Japończycy przyzwyczaili nas do tego, że w kwestiach bezpieczeństwa nie uznają kompromisów, a marka spod znaku Plejad od lat buduje na tym swój wizerunek „samochodu dla rodziny, która chce przeżyć”. Elektryczna Subaru Solterra właśnie udowodniła, że zmiana napędu nie oznacza rezygnacji z tej filozofii, zgarniając maksymalną notę pięciu gwiazdek w rygorystycznych testach Euro NCAP. To ważny sygnał dla rynku, bo w dobie obaw o bezpieczeństwo pożarowe elektryków czy ich zachowanie podczas wypadku ze względu na masę, twarde dane z laboratorium są cenniejsze niż marketingowe zapewnienia.

 

Wynik ten nie jest dziełem przypadku, a raczej sumą japońskiej inżynierii i… współpracy z Toyotą, bo nie jest tajemnicą, że Solterra to bliski kuzyn modelu bZ4X. Mimo to, Subaru udało się dowieźć wynik, który stawia ten model w czołówce segmentu. Samochód przeszedł przez magiel testowy Euro NCAP bez większych potknięć, punktując wysoko w każdej z czterech kluczowych kategorii. Dla potencjalnego nabywcy oznacza to jedno: niezależnie od tego, czy wozisz dzieci do szkoły, czy spotkasz na drodze nieuważnego rowerzystę, elektronika i stalowa klatka nadwozia zrobią wszystko, by zminimalizować skutki fizyki, która w przypadku dwutonowego SUV-a potrafi być bezlitosna.

Kabina twarda jak skała

Analizując szczegółowe raporty z testów, widać wyraźnie, że ochrona dorosłych pasażerów to najmocniejsza strona Solterry, oceniona na wysokie 88 procent. To, co robi wrażenie, to zachowanie auta przy uderzeniach bocznych oraz wjechaniu w tył pojazdu – tutaj inżynierowie zgarnęli komplet punktów. Cieszy fakt, że w standardzie mamy centralną poduszkę powietrzną, która zapobiega zderzeniu się głowami kierowcy i pasażera, co przy bocznych dzwonach często kończy się tragicznie. Struktura nośna okazała się stabilna, co w przypadku aut elektrycznych, gdzie bateria jest integralną częścią podłogi, jest kluczowe dla zachowania przestrzeni życiowej wewnątrz wraku.

Dzieci i rowerzyści pod parasolem ochronnym

Dla wielu klientów Subaru to auto rodzinne, więc wynik 85 procent w kategorii ochrony dzieci jest argumentem, który może przeważyć szalę przy zakupie. System montażu fotelików działa bez zarzutu, a testy z manekinami symulującymi 6- i 10-latków przy zderzeniu czołowym wypadły niemal wzorowo. Z kolei w miejskiej dżungli, gdzie łatwo o nieszczęście z udziałem niechronionych uczestników ruchu, Solterra chwali się wynikiem 80 procent. Tutaj dużą rolę odgrywa system Cyclist Dooring Prevention – to ten gadżet, który ostrzeże cię, zanim otworzysz drzwi prosto pod nadjeżdżającego rowerzystę. To prosta funkcja, która w realnym życiu oszczędza mnóstwo nerwów i zdrowia.

Elektroniczny anioł stróż

Współczesne testy to nie tylko gniecenie blachy, ale też sprawdzian dla systemów asystujących, gdzie Subaru uzyskało solidne 79 procent. Systemy utrzymania pasa ruchu czy monitorowania zmęczenia kierowcy działają skutecznie, choć dla niektórych mogą być irytujące swoją nadgorliwością. Warto jednak docenić asystenta, który nie tylko czyta znaki, ale pozwala jednym kliknięciem dostosować do nich ogranicznik prędkości. To pokazuje, że auto nie tylko ma chronić podczas uderzenia, ale przede wszystkim robić wszystko, by do niego nie doszło. Nowa Solterra, uzbrojona w te technologie, wjedzie do salonów w drugim kwartale przyszłego roku i z takim certyfikatem bezpieczeństwa ma szansę powalczyć o klienta, dla którego „święty spokój” jest ważniejszy niż przyspieszenie do setki.

Share.

Leave A Reply