Segment miejskich SUV-ów to prawdziwa dżungla, w której łatwo zginąć. SEAT Arona od 2017 roku radził sobie w niej zaskakująco dobrze, stając się jednym z filarów sprzedaży marki, z ponad 750 000 sprzedanych egzemplarzy. Teraz, gdy konkurencja (jak Puma czy Yaris Cross) dawno uciekła w hybrydy, SEAT prezentuje lifting na 2026 rok. To nie jest rewolucja, ale bardzo głęboka, przemyślana modernizacja. Lifting, który ma jeden, bardzo wyraźny cel: utrzymać twierdzę „value for money”.
Arona musi walczyć o klienta, który szuka złotego środka. Nowa stylistyka jest znacznie bardziej agresywna, wnętrze wreszcie nadrabia zaległości materiałowe, a technologia dogania czołówkę. SEAT podjął jednak bardzo odważną, a może ryzykowną decyzję – w informacji prasowej nie ma ani słowa o miękkich hybrydach. W 2026 roku to niemal manifest. Przeanalizowałem, co dokładnie się zmieniło i dlaczego to właśnie brak elektryfikacji jest tu najciekawszy.
Agresywny wygląd. Koniec z grzecznym wizerunkiem.
Poprzednia Arona była… w porządku. Praktyczna, proporcjonalna, ale stylistycznie nijaka. Ten nowy model to zupełnie inna bajka. **Nowy, sześciokątny grill** i **smuklejsze reflektory Full LED** całkowicie zmieniają oblicze auta. Wygląda na szersze, bardziej „muskularne”, a przeniesienie świateł przeciwmgielnych niżej do przeprojektowanego zderzaka tylko potęguje ten efekt. To nie jest kosmetyka, to zmiana charakteru. Wersja FR z czarnymi akcentami i dedykowanym dyfuzorem z tyłu wygląda teraz naprawdę zadziornie. Dochodzą do tego nowe wzory felg (do 18 cali) i nowe kolory (Liminal, Oniric, Hypnotic) oraz **nowy kontrastowy kolor dachu – Manhattan Grey**. To jest dokładnie to, czego Arona potrzebowała – charakteru.
Wnętrze wreszcie premium? Skóra i lepsze ekrany.
Nie oszukujmy się, wnętrze Arony przed liftingiem było jej najsłabszym punktem. Twarde plastiki i poczucie, że księgowy za bardzo ingerował w projekt. SEAT wyraźnie odrobił lekcje. Komunikat mówi o „dopracowanym wnętrzu”, co w praktyce oznacza kluczowe zmiany. Na szczycie listy jest **kierownica obszyta prawdziwą, perforowaną skórą premium**.
Pojawiają się **nowe, tłoczone tkaniny na fotelach**, a wersja FR dostaje w standardzie **fotele kubełkowe**, co jest ogromnym plusem. Technologia wreszcie jest w pełni nowoczesna: **bezprzewodowe Android Auto i Apple CarPlay** współpracujące z ekranami 8,25” lub opcjonalnym 9,2”. Znalazłem też ukryty smaczek: **bezprzewodowa ładowarka o mocy 15 W z funkcją chłodzenia**. Kto z was nie musiał odrywać przeraźliwie gorącego telefonu od ładowarki indukcyjnej, ten nie doceni tego dodatku.
Ostatni bastion czystego TSI. Gdzie jest hybryda?
I tu dochodzimy do sedna. Przejrzałem gamę silnikową i jest ona niepokojąco… klasyczna. Mamy świetne, sprawdzone jednostki: **1.0 TSI o mocy 95 KM (z 5-biegowym manualem) lub 115 KM (6-biegowy manual lub 7-biegowe DSG)** oraz mocny **1.5 TSI o mocy 150 KM (tylko z DSG)**. Pytanie brzmi: gdzie jest choćby miękka hybryda (mHEV)? Gdzie jest 1.0 eTSI, które Volkswagen pakuje wszędzie?
SEAT o tym nie wspomina. To oznacza, że w 2026 roku Arona wjedzie na rynek jako jeden z ostatnich miejskich SUV-ów z czysto spalinową gamą. To niezwykle odważna strategia. SEAT wyraźnie stawia na to, że klienci w tym segmencie cenią sobie **niższą cenę zakupu i sprawdzoną technologię** ponad skomplikowane i droższe układy hybrydowe. Ryzykowne, ale może to być strzał w dziesiątkę.
Bezpieczeństwo i technologia. LED-y dwa razy jaśniejsze.
Na szczęście oszczędności na napędzie nie oznaczają oszczędności na bezpieczeństwie. Wręcz przeciwnie, tu widać duży postęp. Na pokładzie debiutuje **system Travel Assist**, czyli połączenie adaptacyjnego tempomatu (ACC) i asystenta pasa ruchu (Lane Assist), co daje nam półautonomiczną jazdę. To gigantyczny skok w komforcie na trasie. Prawdziwą gwiazdą są jednak nowe światła. SEAT chwali się, że **nowe reflektory Full LED** (wyglądają na standard w wyższych wersjach) oferują **”dwukrotnie większą jasność”** niż poprzednie EcoLED.
Padają nawet konkretne liczby: **ponad 900 lumenów na światłach mijania i do 1510 lumenów na drogowych**. To poziom zarezerwowany do niedawna dla wyższych klas i potężna zmiana w bezpieczeństwie po zmroku. Arona, która trafia na rynek w pierwszym kwartale 2026 roku, wydaje się być bardzo przemyślanym produktem. Łączy nowy, agresywny styl z lepszym wnętrzem i sprawdzonymi silnikami, stawiając wszystko na jedną kartę: wartość.