W motoryzacji liczy się moc, przyczepność i wyczucie auta. Ale gdy przenosimy się do świata wirtualnego, nasz setup staje się równie ważny co opony na prawdziwym torze. W sim racingu o zwycięstwie decydują ułamki sekund – precyzja reakcji, idealne dostrzeżenie punktu hamowania i płynność, która pozwala kontrolować poślizg. Dlatego informacja o tym, że iiyama, niekwestionowany król budżetowego grania, właśnie wypuściła nowe Red Eagle, to coś więcej niż zwykły news technologiczny. To deklaracja, że wysoka półka sprzętowa staje się dostępna dla każdego.

Japoński producent najwyraźniej uznał, że dotychczasowe 180 Hz to za mało. Nowa seria Red Eagle przeskakuje na zupełnie nowy poziom odświeżania, oferując aż 240 Hz w rozdzielczości Full HD i bardzo solidne 200 Hz w QHD. Dla kogoś, kto spędza godziny na Nordschleife w Assetto Corsa czy walczy w iRacing, to różnica między „prawie trafiłem w apex” a „perfekcyjnym okrążeniem”. Obraz staje się tak płynny, że niemal analogowy, co bezpośrednio przekłada się na czas reakcji kierowcy.

Prędkość, która pozwala zobaczyć więcej

Mówimy tu o konkretnych modelach, jak 24-calowy GB2471HSU-B1 (FHD/240Hz) czy 27-calowy GB2771QSU-B1 (QHD/200Hz). Wciśnięcie tam tak wysokiego odświeżania to jedno, ale iiyama dorzuca do tego świetne matryce IPS, które gwarantują, że auto nie będzie wypraną z kolorów plamą (pokrycie 100% sRGB). Dla mnie jednak kluczowa jest inna liczba: nowy czas reakcji na poziomie 0,3-0,5 ms (MPRT). W praktyce oznacza to absolutny koniec smużenia. W szybkich szykanach na Monzy czy przy wyjściu z Eau Rouge na Spa, gdzie wszystko miga przed oczami, obraz ma być ostry jak żyleta, bez „duchów” i rozmycia.

Koniec z rozrywaniem obrazu, czyli G-Sync na pokładzie

To jest coś, na co fani marki i budżetowi gracze czekali latami. Nowe Red Eagle to pierwsze monitory iiyamy z pełną zgodnością NVIDIA G-SYNC Compatible. Co to oznacza dla wirtualnego kierowcy? Jeśli twój pecet dostanie czkawki, gdy na starcie w Assetto Corsa Competizione masz 20 bolidów w strugach deszczu, G-SYNC uratuje sytuację. Aktywnie synchronizuje klatki generowane przez kartę graficzną z odświeżaniem monitora, eliminując irytujące „rozrywanie” ekranu. Obraz pozostaje idealnie płynny, nawet gdy FPS-y na chwilę spadną. W walce o pozycję to bezcenne.

Detale, które robią robotę (i ta cena!)

Poza kluczowymi parametrami, iiyama pokazuje, że myśli o codziennym użytkowaniu. Jest funkcja Black Tuner – idealna do nocnych wyścigów w Le Mans czy rajdów w ciemnym lesie. Po prostu widzisz więcej w cieniach, dostrzegając przeszkody, które umknęłyby na innym ekranie. Nowością jest też port USB-C z zasilaniem, co robi z monitora świetną stację roboczą, gdy akurat nie „jeździsz”. Ale najlepsze zostaje na koniec: cena. Cała seria Red Eagle startuje od absurdalnie niskiego pułapu 469 zł. Oczywiście, te nowe, topowe modele 240 Hz będą droższe, ale to pokazuje, że iiyama wciąż trzyma się swojej filozofii „więcej za mniej”. To mocny sygnał dla konkurencji, że da się zrobić topowy sprzęt bez drenażu portfela.

Share.

Jeden komentarz

Leave A Reply