Styczeń w kalendarzu motoryzacyjnym od lat kojarzy się z jednym kierunkiem – Belgią. Podczas gdy wielkie targi w Genewie czy Frankfurcie przeżywają kryzys tożsamości lub znikają z mapy, Salon Samochodowy w Brukseli trzyma się mocno i wyrasta na jedną z kluczowych imprez w Europie. To właśnie tam, już jutro rano, Hyundai zamierza wytoczyć swoje najcięższe działa. Koreańczycy nie biorą jeńców i zapowiadają światową premierę swojego największego jak dotąd elektryka. Biorąc pod uwagę, jak bardzo marka ta rozwinęła się w ostatnich latach, spodziewam się pokazu siły, technologii i… zapewne niemałych gabarytów, które mają uzupełnić ofertę rozciągającą się teraz od malutkiego Inster-a aż po nowy flagowy model.

Dla nas, obserwatorów rynku, konferencja prasowa zaplanowana na 9 stycznia o godzinie 10:00 to jeden z ważniejszych punktów tego miesiąca. Hyundai konsekwentnie buduje swoje imperium na architekturze 800 V, która deklasuje większość europejskiej konkurencji szybkością ładowania. Nowy model, który jutro ujrzy światło dzienne, ma być ukoronowaniem tej strategii. Z zapowiedzi Rafa Van Nuffela, wiceprezesa ds. produktu, wynika jasno: to nie jest tylko kolejna premiera, to manifestacja tego, jak Koreańczycy widzą przyszłość dużych, rodzinnych (i zapewne luksusowych) podróży na prąd. Czekamy na konkrety, ale apetyt mamy spory.

Więcej niż tylko duży suv

Choć oczy wszystkich zwrócone będą na tajemniczą nowość o rekordowych gabarytach (wszystko wskazuje na to, że w końcu fizycznie dotkniemy topowego modelu zamykającego gamę, prawdopodobnie IONIQ 9), to na stoisku w hali nr 6 nie zabraknie też innych nowości. Hyundai doskonale wie, że gama modelowa musi żyć, dlatego do Brukseli przywiózł również odświeżonego IONIQ-a 6. To będzie jego pierwszy pokaz na europejskich targach. „Szóstka” to auto, które polaryzuje designem, ale imponuje efektywnością. Lifting ma przynieść poprawki w aerodynamice (choć już była świetna) oraz zaktualizowane multimedia. To ważny sygnał – producent słucha uwag klientów i szybko reaguje, poprawiając to, co wymagało dopieszczenia we wnętrzu.

Strefa N i gamingowe szaleństwo

Hyundai nie byłby sobą, gdyby nie dodał do tego wszystkiego szczypty emocji. Obok poważnych aut rodzinnych zobaczymy strefę N, a w niej elektryczne potwory: IONIQ 5 N oraz IONIQ 6 N. Kto jeździł „piątką” N, ten wie, że to auto zmienia postrzeganie elektromobilności z nudnego przemieszczania się na torową zabawę. Ale to nie wszystko. Ciekawostką, która może skraść show (przynajmniej na Instagramie), jest projekt INSTEROID. To wariacja na temat małego modelu INSTER, przerobiona w stylu gier wideo. Pikselowa grafika, sportowy styl i gamingowy charakter – brzmi jak ukłon w stronę generacji Z, która motoryzację coraz częściej konsumuje właśnie przez pryzmat cyfrowej rozrywki.

Bruksela wciąż na mapie

Na koniec krótka refleksja o samym miejscu premiery. Decyzja Hyundaia o tak mocnym wejściu właśnie w Belgii potwierdza, że Bruksela to obecnie najważniejszy zimowy salon w Europie. 64 marki, setki tysięcy odwiedzających w poprzednich edycjach – to robi wrażenie. Dobrze widzieć, że w dobie premier online, wciąż jest miejsce na tradycyjne zdejmowanie płachty z samochodu w blasku fleszy. Relację z tego, co dokładnie pokaże jutro Hyundai i jak na żywo prezentuje się ich „największy elektryk”, znajdziecie u nas zaraz po konferencji.

Share.

Leave A Reply