Każdy, kto w ostatnim czasie próbował wyjechać z dużego miasta w piątkowe popołudnie lub spędził godziny w korku na autostradzie, doskonale wie, jak bardzo zmieniła się specyfika podróżowania po Polsce. Policyjne statystyki są nieubłagane i pokazują wzrost liczby wypadków, co w połączeniu z coraz większym tłokiem na drogach sprawia, że od samochodu rodzinnego wymagamy dziś czegoś więcej niż tylko czterech kółek i kierownicy. Szukamy azylu, który odizoluje nas od drogowego chaosu, a jednocześnie nie zrujnuje portfela na stacji benzynowej przy dłuższych trasach. Właśnie w ten rynkowy krajobraz próbuje wpasować się Chery ze swoim modelem Tiggo 8 PHEV, obiecując, że da się połączyć ogień z wodą – czyli bezpieczeństwo, przestrzeń i zasięgi typowe dla diesla z ekologią hybrydy plug-in.

Analizując specyfikację tego chińskiego gracza, trudno oprzeć się wrażeniu, że marka bardzo wnikliwie odrobiła zadanie domowe z potrzeb europejskiego klienta, celując w punkty, które bolą nas najbardziej. Zamiast kolejnego gadżetu na kołach, dostajemy propozycję, która na papierze wygląda na kompletne narzędzie do codziennego życia – od odwożenia dzieci do szkoły w trybie elektrycznym, po wakacyjne wyprawy bez stresu o ładowarki. Chery Tiggo 8 PHEV wchodzi na rynek z mocnymi argumentami, a fakt, że za tą technologią stoi gigantyczne zaplecze produkcyjne i eksportowe, każe traktować tę propozycję bardzo poważnie. Przyjrzyjmy się zatem, czy obietnice producenta mają pokrycie w rzeczywistości i czy ten SUV faktycznie może namieszać w segmencie aut rodzinnych.

Twierdza na kołach, czyli bezpieczeństwo

Chińska motoryzacja przez lata walczyła ze stereotypami dotyczącymi bezpieczeństwa, ale patrząc na konstrukcję Tiggo 8 PHEV, widać, że ten etap mamy już dawno za sobą. Producent chwali się zastosowaniem 65% stali o wysokiej wytrzymałości w strukturze nadwozia oraz potrójnym systemem ochrony przed zderzeniami, co brzmi jak solidne zabezpieczenie dla nas i naszych bliskich. chery-tiggo-8-phev-rodzinny-suv-hybryda-opinia-0001 Chery Tiggo 8 PHEV – sprawdzamy, czy ten chiński SUV to faktycznie recepta na polskie drogiDo tego dochodzi aż 9 poduszek powietrznych, w tym kolanowa dla kierowcy i centralna, co w tej klasie cenowej wcale nie jest standardem. Jednak to, co najbardziej zwraca uwagę w codziennej eksploatacji, to elektronika – 24 systemy wspomagania kierowcy (ADAS) dostępne są w standardzie, co jest prztyczkiem w nos dla europejskiej konkurencji, która często każe sobie słono dopłacać za takie „luksusy”. System kamer 540° (czyli widok dookoła plus „przezroczyste podwozie”) to funkcja, którą doceni każdy, kto choć raz próbował zaparkować dużym SUV-em pod zatłoczonym marketem.

Siedem miejsc i bagażnik gigant

Rodzinny charakter tego samochodu nie kończy się na systemach bezpieczeństwa, bo prawdziwym asem w rękawie jest tutaj wnętrze w układzie 5+2. Umówmy się, trzeci rząd siedzeń w SUV-ach tej wielkości to zazwyczaj opcja awaryjna, ale sama możliwość przewiezienia dodatkowych pasażerów daje ogromną elastyczność, której często brakuje konkurencji. chery-tiggo-8-phev-rodzinny-suv-hybryda-opinia-0002 Chery Tiggo 8 PHEV – sprawdzamy, czy ten chiński SUV to faktycznie recepta na polskie drogiCo ważne, przy złożonych fotelach otrzymujemy płaską podłogę i aż 1930 litrów przestrzeni bagażowej, co w praktyce oznacza, że Tiggo 8 PHEV może służyć niemal jak mała bagażówka przy przeprowadzce czy transporcie sprzętu sportowego. Nadwozie o długości ponad 4,7 metra pozwoliło wygospodarować sensowną ilość miejsca, a liczne schowki sugerują, że projektanci myśleli o realnym użytkowaniu, a nie tylko o tym, jak auto będzie wyglądać w katalogu.

Hybryda z szybkim ładowaniem to rzadkość

To, co moim zdaniem wyróżnia ten model najbardziej na tle tłumu innych hybryd plug-in, to podejście do ładowania i zasięgu. Zazwyczaj PHEV-y kojarzą się z powolnym ładowaniem z gniazdka, tymczasem Chery oferuje szybkie ładowanie DC 40 kW, co pozwala uzupełnić baterię od 30 do 80% w około 20 minut – to realnie zmienia sposób korzystania z takiego auta w trasie. Zasięg elektryczny na poziomie 90 km powinien wystarczyć większości kierowców na 2-3 dni dojazdów do pracy bez odpalania silnika spalinowego. Jednak kluczowa jest tu współpraca jednostki 1.5 turbo z silnikiem elektrycznym, co łącznie daje nam ponad 1100 km zasięgu na jednym tankowaniu i ładowaniu. W czasach, gdy elektryki wciąż bywają problematyczne w długich trasach, taki wynik daje poczucie wolności i niezależności.

Oferta na start i sieć dealerska

Na koniec warto wspomnieć o czymś, co często jest decydujące przy wyborze nowej, mniej znanej marki – czyli o zaufaniu i zapleczu. Chery nie wchodzi do Polski „bocznymi drzwiami”, ale od razu z siecią 28 salonów, co jest sygnałem, że traktują nasz rynek priorytetowo. Gwarancja na poziomie 7 lat lub 150 000 km (i aż 8 lat na układ elektryczny) to argument, który ma zamknąć usta sceptykom obawiającym się o trwałość. Dodając do tego agresywną politykę cenową z rabatami na start sięgającymi 17 000 zł, otrzymujemy produkt, który może nie ma jeszcze takiej renomy jak marki niemieckie czy japońskie, ale ofertą „value for money” bije je na głowę.

Share.

Leave A Reply