flagowce. Że kochają silniki benzynowe. Że ich prawdziwym celem jest pokazanie elektryków jako aut tak kontrowersyjnych stylistycznie, tak odbiegających od klasycznego piękna, że klienci sami uciekną z powrotem do sprawdzonych spalinowych modeli. Brzmi jak teoria spiskowa? Być może. Ale gdy spojrzycie na trzy najgłośniejsze premiery ostatnich miesięcy – BMW M3 Neue Klasse, Mercedes-AMG GT 4-drzwiowe Coupé i Ferrari Luce – trudno oprzeć się wrażeniu, że coś jest na rzeczy.ferrari-luce-kontrowersje-design-2026-0002 Brzydsze od poprzedników? Nowe elektryczne flagowce BMW, Mercedes-AMG i Ferrari budzą w internecie te same wątpliwości

Wszystkie trzy auta łączy jedno: są absolutnymi technologicznymi majstersztykami. Osiągi, moce, czasy ładowania – wszystko na najwyższym poziomie. Ale gdy przychodzi do designu, każdy z tych modeli wywołał w internecie burzę. I to nie taką, jak przy premierze nowego iPhone’a – gdzie jedni narzekają, a drudzy bronią. Tu krytyka była niemal jednogłośna. Fani Ferrari mówili, że Luce wygląda jak Nissan Leaf. Fani BMW płakali nad Neue Klasse. A fani Mercedesa-AMG zastanawiali się, kto wpuścił projektantów Apple do świata motoryzacji. Czy to możliwe, że trzy największe marki motoryzacyjne na świecie – w odstępie zaledwie kilku miesięcy – jednocześnie zapomniały, jak projektować piękne samochody? A może to celowa strategia?mercedes-amg-gt-4d-elektryczny-1169-km-0011 Brzydsze od poprzedników? Nowe elektryczne flagowce BMW, Mercedes-AMG i Ferrari budzą w internecie te same wątpliwości

BMW M3 Neue Klasse – czerwiec 2026. „Gdzie się podziały nerki?”

Zacznijmy od najświeższej premiery. W czerwcu 2026 roku BMW zaprezentowało M3 Neue Klasse – pierwsze w pełni elektryczne M3, oparte na nowej platformie. Pod względem technicznym – petarda. Cztery silniki elektryczne, moc systemowa przekraczająca 1000 KM, moment obrotowy kontrolowany na każdym kole osobno i sprint do setki w czasie, który zawstydza niejedno spalinowe superauto. Ale gdy tylko zdjęcia trafiły do sieci, komentarze nie pozostawiały złudzeń.

BMW-M-Concept-Neue-Klasse-0001 Brzydsze od poprzedników? Nowe elektryczne flagowce BMW, Mercedes-AMG i Ferrari budzą w internecie te same wątpliwości

„Wygląda jak koncepcyjny szkic studenta pierwszego roku wzornictwa przemysłowego” – napisał jeden z użytkowników Reddita. „Gdzie się podziały nerki? To już nie BMW, to jakaś koreańska podróbka” – dodał inny. „Z przodu wygląda jak Dacia, z tyłu jak stary Lexus” – to jeden z bardziej bolesnych komentarzy. Fani marki, którzy przez lata przyzwyczaili się do muskularnych nadkoli, klasycznych proporcji i agresywnego przodu, nie mogli uwierzyć, że to oficjalny produkt BMW, a nie koncept z targów w Guangzhou. Kontrowersje wzbudził przede wszystkim przód – ogromne, płaskie powierzchnie zastąpiły tradycyjne nerki, a reflektory zredukowano do wąskich pasków LED. Sylwetka stała się masywna i kanciasta, jakby projektanci celowo unikali wszystkiego, co kojarzy się z klasycznym pięknem. Internet nie miał litości: memy z „przed liftingiem i po” zestawiające stare M3 E46 z Neue Klasse błyskawicznie obiegły sieć.

Mercedes-AMG GT 4-drzwiowe Coupé – lato 2026. „Apple na kołach, ale w złym sensie”

Ścieżkę „brzydali” wytyczyło  Mercedes-AMG. Nowe GT 4-drzwiowe Coupé zadebiutowało z trzema silnikami o strumieniu osiowym, mocą do 1169 KM i sprintem do setki w 2,1 sekundy. Technologicznie – kosmos. Ładowanie 600 kW, 460 km zasięgu w 10 minut, akumulator z bezpośrednim chłodzeniem ogniw jak w Formule 1. Ale design? Projektanci z LoveFrom, studia założonego przez byłych designerów Apple – Jony’ego Ive’a i Marca Newsona – stworzyli auto, które wygląda, jakby iPhone zamienił się w samochód.mercedes-amg-gt-4d-elektryczny-1169-km-0017 Brzydsze od poprzedników? Nowe elektryczne flagowce BMW, Mercedes-AMG i Ferrari budzą w internecie te same wątpliwości

„To nie jest AMG, to jest Apple Car, który nigdy nie powinien powstać” – grzmiał jeden z komentatorów na forum Motor-Talk. „Masywny, ciężki wizualnie, bez żadnej lekkości. Gdzie się podziało DNA AMG?” – pytał inny. Internet zalewały porównania do pierwszych generacji Nissana Leafa i komentarze, że auto wygląda jak „chiński koncept z 2018 roku, który nie wszedł do produkcji”. Mercedes-AMG, marka która przez dekady budowała wizerunek na muskularnych, agresywnych sylwetkach, tym razem zaprezentowała auto gładkie, obłe i pozbawione charakteru. Fani, którzy wychowali się na drapieżnych modelach z Affalterbach, przecierali oczy ze zdumienia. Nawet na oficjalnych kanałach marki komentarze były miażdżące – tak bardzo, że Mercedes-AMG musiało wyłączyć sekcję komentarzy pod postem premierowym na Instagramie.

Ferrari Luce – 2026. „Nissan Leaf za 550 tysięcy euro”

I na koniec – Ferrari Luce, pierwsze w pełni elektryczne auto z Maranello. Zaprezentowane w jako drugie z seri trzech brzydkich kaczątek , z czterema silnikami o łącznej mocy 1050 KM, sprintem do setki w 2,5 sekundy i ceną 550 tysięcy euro. Technicznie – bez zarzutu. Ale wygląd? Tu już nie było burzy – było tsunami.ferrari-luce-kontrowersje-design-2026-0008 Brzydsze od poprzedników? Nowe elektryczne flagowce BMW, Mercedes-AMG i Ferrari budzą w internecie te same wątpliwości

Internauci dosłownie prześcigali się w złośliwościach. „Nissan Leaf za pół miliona euro”, „Wygląda jak produkt Kii, nie Ferrari”, „Gdzie się podziało piękno F430 i 812 Superfast?” – to tylko niektóre z komentarzy, które zalały social media. Fani Ferrari, którzy przez lata kochali markę za zmysłowe linie Pininfariny, tym razem dostali coś, co wygląda jak minimalistyczny koncept z Doliny Krzemowej, a nie jak następca Testarossy. Internet eksplodował memami – jeden z najpopularniejszych zestawiał zdjęcie Luce z… odkurzaczem automatycznym, sugerując podobieństwo w kształtach. Inny pokazywał Luce obok starego Ferrari F430 z podpisem: „Tak wygląda Ferrari. A to? To jest Luce”. Pojawiły się nawet przeróbki AI, w których internauci „poprawiali” wygląd Luce, dodając mu klasyczne proporcje Ferrari – i te wersje zbierały więcej pozytywnych komentarzy niż oryginał.

Teoria spiskowa czy strategia?

Trzy premiery, trzy różne marki, trzy różne podejścia technologiczne – i jeden wspólny mianownik. Wszystkie są powszechnie krytykowane za wygląd. Wszystkie wzbudziły w internecie falę negatywnych komentarzy na niespotykaną dotąd skalę. I wszystkie pojawiły się w ciągu zaledwie kilku miesięcy 2026 roku. Przypadek? Być może.

Ale jest też inna możliwość. Może koncerny celowo projektują elektryczne flagowce tak, by nie przyćmiły one tradycyjnych, spalinowych modeli. Może chcą, żebyście spojrzeli na Luce, westchnęli z tęsknotą za 812 Superfast i poszli do salonu zamówić V12, póki jeszcze jest dostępne. Może chcą, żebyście zobaczyli Neue Klasse, pokiwali głową i uznali, że stare M3 E46 było jednak piękniejsze – po czym kupili M2 z rzędową szóstką pod maską. Może chcą, żeby AMG GT 4-drzwiowe Coupé odstraszyło Was na tyle, byście zamówili ostatnie V8, zanim zniknie z oferty.

Czy to teoria spiskowa? Pewnie tak. Ale jak inaczej wytłumaczyć fakt, że trzy największe koncerny motoryzacyjne świata – w odstępie kilku miesięcy – jednocześnie zaprezentowały samochody, które internauci zgodnie uznali za brzydsze od ich spalinowych odpowiedników? Co sądzicie – przypadek, czy strategia?

Share.