W czasach, gdy małe, zadziorne samochody znikają z rynku w zastraszającym tempie, Škoda postanowiła pójść pod prąd. Czesi nie tylko nie rezygnują z segmentu, ale wprowadzają na rynek coś, co wydawało się już niemożliwe. Nowa Škoda Fabia 130 Sport to bezpośrednie nawiązanie do rajdowych legend, ale opakowane w codzienne nadwozie. To nie jest kolejny pakiet stylistyczny; to prawdziwy, choć limitowany, mały hot hatch. Znamy już polską cenę, która wynosi 128 300 zł, i trzeba przyznać, że jest ona co najmniej interesująca.
Model ten, bazujący na wersji Monte Carlo, nie ukrywa swoich inspiracji – od legendarnej 130 RS po współczesną Fabia RS Rally2. Škoda wyraźnie daje sygnał, że motorsportowe DNA ma się dobrze i potrafi je przenieść do auta cywilnego. W cenie poniżej 130 tysięcy złotych otrzymujemy konstrukcję, która ma dać realne emocje, a nie tylko je udawać, łącząc je z funkcjonalnością typową dla Fabii.
Moc i precyzja w rozsądnej cenie
Sercem Fabii 130 Sport jest silnik 1.5 TSI Evo2 o mocy 130 kW, czyli 177 KM. To pozwala na sprint do setki w 7,4 sekundy i osiągnięcie prędkości maksymalnej 228 km/h. To są liczby, które jeszcze dekadę temu były zarezerwowane dla aut kompaktowych, a nie segmentu B. Kluczowe jest jednak to, że Škoda nie poprzestała na wsadzeniu mocnego silnika. Samochód otrzymał sportowe zawieszenie obniżone o 15 mm oraz układ kierowniczy o sportowej charakterystyce. To właśnie te elementy mają gwarantować precyzję prowadzenia i „czucie” drogi, którego tak brakuje we współczesnych autach. Za 128 300 zł dostajemy więc pakiet, który w teorii jest kompletny i wyróżnia się na tle konkurencji.
Agresja, która nie jest tylko na pokaz
Wizualnie Fabia 130 Sport mocno odcina się od cywilnych wersji. Bazą jest pakiet Monte Carlo, ale dodano tu sporo charakteru. Mamy nowy przedni spojler, czarny dach i co najważniejsze – dwie widoczne końcówki układu wydechowego. To detal, ale jakże istotny w sportowym aucie. Całość osadzono na 18-calowych obręczach LIBRA w wykończeniu „Smoke”, za którymi kryją się czerwone zaciski hamulców. Dopełnieniem są reflektory TOP Bi-LED z czarnymi kloszami i funkcją Corner, dedykowane tylko tej wersji. Na klapie i błotnikach znajdziemy oczywiście emblematy 130 Sport. To wygląda spójnie i agresywnie, ale bez zbędnej przesady.
Wnętrze gotowe do sportu
W środku kontynuowana jest czarno-metaliczna stylistyka. Najważniejszym elementem są sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami. To one mają zapewnić trzymanie boczne w zakrętach, nie rezygnując przy tym z codziennego komfortu. Mamy tu też trójramienną, skórzaną kierownicę i aluminiowe listwy progowe. Przed kierowcą znajduje się 10-calowy Virtual Cockpit, a na konsoli centralnej 8-calowy ekran Infotainment. Co ważne, system oferuje wybór trybów jazdy (Normal i Sport) oraz sportowe ustawienia ASR i ESC, co pozwala na odrobinę więcej swobody na zakrętach i późniejszą interwencję układów kontroli.
Czy warto się spieszyć?
Škoda Fabia 130 Sport to propozycja dla tych, którzy szukają kompromisu między emocjami a rozsądkiem. W cenie 128 300 zł dostajemy auto, które ma nie tylko dobrze wyglądać, ale przede wszystkim dobrze jeździć. 177 KM, obniżone zawieszenie i tryby sportowe to obietnica prawdziwej frajdy z jazdy bez utraty codziennej praktyczności. W obecnych realiach rynkowych, gdzie takie samochody są na wymarciu, a ich ceny szybują, propozycja Škody wydaje się być jedną z ostatnich okazji na zakup fabrycznie nowego, przystępnego cenowo hot hatcha. Trzeba jednak pamiętać, że to edycja limitowana, więc zainteresowani nie powinni zwlekać z decyzją.